Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sierpniowa setka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sierpniowa setka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 sierpnia 2012

Owsianka z lodówki.

Już jestem po treningu - jest moc ! :D Robiąc ćwiczenia na brzuch - myślałam, że w pewnym momencie się on zapali i wybuchnie. Pieczenie było nie z tej ziemi. Ćwiczeniem, które sprawiło mi największą trudność było ćwiczenie na barki - robione w drugim obwodzie. 10 powtórzeń bardzo dobrze, ale 5 ostatnich - z zaciśniętymi zębami. Mam strasznie słabe ręce... Moimi ulubionymi ćwiczeniami z FBW są martwy ciąg i wykroki. Mam nadzieję, że za miesiąc dzięki nim moje pośladki będą wyglądać dużo lepiej.
Termin rezonansu : 8 października...

W końcu się zmobilizowałam i zrobiłam wczoraj owsiankę z lodówki. O owsiance przeczytałam na blogu Klaudii, robiąc swoją inspirowałam się tęczą w słoiku. Przepis zmodyfikowałam wedle własnego uznania

Składniki
- owsianka (1/3 słoika)
- mleko
- jogurt grecki ( 2 łyżki)
- miód ziołowo-malinowy (łyżka)
- wiórki kokosowe ( łyżka)
- migdały
- maliny

Przygotowanie
Wszystko wrzucamy do słoika, mocno wstrząsamy i wkładamy na noc do lodówki. Ja część malin rozgniotłam widelcem.





Taki słoik owsianki starczył mi na dwa posiłki (śniadanie i posiłek potreningowy).
Jest to ciekawy sposób na owsiankę. Ja z reguły jadłam ją z jogurtem naturalnym i owocami, ale teraz chyba się na jakiś czas przerzucę się na owsiankę z lodówki :)

Spróbujecie?

Mój dzisiejszy jadłospis
Śniadanie: owsianka z lodówki
II śniadanie: 2 kromki chleba razowego, szynka z indyka, pomidor
Obiad: mały talerzyk kalafiorowej, pierś z kurczaka nadziewana pomidorami suszonymi i małą kulką mozarelli, sałatka z rukoli, roszponki, kaparów z dressingiem z oliwy z oliwek i balsamico
IV: owsianka z lodówki
Kolacja: planuję serek wiejski z papryką i ziołami

 KOCHANE !!!

ZBLIŻA SIĘ KONIEC SIERPNIA!
Czas na podsumowanie sierpniowej setki ! Proszę wszystkie uczestniczki o wysyłanie mi wyników całościowych :)



czwartek, 16 sierpnia 2012

Konieczność zmian?


Dzisiaj od samego rana coś mnie trapiło. Na początku nie potrafiłam jasno określić o co chodzi. I w pewnym momencie mnie olśniło. Po prostu czegoś mi brak, czegoś mam za mało…
Schudłam 8 kilogramów. Uważam, że jest to i tak duży sukces jak na osobę, która nigdy nie była do końca przekonania czy kiedykolwiek uda jej się schudnąć. Ale teraz od jakiegoś czasu stoję w miejscu. Skupiłam się na stabilizacji wagi, bo panicznie bałam się jojo i zapomniałam chyba po drodze jaki był cel ostateczny. Waga jest stabilna, centymetry mozolnie gubię - zasługą jest pewnie bieganie. Ale ja CHCĘ czegoś więcej, potrzebuję czegoś nowego. I jeszcze ta nieszczęsna kontuzja, która wybiła mnie z rytmu. Musiałam wszystko na spokojnie przemyśleć, a kiedy mi się najlepiej myśli ? Jak biegam :)))) [ proszę nie krzyczcie].



Szału nie ma, ale piątka pękła. Czas całkiem spoko. W trakcie biegu czułam leciutki dyskomfort w kolanie, ale teraz jestem już po prysznicu i noga nie boli. Ale oczywiście idę jutro na badania kontrolne.


I do jakich doszłam wniosków ?

