Przed operacją kolana byłam osobą baaaardzo aktywną. Poza zajęciami wychowania fizycznego, dwa razy w tygodniu miałam treningi - w ramach klasy sportowej. Oraz dwa razy w tygodniu treningi piłki ręcznej. Do tego dochodziły starty na stadionie, zawody. A w weekendy zajęcia na basenie - czasami raz w tygodniu, czasami dwa. Więc nie ma co się dziwić, że kiedyś byłam fit dziewczyną, sprawną, potrafiącą zrobić mostek ze stania. No ale stare, dobre czasy minęły - choć po cichutku mam nadzieję, że jeszcze wrócą.
Jednak jedna rzecz pozostała stała. Robiłam to zarówno przed jak i po operacji. O czym mowa?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasja. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 listopada 2012
niedziela, 19 sierpnia 2012
Yankee Candle - odkrycie roku :)
Pisałam Wam wczoraj, że mój Rafał na poprawę mojego wisielczego humoru kupił słodki, różowy zestaw do gry w badmintona. Ale to nie jedyna rzecz jaką mnie zaskoczył.
Świeczki uwielbiam od zawsze. Tworzą bajeczny nastrój, oświetlony dom wygląda dzięki nim ciepło i przytulnie. Świeczki zapachowe wyzwalają cudowną woń, którą lubię otulać się tuż przed snem. Czasami zdarza mi się palić także świeczki w ciągu dnia- głównie w okresie zimowym, kiedy to dni stają się krótsze.
Głównie w świeczki zaopatrywałam się w Ikei. Kupowałam zestaw po 3 świeczki (czekolada,waniliowa i karmelowa). Na okres wakacji paliłam mango i różę,
O firmie Yankee Candle dowiedziałam się między innymi z tego bloga i tego bloga Od dłuższego czasu chodziło za mną kupno wosku zapachowego, ale nie mogłam zdecydować się na zapach ( jest ich zawrotna ilość). Zakupu mogłam dokonać tylko ze stron internetowych, aż któregoś dnia odwiedziłam stoisko Starej Mydlarni - gdzie obsesyjnie zaopatruję się w czekoladowe maski do twarzy. Patrzę....a tam woski! Oczywiście bez zastanowienia postanowiłam przekonać się na własnej skórze w czym tkwi fenomen Yankee Candle.
Yankee Candle to produkty najwyższej jakości, tworzone z pasją od 40 lat. Wszystkie zapachy są rygorystycznie sprawdzane, weryfikowane i testowane przez doświadczony zespół ekspertów zapachowych, tak aby zapewniały jak najlepsze doznania. Każdy aromat tworzony jest z pasją przy użyciu naturalnych ekstraktów zapachowych i olejków eterycznych.
źródło: zapachdomu.pl
W domu okazało się, że nie mam kominka... wosk leżał, leżał, leżał...aż do wczoraj :) Rafał kupił kominek !
Bardzo lubię lawendę. Podoba mi się motyw na różnych wazonikach, pudełeczkach. Pasuje idealnie do mojego pokoju.
Do wyboru mamy woski z pięciu linii zapachowych
- Food and Spice
- Kwiatowe
- Owocowe
- Świeże
- Świąteczne i okolicznościowe
Mój wosk znajduje się w linii zapachowej Food and Spice.
Strawberry buttercream – słodkie, dojrzałe truskawki pokryte delikatną, puszystą bitą śmietaną.
Jestem na prawdę pozytywnie zaskoczona. Wosk daje bardzo intensywny zapach, zdecydowanie bardziej wyczuwalny niż w świeczkach zapachowych, które do tej pory paliłam. Zapach z wosku wydziela się przez 8 godzin - gdy już przestaje pachnieć wosk wyrzucamy (nie paruje,nie znika). Pierwszą nutkę zapachową czujesz już po 10 minutach od zapalenia. Popełniłam jednak bardzo duży błąd. Wystarczył tylko KAWAŁECZEK wosku aby zapach unosił się w pokoju (wosk łatwo się kruszy, więc bez problemu wydobędziecie taki kawałek jaki chcecie). Woskiem w jednym kawałku zapachniłam CAŁY DOM - włącznie z łazienką, do której drzwi był uchylone- niesamowite! A nie paliłam go nawet dwóch godzin. Palenie kawałeczków jest te o tyle fajne, że każdego dnia możemy rozkoszować się zapachem innego wosku.
