Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 listopada 2014

Citrosept - moc w grejpfrucie!

Grejpfruty uwielbiam! Po tym jak koleżanka z pracy pokazała mi szybki sposób na ich obieranie, w sezonie jesienno- zimowym jem ich kilogramy. Soku używam również do marynat mięs na słodko, czy do smoothie. Zawierają dużo witamin - głównie witaminę C, która korzystnie wpływa na naszą odporność, a także bioflawonoidy, które przyczyniają się do prawidłowego stanu naczyń włosowatych. Dodatkowo są orzeźwiające i jeśli wierzyć przeprowadzonym badaniom posiadają również działanie antydepresyjne ;)

Wiele z cennych substancji zawartych w grejpfrucie można znaleźć w produkcie, który dzisiaj chcę Wam przedstawić ;)



Citrosept Organic został wyprodukowany z owoców uprawianych ekologicznie. Citrosept Forte dodatkowo został wzbogacony koncentratem aceroli, co mnie niezmiernie cieszy, bo na moje chore oczy jest jak znalazł ;)

Paczkę rozpakowałam dopiero dzisiaj i nie miałam okazji spróbować nowego suplementu w mojej diecie. Grejpfrut zamknięty w buteleczce będzie fajnym rozwiązaniem, gdy pod ręką nie będę miała grejpfruta ;)


Od początku września niemalże cały czas jestem przeziębiona. Moja odporność jest kiepska, czuję się przemęczona, a kawa którą próbuję się ratować tylko dodatkowo wypłukuje ze mnie magnez i koło się zamyka. Mam nadzieję, że Citrosept pomoże mi odbudować moją odporność i kolejne dni spędzę bardziej aktywnie ;)

Więcej o produkcie możecie przeczytać tutaj.  Moja opinia już wkrótce ;)

Znacie? Suplementujecie?


piątek, 8 listopada 2013

Moje kombinacje z granatem - południowa rozkosz ;)

Witajcie w piątkowe,jesienne, deszczowe, wczesne popołudnie :)
Zanim zaprezentuję Wam mój pomysł na wykorzystanie owocu granatu, chciałabym pokazać jak wygląda jeszcze w niedojrzałej wersji ;)



W trakcie jednej z wędrówek, w poszukiwaniu śladów starożytności mój tata dostrzegł drzewo granatowca. Czym prędzej pobiegłam w poszukiwaniu owoców. Było ich nie wiele, ale miejsce w którym się znajdowały, malutki, malowniczy kościołek.... wywołało to we mnie jakiś osobliwy stan wzruszenia, patrząc na zdjęcia on powraca. To niesamowite. Granat, prosto z drzewa, w miejscu gdzie rośnie, dojrzewa smakuje doskonale. Pełen południowego słońca, słodyczy... no cóż, my musimy nacieszyć się tym importowanym.

Zapraszam Was do wypróbowania sałatki - własnego pomysłu - która fenomenalnie wpisuje się w południowy klimat.


Składniki
1 kulka mozarelli
2 pomidory
Puszka tuńczyka w sosie własnym
Kilka zielonych oliwek, bez pestki
Pestki z połowy granatu
Krem balsamiczny
Oliwa z oliwek

Efekt załączony na fotografii.

Sałatkę można łatwo i szybko przygotować - nie tylko w domu, ale też w pracy.
UWAGA! Granat nie bez powodu nazwany jest granatem. Gdy jest soczysty i dojrzały strzela sokiem :) Efektem mojej pracy był poplamiony fartuch, spodnie i twarz.


Spróbujcie! Warto ;)

czwartek, 7 listopada 2013

Owoc granatu - smaczne propozycje.



Jeśli byliście ostatnio na zakupach, to na pewno rzucił się Wam w oko mały okrągły owoc. Moje pierwsze wspomnienia z owocem granatu związane z półrocznym pobytem w Grecji. Chociaż miałam wtedy niespełna 4 lata, to do dzisiaj pamiętam ten dzień, kiedy tata wrócił do domu z reklamówką czegoś dziwnego. Pamiętam ten lekko słodkawy smak, brudne, lepiące palce i trudności w dostaniu się do środka.

Owoc granatu kojarzy mi się z luksusem, dostojnością, elegancją, zmysłowością, pokusą i kobiecością.
Jest nie tylko zdrowy - chroni nasze serce, poprawia samopoczucie, dodaje sił witalnych, sok z granatu działa również przeciwzapalnie, opóźnia proces starzenia się - ale również jest bardzo smaczny.