  • Odstawiam tabletki antykoncepcyjne. Postanowione. O tabletkach i odchudzaniu powstanie oddzielny post, bo myślę, że to sprawa którą warto poruszyć i też jestem ciekawa jakie Wy macie zdanie w tej kwestii. Doszliśmy do wniosku co ma być to będzie. Później pomyślałam, że nie po to się odchudzam by zajść w ciążę i znów przytyć. Jednak mój R. pozbawił mnie złudzeń - w ciąży nie powinno się przytyć więcej jak 10 kilogramów. Jeśli przekroczę ten limit, zostanę odcięta od koryta i jeść dla dziecka, nie dla siebie. Słodko :) W każdym razie nie planuję, ale tabletki odstawiam.
  • Do biegania KONIECZNIE muszę dołączyć trening siłowy. Kropka. Chyba nie muszę nic więcej dodawać, prawda? Od października wyjeżdżamy do Olsztyna. Rafał na studia, ja w poszukiwaniu pracy. Tam jest siłownia, do której chodziłam, zajęcia fitness także mi się podobały.
  • Wracam do spisywania posiłków, aby wyeliminować błędy żywieniowe i puste kalorie.
  • Ograniczam się do jednej kawy dziennie ( ze względu na cellulit).
  • Kupuję bańki chińskie.
  • Będę czytać plan ze zdjęcia poniżej przynajmniej raz dziennie :D


 
Koniec stabilizacji, czas zacząć zrzucać. Ważę 67 kilogramów. Teraz po takiej batalii jest co raz to ciężej. Pamiętam, że do 70 kilogramy zleciały bardzo szybko. Ale nie nastawiam się na wagę, nastawiam się na centymetry o czym trąbie od samego początku. Waga to tylko element kontrolny.

Siedzę, popijam kawę i odpoczywam. Czuję jak każda komórka mojego ciała jest mi wdzięczna za dzisiejsze przerwanie rutyny i zrobienie krótkiego treningu biegowego. Po relaksującym prysznicu, jeszcze bardziej zrelaksuję się przy czytaniu Niepokoju. Tak, tak. Nie wytrzymałam, popędziłam do księgarni i kupiłam drugą część o wilkołakach z Mercy Falls. Moją recenzję Drżenia możecie przeczytać <TUTAJ>. Wyszłam z wprawy i pisanie na razie idzie mi dość mozolnie, ale może się rozpiszę, z czasem.  A te kolorowe cudeńka to do zaznaczania ulubionych fragmentów :) Pojawiły się już w Biedronce takie gadżety biurowe. Muszę koniecznie jutro się przejść i dokupić karteczek samoprzylepnych, zeszytów i cienkopisów.



To co mnie zachwyca w tej serii, to piękne okładki. Z pozoru może się wydawać, że są takie same. Ale na mnie działają w dziwny sposób. Aż zaczęłam myśleć o zimie... :)
 
I jeszcze kilka słów dotyczących sierpniowej setki. Jak widzicie, tabelka nie została edytowana. Dostałam tylko 4 maile z podsumowaniem drugiego tygodnia. Wiem, że może to być dla Was uciążliwe. Prowadzicie swoje dzienniki, wszystko skrupulatnie notujecie. Jeśli jest Wam wygodniej możemy umówić się na podsumowanie sierpniowej setki, tuż po jej zakończeniu. Oddzielny post na głównej itd.
Do dziewczyn, które wysłały mi wyniki z drugiego tygodnia: dodam je i edytuję tabelkę, w chwili gdy będę wpisywać wyniki tygodnia trzeciego.

To już połowa sierpniowej setki. Osobiście muszę spiąć mocno poślady :)
Myślę już nad kolejną akcją i mam pewien pomysł. Ale muszę go jeszcze przemyśleć.

 !!!
Zaczęło też mi coś przeszkadzać w blogu. Odnoszę wrażenie, że czytelnik nie ma łatwego dostępu do postów już opublikowanych. Poza tym nie wiem jakie macie zdanie na temat publikowania postów nie związanych z fitnessem, odchudzaniem, posiłkami ? Chodzi mi o wszelkie wpisy z działu kosmetyki naturalnej i innych, które pojawiają się na blogu. Wiem, że blog jest MÓJ i to ja decyduję o tym o czym piszę. Ale chcę byście i Wy czuli się tu dobrze. To moje miejsce, ale miejsce, które tworzę z myślą o Was. Może stworzę jakąś ankietę ? Też macie poczucie chaosu ? Jak to wygląda z punktu widzenia odbiorcy ? Będę wdzięczna za każdą wskazówkę.
 !!!

PS. Mama piecze szarlotkę.... 


czwartek, 9 sierpnia 2012

Nowy projekt dietetyczny.

