Pokazywanie postów oznaczonych etykietą punkt widzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą punkt widzenia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lipca 2012

O odpoczynku, o pomiarach i o nowej pasji ;)

Ależ mnie bolą nogi ! Obawiałam się tego,że za mój wczorajszy wyczyn zapłacę dzisiaj ogromnym bólem mięśni ud i brzucha (!). Planowałam pójść pobiegać wieczorem, ale nie wiem czy jest to dobry pomysł. Nie chcę zbyt mocno forsować organizmu, doprowadzić do przetrenowania. Prawdopodobnie gdyby mi się mocno nudziło, bez zastanowienia założyłabym buty i pobiegła przed siebie. Ale dzisiaj... odkryłam nową pasję ! W celach na 2012 rok znalazł się taki podpunkt i proszę bardzo. Niespodziewanie trafiłam na coś, co tak pochłonęło moją uwagę, że od rana czytam, myślę, planuję i już tworzę. Choć na razie tylko w swojej głowie. O czym mowa? O tym za chwilę ;)

Dzisiaj mija 10 dni odkąd ostatni raz się mierzyłam. Byłam ciekawa jak zmieniło się moje ciało po tygodniowej wpadce. Przyznam,że byłam oszołomiona tym co zobaczyłam.

               Było            Jest
Ramię      27               27
Udo        58               58
Łydka     35               35
Pas         94               91
Biodra    99               99
Talia       78               77
Biust       90               89

Niezmiernie cieszy mnie spadek w pasie. Każdy centymetr mniej jest dla mnie potężną dawką radości. Kolejne pomiary za równiutki tydzień. Martwi mnie moje udo, chociaż ostatnio mój R. powiedział, że chociaż nie ma różnicy w centymetrze, udo wygląda znacznie lepiej. Poprawia się wewnętrzna strona ud, i widać zarys mięśni. Najbardziej chyba jestem zadowolona z moich łydek. Bieganie czyni cuda jeśli chodzi o tę partię ciała. Jak napinam łydkę, to widzę pięknie zarysowany mięsień, który jeszcze miesiąc temu nie był dostrzegalny.

Niestety czwartkowy zabieg spowoduje, że przez przynajmniej trzy dni moją jedyną formą ruchu będą spacery. 4 sierpnia idę na wesele kuzynki, chcę uniknąć przykrych niespodzianek, rozchodzących się szwów, stanów zapalnych itp. Wydaje mi się,że taka krótka przerwa dobrze mi zrobi. Może znajdę w końcu czas na poprawienie pracy magisterskiej. Bo choć czasu mam jeszcze dużo, to z doświadczenia wiem, że znów będę robić wszystko na ostatnią chwilę. U Tygryska na blogu poczytałam o Body Revolution. Myślę nad dołączeniem tego planu treningowego do biegania. Choć bieganie przyczynia się do ogromnych zmian w moim ciele, ciągle mi mało, szukam czegoś nowego. Jest tam plan dla początkujących, więc myślę, że dam sobie radę. Jedyny problem to brak hantli, o których muszę koniecznie pomyśleć. FitRuda dodała gifki i filmik z ćwiczeniami na nogi i pupę. Planuję zrobić go jutro, tuż po wstaniu.



W ogóle podobają mi się treningi tej Pani, dzisiaj będę wyszukiwać jakiś ciekawych ćwiczeń i filmików.

A jeśli chodzi o nową pasję ...

Pewnie zauważyłyście, że ostatnio mam małą fiksację na kosmetyki naturalne. Dzisiaj jak tylko zobaczyłam, że na allegro pojawił się Angels on bare skin, niezwłocznie go zamówiłam. Później trafiłam na bloga dziewczyny - mam go w blogrollu, która zrobiła DIY, niemal identyczny jak zamówiona przeze mnie pasta do twarzy. Zaczęłam po cichutku zastanawiać się nad samodzielną produkcją kosmetyków. Gdy trafiłam tutaj wpadłam po całości. Pragnę tworzyć sama takie cudeńka. Z czego chcę, do czego potrzebuję. Sklepów z półproduktami w sieci jest bardzo dużo, można wyprodukować co tylko się chce. Kremy, serum, maseczki, peelingi, szampony,odżywki kostki do masażu, balsamy, balsamy do ust, mydła, maski czyszczące do twarzy, kosmetyki zwalczające cellulit, rozstępy ... a nawet kolorówkę ! Koszt wyprodukowania kosmetyku jest niewielki, półprodukty starczają na długi czas. Jeszcze nie wiem od czego zacząć, jakie podstawowe półprodukty powinnam zamówić, muszę wszystko ogarnąć, bo póki co mam otwartych dziesięć stron w przeglądarce i cały czas się czymś zachwycam. Nigdy nie sądziłam, że zacznę praktykować biochemię kosmetyczną.Nikt z mojego otoczenia, nie podziela chyba mojego zapału,a narzeczony do chemicznych rewelacji podchodzi z lekkim dystansem, delikatnie mówiąc ;)