Sok z granatów ma zbawienny wpływ nie tylko na ciało, ale również na psychikę. Powinny sięgać po niego osoby zabiegane i zestresowane. Przyniesie ulgę pracoholikom. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Królowej Małgorzaty w Edynburgu wskazały, że regularne picie czerwonego soku pomaga obniżyć poziom stresu. Natomiast holenderscy uczeni stwierdzili, że granat zapobiega spadkowi zdolności intelektualnych, który zwykle towarzyszy procesowi starzenia się (źródło)

Dzisiaj propozycje będące inspiracjami, wkrótce pokażę Wam moje posiłki z granatem ;)







Chcecie więcej ?

sobota, 13 lipca 2013

Spokojna sobota i porzeczkowo-jagodowy koktajl :)kok

Dzisiejsza sobota należy do jednego z najspokojniejszych dni w tym miesiącu. Mogłam się wreszcie wyspać, spokojnie wypić kawę i zjeść śniadanie - bez pośpiechu i nerwowego zerkania na zegarek. Wyjęłam część ubrań do spakowania, dokończyłam zakupy i już myślami wybiegam w przyszłość. To moje pierwsze wyjazdowe wakacje od kilku lat. I choć moja sylwetka nie jest wymarzoną, to bez kompleksów mam zamiar wychodzić na plażę, aktywnie spędzać czas, wylegiwać się z książką na leżaku, sącząc drinka z parasolką. Chcę by była to podróż również w sensie metaforycznymi. Będąc w innym miejscu mam tendencję do głębszego spoglądania w siebie, zastanawiania się co dalej, a co za mną. Planowania, układania, segregowania i wyrzucania.

Popołudnie również mija spokojnie, bez pośpiechu. Odpaliłam grilla - na balkonie - każde miejsce jest dobre, gdy nie ma się własnego domu czy rekreacyjnej działki :)




Sezon grillowy zaczął się już dawno temu, a to dopiero moje drugie podejście. Uwielbiam szaszłyki i warzywa z grilla, ale nie pogardzę też karkówką i drobiem :)

A na deser - owocowy koktajl - dziecinnie prosty, niesamowicie smaczny :)

Koktajl porzeczkowo-jagodowy. 


Składniki
- jagody
- czerwone porzeczki
- brązowy cukier
- mleko


Najlepiej spożywać schłodzony :) Mimo jesiennej pogody - czuję lato :)

niedziela, 3 marca 2013

Truskawkowa przekąska.

Zamrożenie truskawek i innych owoców sezonowych to była bardzo dobra decyzja. Przeszukując zamrażarkę natknęłam się na ostatnią torebeczkę z truskawkami. Chęć na koktajk czy na smoothie towarzyszyła mi już kilka dni, dlatego zdecydowałam się niezwłocznie ukręcić coś pysznego.





Składniki na dwie szklanki ze zdjęcia
250 ml mleka
pół torebki truskawek
5 mlecznych czekoladek belgijskich do fondue
Przygotowanie - wrzucamy do blendera ;)

Omniom ;)


Idealna przekąska ;)

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Produkt pod lupą#1 - liczi.

Często na blogu pojawiają się wpisy dotyczące konkretnego produktu. Postanowiłam założyć więc cykl, aby wszystko było w jednym miejscu. Czasami pojawiać się będą również pomysły na potrawę z danym składnikiem.
Zadebiutuję owocem, którym zajadam się ostatnio bardzo często. Kusi smakiem i wyglądem ;)

Owoce liczi, zwane też śliwkami chińskimi były dawniej ozdobą ogrodów cesarzy. Wiosną drzewa pokrywają piękne, barwne kielichy kwiatów, które następnie cudownie owocują. Już wieki temu wiedziały o tym chińskie gospodynie, które zapełniały liczi swoje spiżarnie, robiąc z nich kompoty, soki, i konfitury.

* Wygląd i smak
Liczi wygląda specyficznie :) Brązowo-czerwona, stwardniała skórka ze stożkowatymi wyrostkami otacza kremowy jadalny owoc. Wewnątrz znajduje się również podłużne, brązowe nasienie. Mnie przypominają one malutkie szyszki :)



Miąższ jest nie tylko słodki i bardzo smaczny, ale jest także bardzo zdrowy. Zawiera mnóstwo witaminy C ( więcej niż owoce cytrusowe!), dużo błonnika i potasu. Liczi zawiera również żelazo i polifenole. Uważane jest także za owoc, który dodają sił i energii oraz poprawia nastrój. 