Miałyście rację - z kolanem nie jest najlepiej. Dzisiaj miałam problem w zejściu ze schodów. Czuję bolesne ciągnięcie z tyłu kolana. Darowałam sobie dzisiaj bieganie, pojeździłam tylko trochę na rowerze. Udało się przyspieszyć wizytę u ortopedy - idę już 17 sierpnia. Natomiast jutro wybieram się  do lekarza rodzinnego, po potrzebne skierowanie do lekarza specjalisty, a także po skierowanie na badanie krwi. Nie chcę złapać jakiejś poważnej kontuzji, znów zaczynam się blokować psychicznie. Jednak jutro spróbuję chociaż lekko potruchtać. Gdy zaczęłam biegać, stan moich kolan uległ poprawie. Nic nie chrzęściło, wytworzyło się więcej mazi między chrząstkami. Już nie skarżyłam się na ból kolan, aż do tego dnia gdy musiałam krzywo stanąć. Ewentualnie mogłam coś odstawić na weselu - czego mogę nie pamiętać :)

Pisałam Wam kilka dni temu, że z moją dietą nie jest najlepiej. Jednak dostałam bodziec, dzięki któremu wszystko ulegnie zmianie. Postanowiłam przetestować zdrową, innowacyjną dietę - Dietę 3D Chili.

Do diet zawsze podchodziłam z dystansem i kierowałam się zasadą mniej jedz, ale zdrowo. Jednak otrzymana oferta jest nie tylko zdrowa, ale i porcje dopasowane są do Twojego trybu życia. Po wstępnym zapoznaniu się z nią, doszłam do wniosku, że jest ona idealna dla mnie. Dlaczego ? Nie ma tu głodówek, posiłki są zbilansowane, jest także elastyczna i innowacyjna. Dieta 3D Chili oparta jest na nowej formule, która została potwierdzona w trakcie badań. Ja mam problem z jedzeniem nie od dziś. W sumie gdybym go nie miała, to bym teraz tak desperacko nie walczyła o zdrowie i figurę. Dzienny jadłospis pozwala trzymać się planu. Generalnie jestem osobą, która lubi planować, lubi mieć wszystko wypisane na kartce i z uśmiechem na twarzy wykreślać poszczególne zadania. Na układanie jadłospisu ostatnio nie miałam ani czasu, ani ochoty. O założeniach diety i wszystkim co z nią związane dowiecie się jutro :)


 

Zatem ruszam z nowym projektem dietetycznym. Planuję zacząć od poniedziałku. Do tego czasu będę zapoznawać się z otrzymanymi poradnikami, a także muszę zrobić zakupy i zaopatrzyć się w podstawowe produkty diety. Jestem podekscytowana i czuję, że to początek zmian na lepsze.

Oczywiście sama dieta to nie wszystko. Ćwiczenia i bieganie na dobre zagościły w moim życiu. 
Walczę z sierpniową setką, wyzwanie okazało się dla mnie znacznie trudniejsze. Ale dam radę. Wierzę w to.


wtorek, 7 sierpnia 2012

Bieganie na stadionie.

Dziewczyny !

Jestem pod wrażeniem Waszych osiągnięć w sierpniowej setce. To dopiero pierwszy tydzień, a już kilka z Was przekroczyła dystans 40 kilometrów.
Jednak część z Was z tego co pisałyście w wiadomościach stawia sobie poprzeczkę wyżej. Mianowicie ograniczają się tylko do jednej dyscypliny, do biegania ! Brawo, brawo, BRAWO ! Ja sama należę do tej grupy osób. Na pewno znacznie trudniej jest 100 kilometrów przebiec czy przepłynąć, aczkolwiek każda aktywność fizyczna jest wartościowa.
Tabelkę z osiągnięciami zamieściłam w zakładce wyzwania.

Ja z sierpniową setką na dobrą sprawę ruszyłam dzisiaj. W celu porównania dwóch aplikacji biegowych       ( endomondo i Fitness + Nike) ruszyłam na stadion.


Niewiele widać na zdjęciu. Dawno nie byłam na stadionie i troszkę jestem zawiedziona. Nie ma w ogóle powierzchni do biegania. Wszystko jest pozdzierane, nie ma torów, nie ma zaznaczonych odległości. Na trasie biegowej dziury, kałuże i błoto - głównie na prostej wzdłuż drzew i na wirażu. Nie są to fajne warunki do biegania. Tak...znów biegałam w samo południe.
Przebiegłam 10 kółek - 4 kilometry.

Endomondo : 4.07 km


Nike + Fitness : 4.58

Wychodzi na to, że Nike delikatnie przekłamuje. Można jeszcze doszukiwać się tego, że skoro to obiekt sportowy, to dystans na mapce google nie mógł być inny.
Tak czy inaczej pozostanę przy endomondo.