A sam zapach wosku? Faktycznie- truskawki ze słodką bitą śmietaną. Świeże, soczyste, słodkie. Zapach jest intensywny, ale nie nachalny. Jednak warto zapalić wosk, wyjść na jakiś czas z pokoju i wrócić. Gdy siedzimy w pokoju w trakcie palenia się kominka, powoli przyzwyczajamy się do zapachu i wtedy po wyjściu i ponownym wejściu wyczuwamy, że jest on jednak zbyt intensywny. Ewentualnie możemy go zgasić po paleniu przez jakiś okres czasu, np 30 minut. Oczywiście każdy wosk jest inny i intensywność zapachu też jest różna. Wosk można gasić i zapalać nieskończoną ilość razy - oczywiście dopóki wciąż wydziela zapach :)
Już myślę nad kolejnym zapachem, tym razem jakimś kwiatowym :)
Cena za wosk : od 4 do 6 zł w sieci
Ja za swój w sklepie Starej Mydlarni dałam aż 9.50 ^^
Świeczki są dość drogie, ale zapach i WYDAJNOŚĆ na pewno rekompensują cenę. Taka duża świeczka pali się nawet 180 godzin.
Przykładowe strony z produktami firmy Yankee Candle - Świat zapachów, Zapach domu
Znacie firmę Yankee Candle ? Palicie świeczki, woski ?
Świeczki uwielbiam od zawsze. Tworzą bajeczny nastrój, oświetlony dom wygląda dzięki nim ciepło i przytulnie. Świeczki zapachowe wyzwalają cudowną woń, którą lubię otulać się tuż przed snem. Czasami zdarza mi się palić także świeczki w ciągu dnia- głównie w okresie zimowym, kiedy to dni stają się krótsze.
Głównie w świeczki zaopatrywałam się w Ikei. Kupowałam zestaw po 3 świeczki (czekolada,waniliowa i karmelowa). Na okres wakacji paliłam mango i różę,
O firmie Yankee Candle dowiedziałam się między innymi z tego bloga i tego bloga Od dłuższego czasu chodziło za mną kupno wosku zapachowego, ale nie mogłam zdecydować się na zapach ( jest ich zawrotna ilość). Zakupu mogłam dokonać tylko ze stron internetowych, aż któregoś dnia odwiedziłam stoisko Starej Mydlarni - gdzie obsesyjnie zaopatruję się w czekoladowe maski do twarzy. Patrzę....a tam woski! Oczywiście bez zastanowienia postanowiłam przekonać się na własnej skórze w czym tkwi fenomen Yankee Candle.
Yankee Candle to produkty najwyższej jakości, tworzone z pasją od 40 lat. Wszystkie zapachy są rygorystycznie sprawdzane, weryfikowane i testowane przez doświadczony zespół ekspertów zapachowych, tak aby zapewniały jak najlepsze doznania. Każdy aromat tworzony jest z pasją przy użyciu naturalnych ekstraktów zapachowych i olejków eterycznych.
źródło: zapachdomu.pl
W domu okazało się, że nie mam kominka... wosk leżał, leżał, leżał...aż do wczoraj :) Rafał kupił kominek !
Bardzo lubię lawendę. Podoba mi się motyw na różnych wazonikach, pudełeczkach. Pasuje idealnie do mojego pokoju.
Do wyboru mamy woski z pięciu linii zapachowych
- Food and Spice
- Kwiatowe
- Owocowe
- Świeże
- Świąteczne i okolicznościowe
Mój wosk znajduje się w linii zapachowej Food and Spice.
Strawberry buttercream – słodkie, dojrzałe truskawki pokryte delikatną, puszystą bitą śmietaną.
Jestem na prawdę pozytywnie zaskoczona. Wosk daje bardzo intensywny zapach, zdecydowanie bardziej wyczuwalny niż w świeczkach zapachowych, które do tej pory paliłam. Zapach z wosku wydziela się przez 8 godzin - gdy już przestaje pachnieć wosk wyrzucamy (nie paruje,nie znika). Pierwszą nutkę zapachową czujesz już po 10 minutach od zapalenia. Popełniłam jednak bardzo duży błąd. Wystarczył tylko KAWAŁECZEK wosku aby zapach unosił się w pokoju (wosk łatwo się kruszy, więc bez problemu wydobędziecie taki kawałek jaki chcecie). Woskiem w jednym kawałku zapachniłam CAŁY DOM - włącznie z łazienką, do której drzwi był uchylone- niesamowite! A nie paliłam go nawet dwóch godzin. Palenie kawałeczków jest te o tyle fajne, że każdego dnia możemy rozkoszować się zapachem innego wosku.