* Tabela wartości odżywczych

Jedna sztuka waży w przybliżeniu 10 gramów, co daje 7 kcal. 

*Jak jeść?
Liczi można jeść na surowo, solo jak inne owoce. Po usunięciu pestki można dodawać je do sałatek, deserów, ale również do mięsa czy owoców morza. Doskonale smakują w towarzystwie robali czy małży. Nadaje się również do przygotowania syropów, kompotów, soków, dżemów. Można je także suszyć i dodawać do musli, jogurtu, owsianki.




Ciekawostki
- świeże, dostępne w sklepach tylko w okresie zimowych
- dostępne również w puszce
- liczi bardzo szybko dojrzewa w domowych warunkach - już po trzech dniach nie nadaje się do spożycia.

Lubicie liczi? W jakiej postaci je najczęściej spożywacie?


czwartek, 3 stycznia 2013

Wyciskarka do cytrusów, czyli o tym jak bardzo potrzebuję owoców.

Dzisiaj cały dzień pada deszcz. Samopoczucie fatalne. Ciśnienie 100/50 - myślałam, że zejdę w pracy na stojąco. Kawa nie dawała rady, jedynie wir obowiązków pomógł mi w przetrwaniu tego dnia. O spacerze nie było mowy, więc dzisiaj z pracy przyszłam prosto do domu. Dzisiaj pierwszy raz poczułam taką ogromną tęsknotę za wiosną... Dobrze, że już jutro piątek i odprężę się po ciężkim tygodniu. W planach kino i wypad do knajpki.
Nie lubię zimy z jeszcze jednego powodu. O tej porze roku strasznie cierpi moja skóra, włosy i paznokcie. Postanowiłam coś temu zaradzić i skupić się na dokładniejszej pielęgnacji, być może zainwestuje w poważniejsze zabiegi. Dałam sobie czas do końca sierpnia na osiągnięcie tego o czym marzę w zakresie sylwetki. Jeśli się nie uda, zobaczymy co dalej.
Póki co postawiłam na zastrzyk witamin.
Zimą jadam zdecydownie za mało owoców. Soki pijam rzadko, woda już mnie nudzi. Dlatego w doskonałym momencie, w zasięgu mojego wzroku pojawiła się wyciskarka do cytrusów.


Bardzo prosta w obsłudze. Sok otrzymujemy szybko.




Miąższ z pomarańcza możemy dorzucić do soku jeśli chcemy ;)
Z dwóch pomarańczy otrzymujemy taką szklaneczkę soku.



Świeży, zdrowy, smaczny, soczysty. Zobowiązuje się do picia szklanki takie soku, pełnego witamin raz dziennie :) Niestety nie do śniadania, bo rano przeważnie piję kawę w kubku termicznym czekając już na transport do pracy. Ale po obiedzie - ależ owszem! :)

czwartek, 15 listopada 2012

Owoce suszone.

Temat owoców niejednokrotnie poruszany był zarówno na różnych portalach, forach jak i na blogach. Blogerzy przyjmują różne stanowiska - jedni obchodzą się z owocami ostrożnie, ze względu na fruktozę, inni jedzą je bez umiaru, nie dbając o porę dnia. Ja znajduję się gdzieś po środku. Spożywanie określonych ilości owoców inaczej wygląda u mnie, w zależności od pory roku. Latem jem ich bardzo dużo, a później coraz to mniej. Jedyny owoc z którego nie zrezygnowałam to jabłko - zawsze pamiętam by zjeść jedno do śniadania albo do przekąski przed obiadem.
Przeglądając dzisiaj zdjęcia swoich poprzednich śniadań zatęskniłam za owocami. Nigdy nie jadałam dużo owoców suszonych, ale dzisiaj zdecydowałam się na zakup suszonych moreli, śliwek i żurawiny.

O właściwościach żurawiny możecie przeczytać w wielu miejscach w sieci, więc będę wymieniać wszystkich jej właściwości. Na uwagę zasługuje fakt, że żurawina przyspiesza odtruwanie i oczyszczanie organizmu z toksyn. Osoby odchudzające się nie powinny się jej bać. Żurawina, ze względu na swoje działanie detoksykacyjne, jest pomocna podczas stosowania diet redukcyjnych.
Ja kupiłam pół kilograma, obecnie w Tesco jest UWAGA - MEGA ŚWIĄTECZNA (:D) promocja.


Do czego będę używać żurawiny? Do placka owsianego - smakuje genialnie!, do owsianki z jogurtem. Planuję zrobić muffiny owsiane z żurawiną. Popularny jest także sos z żurawiny podawany do mięs. Szczerze powiem, że do mnie nie przemawiają mięsa na słodko. Miałam okazję spróbować żurawiny z pulpecikami w Ikei. Niby dobre, ale coś nie do końca mi podchodziło.
Suszone śliwki bardzo lubię i w okresie gdy najwięcej schudłam stanowiły dla mnie podstawową przekąskę i zastępstwo w momencie pojawienia się chcicy na słodkości. Profesor J.Keller z Katedry Dietetyki na Wydziale Żywienia Człowieka SGGW rekomenduje śliwki ze względu na fakt, że owoce te, dzięki zawartej w nich dużej ilości pektyn spowalniają wchłanianie cukru, co powoduje, że nasz organizm spala znacznie więcej tłuszczu. Zawarty w śliwkach błonnik hamuje jednocześnie wchłanianie przez organizm cholesterolu.
Śliwek kupiłam 200 gramów - jednak uważam, że to zdecydowanie za mało.   
Suszone morele - także bardzo cenne. Mają dużo beta karotenu, czyli prowitaminy A, która przyspiesza regenerację naskórka i sprawia, że skóra twarzy dłużej utrzymuje wodę i uodparnia się na działanie niekorzystnych czynników atmosferycznych. Poza rekordową ilością beta karotenu suszone morele mogą pochwalić się także sporą zawartością żelaza, wapnia, fosforu czy potasu, jak i witaminy B2. Mają także w sobie dużo błonnika, dlatego wspomagają przemianę materii. Należy jednak pamiętać, że w większej ilości suszone morele działają przeczyszczająco.


Śliwki i morele będę dorzucać do owsianki, domowego musli i jogurtu.

Jadacie suszone owoce, jakie najczęściej?

niedziela, 9 września 2012

Owoce - jeść czy nie jeść?

No właśnie. Jak to jest z tymi owocami? Ostatnio coraz częściej można spotkać się z opinią, że owoce w diecie to coś złego, czy aby na pewno...?

Wszystko zależy od wielu czynników, nic (albo prawie nic) nie jest na świecie jednoznaczne. 
Osoby prowadzące zdrowy tryb życia tzn. zbilansowana dieta + ruch nie powinny się obawiać dodawania owoców do swojej diety.
Ich jedzenie należy jednak dostosować do pory dnia i wykonywanego wysiłku, np. po śniadaniu i po treningu w celu uzupełnienia glikogenu, wtedy możemy jeść je bezkarnie. 
Nieocenione jest dla naszego organizmu bogactwo korzyści jakie czerpiemy z jedzenia owoców. I tak np.

Banan- źródło witamin A,E,C,B cynku, manganu, potasu, miedzi oraz beta-karotenu

Jabłko- wzmacnia mięśnie i układ nerwowy, działa moczopędnie, odtruwająco, obniża poziom cholesterolu we krwi, wpływa pobudzająco na pracę wątroby i zmniejsza jej przekrwienie, wpływa oczyszczająco na krew oraz odchudza tkanki. W skórce jabłka występuje też kwas ursolowy, który od dawana budzi zainteresowanie naukowców ze względu na możliwe właściwości przeciwnowotworowe oraz zapobiegające insulinooporności. Wykazuje również słabe działanie antyaromatyzujące, ograniczajace ryzyko rozwoju raka piersi u kobiet. Dla mężczyzn działanie to jest bardzo pożądane ze względu na obniżenie poziomu estrogenów. 
Powtórzę się. Jabłko zawiera pektyny, które pomagają w usunięciu niestrawionych resztek pokarmowych z naszego organizmu. 

Pomarańcze- zawierają duże ilości witaminy C, wapń, witaminę A i B12

Grejpfrut- ułatwia trawienie, oczyszcza organizm i przyspiesza przemianę materii. Jego włókna pomagają obniżyć poziom cholesterolu we krwi.