I jeszcze zdjęcie, które dało mi dużo do myślenia.


Nie ma, że to tylko jedna puszka coli. Ile to cukru !

Jutro w planach bieganie i gra w tenisa :)) Już nie mogę się doczekać.


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Woda z nutką owocową.

Dziewczyny !!!
Po pierwsze strasznie Wam dziękuję za miłe słowa w poprzednim poście. Jesteście niesamowite i niemożliwe!
Dostałam już kilka podsumowań tygodnia dotyczących sierpniowej setki. Jutro stworzę tabelkę, która pojawi się w zakładce dotyczącej wyzwania. Mam jeszcze taką małą prośbę. Dostaję od Was wiadomości, ale nie wiem od kogo one są. W sensie, że nazwa maila inna niż Wasza nazwa na blogerze i nie zawsze wiem, komu przypisać przesłany wynik :)
Po trzecie : Łaaaaaaaaaaaaaaa mam już aż tylu obserwatorów ? Szok, szok, SZOK.

Tak jak pisałam, dzisiaj dochodziłam do siebie. Nawadniałam organizm, odpoczywałam, ale też trochę spacerowałam. Ostatnio z lodówki zniknęły napoje gazowane - nawracam mamę na dobrą drogę. Jednak mama nie może przekonać się do wody niegazowanej. Kupuje więc smakowe wody Żywca - co moim zdaniem też nie jest do końca dobrym wyborem, aczkolwiek dużo lepszym niż Sprite czy Fanta.

Wczoraj na weselu podpatrzyłam ciekawie podaną wodę niegazowaną. Kolorowo, owocowo- tak jak lubię. I przede wszystkim sama natura, żadnej chemii i dodatków smakowych. Dzisiaj odwzorowałam ją w domu. Ważne jest by taka woda z owocowymi dodatkami postała w lodówce przynajmniej 12 godzin. Wtedy możemy mieć pewność, że woda zyska na smaku, będzie wyczuwalna nutka danego owocu.


Do dzbanka wlałam wodę, wkroiłam cytrynę, dołożyłam kilka malin i listki mięty. Banalnie proste, ale jak to pięknie wygląda !




Kilka inspiracji znalezionych w sieci



źródło: pinterest.com

środa, 1 sierpnia 2012

Yerba Mate i pierwsze kilometry.

Dziewczyny ! Dzisiaj ruszyła sierpniowa setka ! Jestem strasznie podekscytowana. Wiedziałam, że w pierwszym tygodniu nie będę mogła biegać codziennie, ani nawet co drugi dzień, więc postanowiłam dzisiaj pojechać do Magdy. Wymieniłyśmy się książkami - już nie mogę doczekać Drżenia. Przejechałam dzisiaj duuużo kilometrów, zresztą same zobaczcie :)


Aleee moja przygoda z rowerem się w dniu dzisiejszym zakończyła. Popisałam się umiejętnościami akrobatycznymi i ledwie uniknęłam porządnej kraksy, z której nie wiem czy wyszłabym bez szwanku. Magda powiedziała, że widać, że biegam, bo nawet w powietrzu udało mi się wybiec z pędzącego roweru. Ja jestem cała, mój rower niestety nie przeżył tego upadku, jest już dosyć wiekowy, więc nie była to żadna niespodzianka.

Dzisiaj odwiedziłam znów Świat Herbaty. Już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem kupna całego zestawu do Yerby Mate. Dzisiaj na spróbowanie kupiłam pół paczuszki Mate cytrynowej.


Yerba Mate to nazwa napoju, otrzymywanego z wysuszonych liści i łodyg ostrokrzewu paragwajskiego (Ilex paraguariensis). Uprawy krzewów Mate prowadzone są na terenie Północnej Argentyny, Paragwaju, Urugwaju i Południowej Brazylii. Spożywana od niepamiętnych czasów przez Indian Guarani, a po przybyciu Jezuitów i założeniu misji katolickich na tym terenie, stała się znana Europejczykom, zwana też "Herbatą jezuicką".Mate jest napojem bardzo popularnym w Ameryce Południowej, pitym zawsze rano i wieczorem przed posiłkami, a także przed wysiłkiem fizycznym.
Ostrokrzew jest co roku przycinany, tak aby ułatwić zbieranie liści. Pierwsze zbiory odbywają się najwcześniej 4 lata po posadzeniu rośliny. Ostrokrzew paragwajski osiąga 13 metrów wysokości. Zbierane liście ogrzewa się krótko w temperaturze 90-100 stopni C, następnie suszy w niskiej temperaturze. Często używany jest do tego celu dym z różnych drzew.
Zwana często "Napojem Bogów". Amerykańscy członkowie Korpusu Pokoju ze zdumieniem obserwowali plemiona, które potrafiły przetrwać bez uszczerbku dla zdrowia długie okresy głodu dzięki temu niezwykłemu napojowi. W 1964 badacze z francuskiego Instytutu Pasteura stwierdzili: "Trudno było by znaleźć na Ziemi inną roślinę, która mogłaby się równać pod względem wartości odżywczych z Yerba Mate. Jej liście zawierają właściwie wszystkie niezbędne witaminy."
Yerba Mate jest bogatym źródłem witamin i minerałów.