Oczywiście nadal będę testować gotowe kosmetyki naturalne.

Wiecie coś więcej na temat naturalnych kosmetyków? Może polecicie jakieś blogi z recepturami, pomysłami ? A może ktoś z Was bawi się w kosmetykochemika ? :)




poniedziałek, 16 lipca 2012

Niedietetyczna kawa i pytanie o detox.

Na wstępie chciałabym Was wszystkim razem i każdemu z osobna podziękować za wsparcie, krzepiące komentarze, systematyczne odwiedzony i obserwowanie mojego bloga. Gdy zaczynałam moją przygodę z blogowaniem nie spodziewałam się takiego zainteresowania, ciepła i wsparcia. Nie spodziewałam się, że poznam tak wiele wspaniałych osób, dziękuję, że ijesteście.
Cieszą mnie niezmiernie wiadomości mailowe, które od Was otrzymuję. Są one nieocenione. Stanowią ważne źródło motywacji, bo mam świadomość, że to co robię jest komuś przydatne, dla kogoś ważne  i inspirujące. A co najważniejsze, moja osoba odbierania jest przez Was w pozytywny sposób. Cenię sobie Wasze rady, spostrzeżenia i sugestie, część z nich już wcieliłam w swoje życie. To wszystko sprawia, że się chce, mimo iż czasami nie jest łatwo.
Strasznie Wam wszystkim dziękuję.

Nie zawsze są we mnie pozytywne emocje i niezłomna energia do działania. W takim dniu jak dzisiejszy kłębią się we mnie czarne myśli a duszę ogarnia fala negatywnych emocji. Wpływają one na moje samopoczucie,motywację, wolę walki i chęć do działania. Mam nadzieję, że to tylko chwilowa depresja sytuacyjna, który zniknie równie szybko jak się pojawiła. Moja psychika jest trochę pokręcona i wiem, że niepotrzebnie wszystko biorę do siebie.

Od dłuższego czasu nie jadałam słodyczy, ale czasami potrzebuję jakiejś zewnętrznej dawki endorfin. Choć na złość i na lekkie dołki zawsze skuteczny okazywał się porządny trening, dzisiaj nie było ku niemu warunków. Nastrój zazwyczaj poprawiałam sobie czekoladą, ulubionym żarciem z baru szybkiej obsługi lub kilkoma paczkami chipsów. Później czułam się jeszcze gorzej. Teraz staram się nie uzależniać mojego nastroju od jedzenia. Ale dla lepszego samopoczucia postawiłam na kawę. W trochę bardziej kalorycznej wersji.




Składniki
- 2 łyżeczki kawy Jacobs Cronat Gold
- 2 gałki lodów sernik z maliną - Carte'Dor
- zimne mleko
- cukier według uznania
- bita śmietana
- elementy dekoracyjne : borówki, cukrowe gwiazdki, wiórki czekoladowe.


Wczoraj na TVN Turbo wypowiadał się jakiś ekspert, dietetyk na temat spalania tłuszczu z brzucha.
Pan dietetyk radzi :
- dieta - 5 posiłków, co 3 godziny -  bez tego nawet trening w niczym nie pomoże,
- bieganie na czczo,
- dobre ukrwienie brzucha - masaże,
- detox organizmu.