Ananas- bogaty w wit. C,A,B1,PP, wapń, żelazo oraz minerały. Wspomaga procesy trawienne, pomaga przy niestrawności i stanach zapalnych jelit. Pobudza pracę trzustki. 

Jagody- źródło antyoksydantów i pierwiastków - selen, cynk, miedź, mangan. Korzystnie wpływają na pamięć i wzrok. Przeciwdziałają anemii. 

Przedstawiłam kilka najpopularniejszych owoców i szereg niepodważalnych korzyści wynikających z ich spożywania. Nie ma co demonizować roli owoców w diecie, ponieważ spożywane codziennie w małych porcjach i odpowiedniej porze w żadnym wypadku Ci nie zaszkodzą, a fruktoza w nich zawarta nie odłoży Ci się w tłuszcz !!!!!

Poza tym jedzenie ich większych ilości od czasu do czasu przy regularnym wysiłku fizycznym i przy braku nadwyżki energii pochodzącej z innych źródeł również NIE JEST NICZYM ZŁYM.

Owoce bywają oceniane jako zło przez to, że zawierają fruktozę. ALE ! Jeśli organizm dysponuje nadwyżką energetyczną - to nie ważne czy jest to glukoza czy fruktoza-  to zostaje ona zmagazynowana w postaci tkanki tłuszczowej. Jeśli ktoś prowadzi kanapowy tryb życia i codziennie będzie jadł kilogram jabłek i jego dieta będzie wysoko kaloryczna to oczywiste, że to zaprocentuje tłuszczem w przyszłości. Ale nie dajmy się zwariować! Przy ujemnym bilansie kalorycznym, przy wysiłku fizycznym - kilka owoców zjedzonych dziennie nie ma prawa odłożyć się nam w tłuszcz. Tak jak we wszystkim - należy znaleźć złoty środek. Każdy organizm reaguje inaczej, każdy z nas jest wyjątkowy. Nie należy generalizować, oceniać na zasadzie wszystko albo nic.

Byłybyście skłonne zrezygnować ze wszystkich dobrodziejstw, które niosą ze sobą owoce, tylko po to by chudnąć odrobinę szybciej?  Nie wspominam już o ich walorach smakowych  :)






EDIT

Znalazłam ciekawostkę. Jedna z blogerek pisała, że fruktoza pobudza apetyt. Owszem, niski poziom leptyny zwiększa apetyt, ale jej spadek nie jest spowodowany fruktozą zawartą w OWOCACH.
Zachęcam do przeczytania krótkiego artykułu.
klik,klik

sobota, 8 września 2012

Trzydniowa, oczyszczająca dieta jabłkowa.

Jakiś czas temu w gazecie spotkałam się z artykułem dotyczącym diet oczyszczających. Po dłuższym przemyśleniu sprawy zdecydowałam się na trzydniową, jabłkową dietę oczyszczającą. Oczywiście będę jeść tak jak do tej pory, ale w ciągu tych trzech dni będzie bardziej jabłkowo ;)

                                                  Właściwości prozdrowotne jabłek                                                               

- jabłka zawierają ponad 20 cennych składników, posiadają wysoką zawartość kwasów owocowych oraz witamin A, B1, B2, C i E,
- bardzo dobrze regulują przemianę materii,
- są niskokaloryczne,
- zawierają błonnik,
- wzmacniają system immunologiczny, 
- są lekkostrawne.

                        Substancje wpływające na właściwości prozdrowotne jabłek                         

- przeciwutleniacze (właściwości antykancerogenne),
- pektyny (właściwości przeczyszczające, wpływają także na florę bakteryjną jelita grubego, regulują perystaltykę jelit, neutralizują toksyny, obniżają LDL, przyśpieszają spalanie tłuszczu),
- potas
- krzem (wpływa na włosy i paznokcie)
- wapń

                                                 Jabłkowa dieta oczyszczająca                                             

1. Codziennie przed śniadaniem wypij szklankę przegotowanej, letniej wody z łyżką octu jabłkowego. Dzięki temu pobudzimy wydzielanie  soku żołądkowego i usprawnimy funkcjonowanie układu pokarmowego. 
2. W ciągu dnia wypij minimum 2.5 litra płynów. Kieruj się kryteriami zdrowotnymi i wybieraj te płyny, które wspomogą Cię w oczyszczaniu organizmu - woda mineralna, herbatki ziołowe, herbatki ze skórek jabłek 
3. Do każdego posiłku staraj się dodać jabłko. Nie obieraj go - najwięcej cennych składników odżywczych i błonnika jest właśnie w skórce. 
4. Staraj się urozmaicić trzy dniową dietę, wybierając różne gatunki jabłek. Eksperymentuj! Jedz jabłka na surowo, dodawaj do sałatek, piecz, praż, miksuj z innymi owocami. 
5. Dieta jabłkowa to nie głodówka! Jesz normalnie!