Napar z Yerba Mate:
1. Podnosi sprawność fizyczną i intelektualną, zwiększa żywotność i energię, polepsza zdolność koncentracji, rozjaśnia umysł, powoduje rozluźnienie i jest wspaniałym naturalnym środkiem pobudzającym ciało i umysł. Yerba mate dzięki zawartości pochodnych ksantyn (kofeina, teobromina, teofylina) z powodzeniem zastępuje kawę i w przeciwieństwie do niej posiada mniej skutków ubocznych, takich jak bezsenność, czy podenerwowanie. Podnosi sprawność fizyczną i intelektualną, zwiększa żywotność i energię, polepsza zdolność koncentracji, rozjaśnia umysł, powoduje rozluźnienie i jest wspaniałym naturalnym środkiem pobudzającym ciało i umysł. W przeciwieństwie do kawy nie podnosi ciśnienia tętniczego. Dzięki działaniu ksantyny w połączeniu z uaktywnieniem substancji zapasowych poprawia funkcjonowanie układu krążenia oraz korzystnie wpływa na centralny układ nerwowy, który stymuluje energię psychiczną.
2. Zwiększa zdolność odpornościową organizmu.
3. Zalecana jest do spożywania jako napój zawierający substancje odżywcze i zdrowotne, może sprawić, że chociaż jesteśmy głodni, to czujemy się nasyceni (zalecana przy odchudzaniu).
4. Wykorzystywana jest w medycynie jako stymulator Centralnego Ośrodka Nerwowego.
5. Reguluje przemianę materii, ułatwia trawienie pokarmów, odbudowuje zniszczone tkanki żołądka i jelit.
6. Stymuluje osłabiony, zmęczony system nerwowy, likwiduje podenerwowanie.

źródło: eherbata.pl

 
Yerba Mate Cytrynowa - odpylona wersja klasycznej yerby z naturalnymi dodatkami: trawą cytrynową i skórkami pomarańczy. Bardzo smaczna propozycja na upalne dni przygotowana jako terere (yerba mate na zimno).

Sposób przygotowania: 1/4-1/2 yerba mate w stosunku do objętości naczynia, zalać wodą o temp. 70-80 st. C., aby wydobyć wszystkie wartości odżywcze należy zaparzać nawet 6-7 razy. Można również zalać zimną wodą.


Ja swoją herbatę zrobiłam w kubku, z dwóch tylko łyżeczek. Ale herbatka tak mi posmakowała, że zamawiamy z R. zestawy do parzenia Mate w polecany sposób. 



Pijecie Mate? Tradycyjną czy wolicie aromatyzowaną, z różnymi owocowymi dodatkami ?

poniedziałek, 23 lipca 2012

Przebiegłam pół półmaratonu ;D

Dzisiaj odkryłam jedną rzecz dotyczącą aplikacji endomondo na telefonie komórkowym. Przy każdym włączeniu aplikacji przed treningiem znika nam z konta 20 albo 25 groszy. Wcześniej nie miałam o tym pojęcia. Niestety z puchą na karcie aplikacja nie ruszy.
Na szczęście znalazłam iPoda i pobiegłam z aplikacją Nike. Dowiedziałam się, że 26go czeka mnie zabieg chirurgiczny - niby nic groźnego, wycięcie kilku podejrzanie wyglądających pieprzyków. Mam nadzieję, że nie odbije się to w większy sposób na mojej aktywności.

Dzisiejszy trening biegowy był najdłuższy od momentu gdy zaczęłam biegać. Zarówno pod względem czasu trwania jak i pokonanego dystansu. Wybrałam inną trasę, na której czekały mnie dwa potężne podbiegi tuż przed końcem biegu. Myślałam, że nie podołam. Mięśnie paliły, rozum mówił zatrzymaj się, jednak nie poddałam się. Kontynuowałam, choć zdecydowanie wolniejszym tempem. Spodobała mi się ta trasa i jutro przebiegnę ją jeszcze raz.