Nad dietą oczyszczającą zastanawiałam się jakiś czas temu i może to faktycznie nie głupi pomysł. O bieganiu na czczo też już czytałam - chyba na blogu Pauliny. I tak się zastanawiam... no faktycznie spalamy od razu tłuszcz. Alje, skąd wziąć energię na 30 minutowy bieg w godzinach rannych ? Jutro idę spróbować.
Macie jakieś doświadczenia z tym związane ? Szczególnie proszę Was o radę w kwestii detoxu. Ile powinien trwać, jak to w ogóle wygląda ?

wtorek, 3 lipca 2012

Nie za gorąco na zewnątrz ?

Ostatnio u moich znajomych na facebooku pojawia się obrazek, który umieściłam poniżej.
Dziś ja jestem popcorn. Zdecydowanie.



Cały dzisiejszy dzień biegałam i załatwiałam sprawy szkolne. Ale jutro zapowiada się mocno aktywny dzień.

Zakupiłam Shape'a z killerem Ewy, ale nie miałam jeszcze okazji włączyć i go obejrzeć. Po dłuższym przemyśleniu, stwierdziłam,że z Ewą ruszę chyba dopiero na jesieni. Teraz wolę cieszyć się latem i spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu.

Mam zaległości w artykułach biegowych, a także znalazłam ciekawe rzeczy z działu dietetyki. Gdy moja lepsza połówka wyjdzie do rodziny, będę mieć troszkę więcej czasu.

Do jutra! :)

wtorek, 8 maja 2012

Takie życie !?

Podejmujemy decyzję. I w momencie gdy słowa padają na głos, robimy wszystko by ich dotrzymać. Bo przecież ich nie dotrzymanie naraża nas na publiczne drwiny. Niektórzy mają tak, że gdy osiągną połowę sukcesu, spoczywają na laurach i uważają, że skoro tak łatwo poszło na początku to później będzie już z górki, prawda? No właśnie niekoniecznie. Jestem typowym przykładem osoby, ze słomianym zapałem. Schudnę, zobaczycie ! Krzyczę na prawo i lewo. Napiszę magisterkę do końca kwietnia- ta jasne... a potem się dziwie, że gdy podejmuję kolejną próbę i mówię o tym najbliższym - Ci patrzą na ta z przymrużeniem oka, nie rzadko śmiejąc się pod nosem. I znów silna wola, zawziętość towarzyszą mi przez dwa miesiące, by znów mieć wszystko gdzieś i wrócić do starych nawyków. I ja się dziwie, że mam rozstępy. OŁ MAJ GASZ !

Rozkminkę zaczęłam w przymierzalni jednej z sieciówek. Zakładając piękny, pomarańczowy kostium kąpielowy z przykrością stwierdziłam, że nie jestem gotowa na nadchodzący plażowy sezon. Do tego okazało się, że jestem niewymiarowa - jeden rozmiar za duży, drugi z kolei za mały. Ale tak się napaliłam na miętowe szorty, że musiałam je kupić. Oczywiście te za małe. I takim o to sposobem moja garderoba powiększa się o rzeczy za małe, na które mogę popatrzeć rozmarzonym wzrokiem.

Mam pojedyncze zrywy, biegam cztery, pięć kilometrów raz na tydzień. A przez kolejne sześć dni siedzę i udaję, że piszę pracę magisterską. Brak systematyczności i lenistwo. I nie ma co się dziwić, że wyglądam gorzej jak w marcu, chociaż waga wciąż jest ta sama. Ciągle powtarzałam sobie, że przecież nie liczą się cyferki, tylko jakość i wygląd ciała. I mam ochotę krzyknąć, że chrzanię to wszystko, ale nie mogę. To chyba dobrze, że się do końca nie poddałam.

Ułożę sobie nowy plan na życie, jeśli tym razem się nie uda, nie zostaje mi nic innego jak pogodzić się z tym jak jest. Nigdy nie sądziłam, że okaże się, że nie jestem wystarczająco silna.


Zdecydowanie za dużo myślę, za dużo gadam, za mało robię.


środa, 2 maja 2012

Hello May .

Zanim na dobre powitam maj, postanowiłam zrobić podsumowanie kwietnia.