Dietę oczyszczającą zaczynam od jutra rana. Planuję robić ją raz w miesiącu. 

A 26 września obchodzimy dzień jabłka :)



 Próbowałyście może oczyszczającej diety jabłkowej? Albo jakiejś innej, owocowej?


sobota, 18 sierpnia 2012

Może być lepiej ! Jest lepiej.

Ojanyyy. Jestem Wam strasznie wdzięczna za wszystkie słowa otuchy i wsparcie, jakie od Was otrzymałam. Strasznie dziękuję za wszystkie maila, które od Was otrzymałam - nie miałam jeszcze czasu na nie odpowiedzieć, ale na pewno to zrobię. Nie mniej jednak chcę Wam strasznie podziękować. Jest to dla mnie nowe doświadczenie, rzadko kiedy dostaje tyle pozytywnej energii i miłych słów od ludzi, których kompletnie nie znam, a jednocześnie odczuwam z Wami silną więź. Fajna sprawa. Dzięki!

Cały dzisiejszy dzień spędziłam poza domem. Postanowiłam wybrać się do dziadków, skorzystać z pierwszego dnia ładnej pogody. W taki słoneczny dzień człowiek inaczej patrzy na swoje życie, przyjmuje inną perspektywę - bardziej pozytywną. Nie wiadomo ile jeszcze mamy takich ciepłych dni przed sobą. Warto je wykorzystać jak najlepiej.

Dziadkowie mają duży ogród więc czas spędziłam na buszowaniu w krzakach z malinami, opalaniu się, czytaniu książki i myśleniu co dalej.


Prosto z krzaka smakują najlepiej :)

Nie wiem czy pokazywałam na blogu moje dwa zwierzaki. Kot Dolar nie do końca jest mój - uwielbiam go, nie mogłam go przygarnąć, więc oddałam go dziadkom :) Na zdjęciu drugim moja siedmioletnia sznaucerka Sara, która wyglądem przypomina beczkę. Je na potęgę, ale chętnie biega za patykiem. Nie ma połowy zębów, ale i tak jest słodka :P


Jak widzicie, już się uśmiecham :D Ponury nastrój jakoś nie potrafi się mnie długo trzymać. Gdy opadły emocje na spokojnie sobie wszystko przemyślałam, wzięłam do serca Wasze rady, wskazówki, przemyślenia. Zaczęłam słuchać co mówi do mnie R. 
Po pierwsze ewentualna operacja kolana to nie koniec świata. Skoro już raz udało mi się przez to przejść i wróciłam do bieganie, to czemu tym razem ma być inaczej?
Po drugie jest tyle innych form aktywności, które nie obciążają tak kolano jak bieganie (basen)
Po trzecie bieganie kocham miłością wielką i dozgonną. Choć kolano mnie na razie nie boli, dostosuję się do zaleceń lekarskich i do badania rezonansem magnetycznym biegać nie będę (już złamałam ten punkt...ale dobra :P)
Po czwarte będę oczywiście kontynuować serię wpisów o bieganiu. Na pewno będą one pomocne dla Was, ale i dla mnie. Wciąż będę żyć tym co lubię
Po piąte szykują się zmiany na blogu, więc się nie przestraszcie jak coś będzie nie funkcjonować tak jak się należy.
Po szóste mam pytanie do dziewczyn mające większe pojęcie o treningu siłowym niż ja. Jak wiecie od października planowałam wrócić na siłownię. Nie wiem jak się sprawy potoczą, ale czy z osłabionymi więzadłami można robić trening siłowy nóg? Nie mówię o jakiś masakrycznych obciążeniach, nawet i bez nich. Czy taka forma aktywności będzie możliwa dopiero po tych 6-8 miesiącach ?
Po siódme

Po ósme 

Ale to co mnie dziś najbardziej zaskoczyło, to mój R. Na poprawę humoru przyszedł z takim oto sprzętem :D
Badminton Natalia colection :D

Właśnie w trakcie ponad godzinnej gry mocno się nabiegałam. Wyszalałam się, wykrzyczałam i wyżyłam. 3xW.

Jestem już po pysznej, dietetycznej kolacji - na pewno jutro Wam ją pokażę, bo sałatka zasługuje na uwagę :) R. zaskoczył mnie jeszcze jedną rzeczą, o czym też jutro. 

Jeszcze raz dziękuję Wam za to,że jesteście :*

niedziela, 12 sierpnia 2012

Nektarynka na śniadanie.

Dzisiaj postanowiłam zacząć walczyć z wpisywaniem danych do Excela ( część pracy magisterskiej w której muszę wprowadzić drobne poprawki) i zacząć w końcu CZYTAĆ !!! Jak mam reaktywować bloga książkowego, jeśli ostatnio w ogóle nie mam czasu na jedną z moich największych pasji. Zarzekałam się, że w wakacje przeczytał na pewno dużo książek, bo przecież będę mieć tyle wolnego czasu...
Wstałam późno - bo po 10.00 - mimo, że nie poszaleliśmy wczoraj zbyt długo na grillu z przyjaciółmi, miałam problem ze wstaniem. Ok 17.00 jadę na krótką wycieczkę do Modlina, wieczór już na spokojnie w domu. Cały czas odpoczywam, nie forsuję kolana i wydaje mi się, że widzę poprawę. Krwiak tak jakby zaczął się wchłaniać, ale nadal czuje rwący ból gdy stanę zbyt mocno na prawą nogę.

Jutro ruszam z dietą 3D Chili, więc postanowiłam dzisiaj zjeść jedno z moich ulubionych śniadań :) 


Jogurt naturalny, domowe musli (dodałam pestki dyni), nektarynka


Gdy jem nektarynkę mimowolnie wracam myślami do słonecznej Grecji, gdzie spędzałam kiedyś niemal każde wakacje. W tym roku nie udało nam się pojechać. Inne zobowiązania - finansowe, szkolne - nam to uniemożliwiły. Mam nadzieję, że za rok będziemy mieć wakacje z prawdziwego zdarzenia :)

A jak tam Wasze wakacje ?

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Woda z nutką owocową.

Dziewczyny !!!
Po pierwsze strasznie Wam dziękuję za miłe słowa w poprzednim poście. Jesteście niesamowite i niemożliwe!
Dostałam już kilka podsumowań tygodnia dotyczących sierpniowej setki. Jutro stworzę tabelkę, która pojawi się w zakładce dotyczącej wyzwania. Mam jeszcze taką małą prośbę. Dostaję od Was wiadomości, ale nie wiem od kogo one są. W sensie, że nazwa maila inna niż Wasza nazwa na blogerze i nie zawsze wiem, komu przypisać przesłany wynik :)
Po trzecie : Łaaaaaaaaaaaaaaa mam już aż tylu obserwatorów ? Szok, szok, SZOK.

Tak jak pisałam, dzisiaj dochodziłam do siebie. Nawadniałam organizm, odpoczywałam, ale też trochę spacerowałam. Ostatnio z lodówki zniknęły napoje gazowane - nawracam mamę na dobrą drogę. Jednak mama nie może przekonać się do wody niegazowanej. Kupuje więc smakowe wody Żywca - co moim zdaniem też nie jest do końca dobrym wyborem, aczkolwiek dużo lepszym niż Sprite czy Fanta.

Wczoraj na weselu podpatrzyłam ciekawie podaną wodę niegazowaną. Kolorowo, owocowo- tak jak lubię. I przede wszystkim sama natura, żadnej chemii i dodatków smakowych. Dzisiaj odwzorowałam ją w domu. Ważne jest by taka woda z owocowymi dodatkami postała w lodówce przynajmniej 12 godzin. Wtedy możemy mieć pewność, że woda zyska na smaku, będzie wyczuwalna nutka danego owocu.


Do dzbanka wlałam wodę, wkroiłam cytrynę, dołożyłam kilka malin i listki mięty. Banalnie proste, ale jak to pięknie wygląda !




Kilka inspiracji znalezionych w sieci



źródło: pinterest.com