Tak. Dobrze widzicie 11.60 km. Podczas biegu miałam 3 przerwy. Jedna długa trzyminutowa po 9 kilometrach i dwie minutowe po 3 i 6 kilometrze. Łącznie 5 minut . Pierwszy raz zabrałam ze sobą butelkę wody, i dobrze zrobiłam.

I jeszcze na koniec mam pytanie do Was. Czy jadacie ryby z puszki ? Takie w gotowym sosie pomidorowym ?  Czy raczej staracie się ich unikać?




Zapraszam do sierpniowej setki. W zakładce, po prawej stronie znajdziecie link do rywalizacji na endomondo.

piątek, 20 lipca 2012

Wyzwanie ! Serdecznie zapraszam :)

Hej wszystkim ! Z moim zdrowiem bez zmian, nadal mam dolegliwości żołądkowe. Pieczenie, palenie, dyskomfort. Myślę, że to grypa żołądkowa, która powinna szybko minąć. Żywię się jedynie chlebem z masłem ( białym, bo jest lekkostrawny).

Wspomniałam wczoraj, że szykuję małe wyzwanie. Dopracowałam wczoraj banner - nie jest jakiś artystyczny, ale Ci, którzy pamiętają mój plakat zaliczeniowy, na pewno mnie doskonale rozumieją :D

 Mam nadzieję, że do niego dołączycie i będziemy wspierać się wzajemnie. 

Wyzwanie : Sierpniowa setka
O co chodzi ?

Wyzwanie polega na pokonaniu w sierpniu stu kilometrów. W jaki sposób ? W jaki tylko chcecie i lubicie. Bieganie, jazda na rowerze, jazda na rolkach, pływanie, maszerowanie … wszystko co robione jest na dystans.  Oczywiście nie musicie decydować się na jeden rodzaj aktywności, można je ze sobą dowolnie łączyć.  Warto zaopatrzyć się w darmowe aplikacje ( np. endomondo ), które będą notować nasze treningi i pokazywać dokładnie przebyty dystans danego dnia. Więcej o aplikacjach, dziennikach treningowych znajdziecie w najnowszym numerze Happy. Jeśli wyrazicie taką chęć, postaram się zrobić posta z podstawowymi informacji na temat poszczególnych stron i dzienników.

Jeśli zdecydujecie się dołączyć do zadania zamieście gdzieś bannerek, na czas jego trwania.  Cotygodniowy raport będzie mile widziany, aczkolwiek nie jest on wymagany. 

Nie musicie dokumentować swoich treningów, robimy to przede wszystkim dla siebie. Oszukując innych, tak naprawdę oszukujemy przede wszystkich samych siebie. 

Mam świadomość, że większość osób  wykonujących daną aktywność, stawia głównie na czas, a nie na dystans.  Ale myślę, że może to być wyzwanie, które pozytywnie wpłynie na progres wykonywanych treningów. Każdy dodatkowy metr to ogromna radość.

Wyzwanie zrealizowane w połowie, czy nawet w mniejszej części to i tak duży sukces! Próbowałaś, chciałaś, zawsze możesz zacząć jeszcze raz w dowolnym momencie.  Oczywiście nie musisz się zatrzymać na stu kilometrach. Skoro szło Ci tak dobrze, kontynuuj dobrą passę !

Wyzwanie traktuję przede wszystkim jako zabawę. Jest to także sprawdzenie dla systematyczności, bez której nie ma pożądanych efektów.  Wreszcie, jest to doskonałe źródło motywacji.
Zapraszam Was wszystkich do udziału w wyzwaniu, życzę miłej zabawy i radości z wykonywanej aktywności fizycznej. Pokonujcie kilometry, spalajcie kalorie, ujędrniajcie ciało. Cieszcie się tym. 

Pod tym postem możecie deklarować swoją chęć wzięcia udziału w wyzwaniu. Następnie stworzę listę osób, a także zakładkę, w której będę zapisywać Wasze cotygodniowe osiągnięcia. Oczywiście tak jak wspomniałam, nie jest to wymagane, aczkolwiek fajnie będzie to wyglądać :)

Do wyzwania można dołączyć w dowolnym momencie.




Swoje cotygodniowe sprawozdania ślijcie na mój adres mailowy : kamila.czarna201@gmail.com