Plany na kwiecień :
Edukacja
- skończyć część teoretyczną pracy magisterskiej   został mi maleńki podrozdział, łącznie jest już 30 stron.
- obliczyć wyniki surowe  - przechodzi na pierwszy tydzień maja
- powtórzyć materiał z psychologii sądowej  - realizacja w połowie
- przerobić cztery lekcje z Profesorem Henry'm - słownictwo   zrobione.
Książki
- przeczytać 10 książek ( Czysta jak łza, Marina, Gorzej niż martwy, Pałac Północy, trylogia czasu, Śmierć na Nilu, Czyste szaleństwo, Światła września , Nosiciel ) realizacja w połowie
 - pisać systematycznie recenzję
- ściągnąć/kupić dwa audiobooki - realizacja w połowie
Kulinaria - tutaj o dziwo idzie wszystko zgodnie z planem , ale ...
- zrobić naleśniki razowe    - nadal nie mogę się do tego zabrać
- zrobić jajka nadziewane łososiem wędzonym
 Aktywność fizyczna
- wykupić karnet na siłownie na  kwiecień
- zmienić plan treningowy
- pójść 4 razy na basen
 - robić ćwiczenia z taśmą
Rozrywka
- obejrzeć 8,9,10,11 odcinek Gossip Girl 
- obejrzeć film Listy do M
- zrobić zakładkę do książek
-
zrobić pisanki i ozdoby wielkanocne  




Plany na maj  :

Edukacja: 
- do 9.05 obliczyć wyniki surowe
- do końca maja skończyć pracę magisterską
- powtórzyć materiał z psychologii sądowej
- zrobić plakat na Odkrycia geograficzne

Książki
- przeczytać 5 książek ( Czyste intencje, Czyste sumienie, Martwy i nieobecny, Osaczona, Marina )

Kulinaria 
- zrobić pankejki
- zrobić naleśniki

Aktywność fizyczna
- 5 razy w tygodniu bieganie
- 3 razy w tygodniu trening Ewy
- 3 razy w tygodniu siłownia


Rozrywka
- obejrzeć 15, 16, 17, 18 odcinek Gossip Girl
- Kortowiada ;)

Uroda
- pofarbować włosy
- manicure/ pedicure

Maj jest miesiącem pracy magisterskiej, diety i ćwiczeń fizycznych. Wyglądam na prawdę koszmarnie.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Hello April !

Czy Wam też dokucza pogoda? I nie mówię tylko o odczuciach mechanicznych, ale fizycznych i psychicznych. Czy pogoda wpływa na Wasze samopoczucie, czy tylko na moje ?
Wstałam dzisiaj bardzo wcześnie - o 7.00. Myślałam, że zobaczę piękne, jasne słońce a zamiast tego za oknem ujrzałam wichurę śnieżną. Jeszcze kilka tygodni temu zakryłabym głowę poduszką i wróciła do spadania. Ale nie tym razem. Narzekam wiecznie na brak czasu , ale jak mogę mieć go na wszystko, skoro planów jest cała masa w ja wstaję z beztroskim uśmiechem przyklejonym do twarzy tuż przed południem? No właśnie.
Mimo śniegu i powrotu srogiej zimy, postanowiłam zwlec się z łóżka. W pokoju obok czekała już na mnie świeżo zaparzona kawa. Jej aromatyczny zapach nieco mnie pobudził i z radością przystąpiłam do zjedzenia śniadania - także wcześniej przygotowanego przez R.
Następnie krótkie rozciąganie, poranna gimnastyka, zaparzyłam zieloną, liściastą herbatę i przystąpiłam do dokończenia książki. ''Nosiciel"  Gerritsen bardzo mi się spodobał, więcej o książce znajdziecie na moim drugim blogu, o, tutaj.
Myślałam, że motywacja utrzyma się też w drugiej części dnia, jednak dopadła mnie nie moc. Niby skończyłam pierwszy rozdział pracy magisterskiej, ale nadal brakuje mi w nim jednego podrozdziału. Od godziny 18.00 do teraz napisałam raptem dwa zdania. Mam jakoś blokadę twórczą.
Czuję się ospała, wymięta, przejechana przez walec drogowy, który postanowił zawrócić i przejechać po mnie dwukrotnie. Profesor Henry także dzisiaj musiał iść w odstawkę, chociaż miałam ambitny plan przerobić jeden cały rozdział. Nie lubię, gdy tylko na planach się kończy. No ale cóż, by wszystko względnie usystematyzować, planowanie jest ważne i potrzebne.