A sam zapach wosku? Faktycznie- truskawki ze słodką bitą śmietaną. Świeże, soczyste, słodkie. Zapach jest intensywny, ale nie nachalny. Jednak warto zapalić wosk, wyjść na jakiś czas z pokoju i wrócić. Gdy siedzimy w pokoju w trakcie palenia się kominka, powoli przyzwyczajamy się do zapachu i wtedy po wyjściu i ponownym wejściu wyczuwamy, że jest on jednak zbyt intensywny. Ewentualnie możemy go zgasić po paleniu przez jakiś okres czasu, np 30 minut. Oczywiście każdy wosk jest inny i intensywność zapachu też jest różna. Wosk można gasić i zapalać nieskończoną ilość razy - oczywiście dopóki wciąż wydziela zapach :)
Już myślę nad kolejnym zapachem, tym razem jakimś kwiatowym :)
Cena za wosk : od 4 do 6 zł w sieci
Ja za swój w sklepie Starej Mydlarni dałam aż 9.50 ^^
Świeczki są dość drogie, ale zapach i WYDAJNOŚĆ na pewno rekompensują cenę. Taka duża świeczka pali się nawet 180 godzin.
Przykładowe strony z produktami firmy Yankee Candle - Świat zapachów, Zapach domu
Znacie firmę Yankee Candle ? Palicie świeczki, woski ?
wtorek, 24 lipca 2012
O odpoczynku, o pomiarach i o nowej pasji ;)
Ależ mnie bolą nogi ! Obawiałam się tego,że za mój wczorajszy wyczyn zapłacę dzisiaj ogromnym bólem mięśni ud i brzucha (!). Planowałam pójść pobiegać wieczorem, ale nie wiem czy jest to dobry pomysł. Nie chcę zbyt mocno forsować organizmu, doprowadzić do przetrenowania. Prawdopodobnie gdyby mi się mocno nudziło, bez zastanowienia założyłabym buty i pobiegła przed siebie. Ale dzisiaj... odkryłam nową pasję ! W celach na 2012 rok znalazł się taki podpunkt i proszę bardzo. Niespodziewanie trafiłam na coś, co tak pochłonęło moją uwagę, że od rana czytam, myślę, planuję i już tworzę. Choć na razie tylko w swojej głowie. O czym mowa? O tym za chwilę ;)
Dzisiaj mija 10 dni odkąd ostatni raz się mierzyłam. Byłam ciekawa jak zmieniło się moje ciało po tygodniowej wpadce. Przyznam,że byłam oszołomiona tym co zobaczyłam.
Było Jest
Ramię 27 27
Udo 58 58
Łydka 35 35
Pas 94 91
Biodra 99 99
Talia 78 77
Biust 90 89
Niezmiernie cieszy mnie spadek w pasie. Każdy centymetr mniej jest dla mnie potężną dawką radości. Kolejne pomiary za równiutki tydzień. Martwi mnie moje udo, chociaż ostatnio mój R. powiedział, że chociaż nie ma różnicy w centymetrze, udo wygląda znacznie lepiej. Poprawia się wewnętrzna strona ud, i widać zarys mięśni. Najbardziej chyba jestem zadowolona z moich łydek. Bieganie czyni cuda jeśli chodzi o tę partię ciała. Jak napinam łydkę, to widzę pięknie zarysowany mięsień, który jeszcze miesiąc temu nie był dostrzegalny.
Niestety czwartkowy zabieg spowoduje, że przez przynajmniej trzy dni moją jedyną formą ruchu będą spacery. 4 sierpnia idę na wesele kuzynki, chcę uniknąć przykrych niespodzianek, rozchodzących się szwów, stanów zapalnych itp. Wydaje mi się,że taka krótka przerwa dobrze mi zrobi. Może znajdę w końcu czas na poprawienie pracy magisterskiej. Bo choć czasu mam jeszcze dużo, to z doświadczenia wiem, że znów będę robić wszystko na ostatnią chwilę. U Tygryska na blogu poczytałam o Body Revolution. