Będąc w domu, zawsze lubię grzebać po kuchennych szafkach. Z reguły nie znajduję niczego, czego wcześniej bym nie widziała, jednak ten nawyk mi pozostał. Nie inaczej było i tym razem. Wstałam rano całkowicie bez pomysłu na śniadanie. W takich sytuacjach wolę wybrać najprostsze rozwiązanie i zjeść mussli. Standardowo dodałam dwie suszone śliwki i dwa suszone daktyle. Zawsze kroję owoce w mniejsze kawałki, żeby było łatwiej gryźć, a także zajrzeć jak wyglądają od wewnątrz. Głównie zwracam uwagę na to czy nie są zapleśniałe, nie mają podejrzanego koloru, ponieważ może to być szkodliwe dla zdrowia. W trakcie mojego buszowania odkryłam suszone figi. Z ust wyrwało mi się nieme oooooo - tego to jeszcze w tym domu nie było. Patrzyłam, patrzyłam i nie mogłam się zdecydować. Jednak szybkim ruchem otworzyłam opakowanie i postanowiłam figę wrzucić do mussli. Kiedyś jadłam świeżą figę i jakoś mnie nie zwaliła z nóg. Wydaje mi się, że jej połączenie z innymi smakami jest lepszym wyborem.
Podobno 100 gramów suszonych fig zawiera tyle wapnia co mleko - tego nie wiedziałam.
Charakteryzują się one również najwyższą z pośród wszystkich suszonych owoców ilością błonnika pokarmowego. Mogą również przyczyniać się do obniżenia poziomu cholesterolu we krwi (amerykańskie badania potwierdziły, że zawierają one fitosterole) - źródło.
1. Świeża figa (1 sztuka - 52 kcal) - na podstawie serwisu ilewazy.pl
2. Figa suszona (1 sztuka 41 kcal) - na podstawie serwisu ilewazy.pl
Jest to dość dużo jak na 14 gramów. Jednak na śniadanie możemy sobie na takie szaleństwo pozwolić. Smak suszonej figi jest cudowny. Te pesteczki tak fajnie rozpływają się w ustach. Naprawdę przyjemnie jadło mi się śniadanie :)
Próbowaliście suszonych fig? Które bardziej Wam odpowiadają?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone owoce. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 listopada 2012
czwartek, 15 listopada 2012
Owoce suszone.
Temat owoców niejednokrotnie poruszany był zarówno na różnych portalach, forach jak i na blogach. Blogerzy przyjmują różne stanowiska - jedni obchodzą się z owocami ostrożnie, ze względu na fruktozę, inni jedzą je bez umiaru, nie dbając o porę dnia. Ja znajduję się gdzieś po środku. Spożywanie określonych ilości owoców inaczej wygląda u mnie, w zależności od pory roku. Latem jem ich bardzo dużo, a później coraz to mniej. Jedyny owoc z którego nie zrezygnowałam to jabłko - zawsze pamiętam by zjeść jedno do śniadania albo do przekąski przed obiadem.
Przeglądając dzisiaj zdjęcia swoich poprzednich śniadań zatęskniłam za owocami. Nigdy nie jadałam dużo owoców suszonych, ale dzisiaj zdecydowałam się na zakup suszonych moreli, śliwek i żurawiny.
O właściwościach żurawiny możecie przeczytać w wielu miejscach w sieci, więc będę wymieniać wszystkich jej właściwości. Na uwagę zasługuje fakt, że żurawina przyspiesza odtruwanie i oczyszczanie organizmu z toksyn. Osoby odchudzające się nie powinny się jej bać. Żurawina, ze względu na swoje działanie detoksykacyjne, jest pomocna podczas stosowania diet redukcyjnych.
Ja kupiłam pół kilograma, obecnie w Tesco jest UWAGA - MEGA ŚWIĄTECZNA (:D) promocja.
Do czego będę używać żurawiny? Do placka owsianego - smakuje genialnie!, do owsianki z jogurtem. Planuję zrobić muffiny owsiane z żurawiną. Popularny jest także sos z żurawiny podawany do mięs. Szczerze powiem, że do mnie nie przemawiają mięsa na słodko. Miałam okazję spróbować żurawiny z pulpecikami w Ikei. Niby dobre, ale coś nie do końca mi podchodziło.
