Wzięłam się ostro za moją pracę magisterską - o teorie się akurat nie martwię. Gorzej z badaniami. I nie dlatego, że nie mam opracowanych narzędzi badawczych czy, że nie wiem od czego zacząć. Problem mam z osobami badanymi :) Mianowicie musi być ich minimum 120. Wiecie jak ciężko jest znaleźć 120 osób, które z chęcią udzielą Ci pomocy? Więc aby nie tkwić w przeświadczeniu, że nic nie robię, zaczęłam obliczać wyniki surowe z tych kwestionariuszy, które mam. I tak mi się zeszło do 2.00 w nocy.
Dzisiaj mam zamiar liczyć tym osobom i dodatkowym, które dzisiaj mi dosłały kwestionariusze drugi arkusz. To dopiero będzie zabawa. A tak wygląda mój plac zabaw :
Przygotowałam sobie takie kartki, żeby łatwiej mi było wszytko liczyć :)
No i może bym się mogła usprawiedliwić, ale nie lubię zaniedbywać jednej aktywności, kosztem drugiej. Chyba muszę zacząć lepiej gospodarować czasem.
Ale, ale ! Posadziłam rzeżuchę ! I już nawet coś zaczyna się dziać :)
Poza tym przeczytałam wczoraj fantastyczną książkę. Nie wiem czy znacie twórczość Zafona - jeśli nie, to koniecznie musicie poznać Księcia mgły .
Skoro dzisiaj mam mało ruchu, postanowiłam chociaż mniej jeść. I póki co jestem tylko na śniadaniu i zupce chińskiej - średnio to dobre, ale nie chce mi się gotować.