Plany na kwiecień :
Edukacja
- skończyć część teoretyczną pracy magisterskiej
- obliczyć wyniki surowe
- powtórzyć materiał z psychologii sądowej
- przerobić cztery lekcje z Profesorem Henry'm - słownictwo
Książki
- przeczytać 10 książek ( Czysta jak łza, Marina, Gorzej niż martwy, Pałac Północy, trylogia czasu, Śmierć na Nilu i jakieś dwie dobiorę)
- pisać systematycznie recenzję
- ściągnąć/kupić dwa audiobooki
Kulinaria - tutaj o dziwo idzie wszystko zgodnie z planem , ale ...
- zrobić naleśniki razowe
- zrobić jajka nadziewane łososiem wędzonym
 Aktywność fizyczna
- wykupić karnet na siłownie na  kwiecień
- zmienić plan treningowy
- pójść 4 razy na basen
 - robić ćwiczenia z taśmą
Rozrywka
- obejrzeć 8,9,10,11 odcinek Gossip Girl 
- obejrzeć film Listy do M
- zrobić zakładkę do książek
- zrobić pisanki i ozdoby wielkanocne 

Przedstawiam Wam mój Wielkanocy króliczy domek i kolorowe jajeczka :)







I na sam koniec ...

środa, 28 marca 2012

Przedwczesny weekend.

Za godzinę wychodzę na pociąg. Wracam już dzisiaj na weekend do domu. Strasznie się cieszę, ale i jestem pełna obaw :) Bo w domu nie ma, że jestem na diecie. Tam jest Kraina Czarów i wszystko jest dozwolone - według moich najbliższych :)

W dniu dzisiejszym planuję przeczytać jak najwięcej, pomalować paznokcie na kolor fuksji, zrobić czekoladową maskę na twarz, użyć Cellu Destock od Vichy i pachnieć Oh Lolą Jacobsa po kąpieli.


Inspirujące kanapki znów muszą poczekać :)

Po dzisiejszym treningu nie czuję się za dobrze. Jestem mocna zmęczona, chyba akumulatory mi się rozładowały. Do tego podróż...chciałabym mieć zdolności teleportacji, albo jakiś wehikuł czasu...ewentualnie móc poruszać się z wampirzą prędkością, o której możemy poczytać w książkach Harris.

3 dzień z życia rzeżuchy


Rośnij maleńka, rośnij :)))

wtorek, 27 marca 2012

Godzina dla ziemi, zapalisz?

Uff, opadam z sił ! Po dłuższej przerwie od siłowni dzisiaj dałam z siebie naprawdę dużo :) Trening jak zwykle - 15 minut rozgrzewki, ćwiczenia siłowe, 45 minut cardio.
Wracając do domu postanowiłam włączyć Ipod Fitness - mój Nanuś ma taką funkcję. Zliczane są kroki, pokonany dystans, czas i spalone kalorie. I tak o to :
Ilość kroków: 2 201
Czas : 23 minuty
Dystans : 1.53 km
Kalorie : 77 - wielka wątpliwość jak dla mnie, bo tyle to ja palę rozgrzewając się przez 15 minut na rowerze :)

Dziennie pokonuję dodatkowo 3 kilometrową trasę. Dobrze. A dzisiaj wieczorem dodatkowo wybieramy się z Rafałem na spacer. Ostatnio słabo sypiam, więc świeże powietrze przed snem dobrze mi zrobi. Dalej też toczę bój z obliczaniem wyników, liczba osób badanych wzrosła do 40. Więc 1/3 za mną.

Spójrzcie na moją rzeżuchę - już są kiełki bardzo dobrze widoczne





31 marca zapalamy świeczkę ! Tego dnia ma miejsca akcja GODZINA DLA ZIEMI. Świeczkę można nabyć w drogeriach Rossmann. Cena to 5 zł. W tym roku palimy na rzecz niedźwiadków.



Wieczorem : fotomenu, kilka pomysłów na kanapkę i przepis na sałatkę - która stała się już tradycją na wielkanocnym stole :)

poniedziałek, 26 marca 2012

Zmagania z magisterką i lenistwem

Dzisiaj muszę się ukarać i to solidnie! Chociaż mogłabym znaleźć usprawiedliwienie mojego zachowania - przecież nie o to chodzi. Miałam dzisiaj pójść na siłownię i skończyło się na planach.
Wzięłam się ostro za moją pracę magisterską - o teorie się akurat nie martwię. Gorzej z badaniami. I nie dlatego, że nie mam opracowanych narzędzi badawczych czy, że nie wiem od czego zacząć. Problem mam z osobami badanymi :) Mianowicie musi być ich minimum 120. Wiecie jak ciężko jest znaleźć 120 osób, które z chęcią udzielą Ci pomocy? Więc aby nie tkwić w przeświadczeniu, że nic nie robię, zaczęłam obliczać wyniki surowe z tych kwestionariuszy, które mam. I tak mi się zeszło do 2.00 w nocy.
Dzisiaj mam zamiar liczyć tym osobom i dodatkowym, które dzisiaj mi dosłały kwestionariusze drugi arkusz. To dopiero będzie zabawa. A tak wygląda mój plac zabaw :



Przygotowałam sobie takie kartki, żeby łatwiej mi było wszytko liczyć :)

No i może bym się mogła usprawiedliwić, ale nie lubię zaniedbywać jednej aktywności, kosztem drugiej. Chyba muszę zacząć lepiej gospodarować czasem.
Ale, ale ! Posadziłam rzeżuchę ! I już nawet coś zaczyna się dziać :)



Poza tym przeczytałam wczoraj fantastyczną książkę. Nie wiem czy znacie twórczość Zafona - jeśli nie, to koniecznie musicie poznać Księcia mgły .

Skoro dzisiaj mam mało ruchu, postanowiłam chociaż mniej jeść. I póki co jestem tylko na śniadaniu i zupce chińskiej - średnio to dobre, ale nie chce mi się gotować.

środa, 21 marca 2012

Języki - ważna rzecz.

Jak widać na blogu zapanował wiosenny nastrój. Lekki, wesoły, kolorowy szablon, który pobudzi nas do działania :) Dzisiaj mam dzień wolny od treningu, ale żeby się nie lenić posprzątałam mieszkanie, zrobiłam sobie obiad i ogarnęłam dwa blogi. Wzięłam się za 2 książki - jedna to audiobook, którego słucham w drodze na siłownię a także wieczorami, gdy Rafał chce już spać, a ja z nadmiaru kawy przewracam się z boku na bok. Wysłałam już jeden kwestionariusz do pracy magisterskiej... jutro muszę do niej przysiąść :)

Poza tym dzisiaj będę miała wyczekiwany przeze mnie program do nauki języka angielskiego, strasznie się cieszę. Mam nadzieję, że będę systematyczna :)










A Wy uczycie się języków? Jakich ? Z jakich pomocy, podręczników korzystacie ?

niedziela, 11 marca 2012

SuSuSu

Jutro zaczynamy nowy tydzień. A więc wypada ustalić jakiś plan działania. Zauważyłam, że jak takowy sobie zrobię dzień przed, to potem się go trzymam :)

Plan na jutro
Śniadanie : placek owsiany, kawa
Siłownia ( 15 min rozgrzewka, 35 min ćwiczenia siłowe, 45 min cardio )
Posiłek po treningu : jogurt naturalny, musli orzechowe i musli z żurawiną
Kolejny posiłek : koktajl owocowy
Obiad : tutaj zdaje się na narzeczonego.
Podwieczorek : jabłko
Kolacja : serek wiejski light
 

PLAYLISTA MOTYWUJĄCA NA JUTRZEJSZY TRENING 


piątek, 2 marca 2012

Marcowe postanowienia.


No i mamy marzec. Do wiosny co raz bliżej a i pogoda staje się nieco mniej kapryśna )

Postanowienia na marzec :

- siłownia 4 razy w tygodniu
- raz w tygodniu zajęcia fitness
- w dni wolne od siłowni ćwiczenia w domu - z taśmami i zestaw z Mel B
- pisać pracę magisterską
- nauka na egzamin specjalizacyjny
- raz w tygodniu zrobić potrawę jakiej nigdy dotąd nie robiłam - to może być ciekawe :)
- przeczytać 10 książek
- zrobić manicure i pedicure
- sauna i jacuzzi 3 razy w tygodniu
- dalej nie jeść słodyczy ( to już 31 dzień ! )


Kilka wiosennych inspiracji :)