Suszone śliwki bardzo lubię i w okresie gdy najwięcej schudłam stanowiły dla mnie podstawową przekąskę i zastępstwo w momencie pojawienia się chcicy na słodkości. Profesor J.Keller z Katedry Dietetyki na Wydziale Żywienia Człowieka SGGW rekomenduje śliwki ze względu na fakt, że owoce te, dzięki zawartej w nich dużej ilości pektyn spowalniają wchłanianie cukru, co powoduje, że nasz organizm spala znacznie więcej tłuszczu. Zawarty w śliwkach błonnik hamuje jednocześnie wchłanianie przez organizm cholesterolu.
Śliwek kupiłam 200 gramów - jednak uważam, że to zdecydowanie za mało.
Suszone morele - także bardzo cenne. Mają dużo beta karotenu, czyli prowitaminy A, która przyspiesza regenerację naskórka i sprawia, że skóra twarzy dłużej utrzymuje wodę i uodparnia się na działanie niekorzystnych czynników atmosferycznych. Poza rekordową ilością beta karotenu suszone morele mogą pochwalić się także sporą zawartością żelaza, wapnia, fosforu czy potasu, jak i witaminy B2. Mają także w sobie dużo błonnika, dlatego wspomagają przemianę materii. Należy jednak pamiętać, że w większej ilości suszone morele działają przeczyszczająco.
Śliwki i morele będę dorzucać do owsianki, domowego musli i jogurtu.
Jadacie suszone owoce, jakie najczęściej?
Przeglądając dzisiaj zdjęcia swoich poprzednich śniadań zatęskniłam za owocami. Nigdy nie jadałam dużo owoców suszonych, ale dzisiaj zdecydowałam się na zakup suszonych moreli, śliwek i żurawiny.
O właściwościach żurawiny możecie przeczytać w wielu miejscach w sieci, więc będę wymieniać wszystkich jej właściwości. Na uwagę zasługuje fakt, że żurawina przyspiesza odtruwanie i oczyszczanie organizmu z toksyn. Osoby odchudzające się nie powinny się jej bać. Żurawina, ze względu na swoje działanie detoksykacyjne, jest pomocna podczas stosowania diet redukcyjnych.
Ja kupiłam pół kilograma, obecnie w Tesco jest UWAGA - MEGA ŚWIĄTECZNA (:D) promocja.
Do czego będę używać żurawiny? Do placka owsianego - smakuje genialnie!, do owsianki z jogurtem. Planuję zrobić muffiny owsiane z żurawiną. Popularny jest także sos z żurawiny podawany do mięs. Szczerze powiem, że do mnie nie przemawiają mięsa na słodko. Miałam okazję spróbować żurawiny z pulpecikami w Ikei. Niby dobre, ale coś nie do końca mi podchodziło.
Suszone śliwki bardzo lubię i w okresie gdy najwięcej schudłam stanowiły dla mnie podstawową przekąskę i zastępstwo w momencie pojawienia się chcicy na słodkości. Profesor J.Keller z Katedry Dietetyki na Wydziale Żywienia Człowieka SGGW rekomenduje śliwki ze względu na fakt, że owoce te, dzięki zawartej w nich dużej ilości pektyn spowalniają wchłanianie cukru, co powoduje, że nasz organizm spala znacznie więcej tłuszczu. Zawarty w śliwkach błonnik hamuje jednocześnie wchłanianie przez organizm cholesterolu.
Śliwek kupiłam 200 gramów - jednak uważam, że to zdecydowanie za mało.
Suszone morele - także bardzo cenne. Mają dużo beta karotenu, czyli prowitaminy A, która przyspiesza regenerację naskórka i sprawia, że skóra twarzy dłużej utrzymuje wodę i uodparnia się na działanie niekorzystnych czynników atmosferycznych. Poza rekordową ilością beta karotenu suszone morele mogą pochwalić się także sporą zawartością żelaza, wapnia, fosforu czy potasu, jak i witaminy B2. Mają także w sobie dużo błonnika, dlatego wspomagają przemianę materii. Należy jednak pamiętać, że w większej ilości suszone morele działają przeczyszczająco.
Śliwki i morele będę dorzucać do owsianki, domowego musli i jogurtu.
Jadacie suszone owoce, jakie najczęściej?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


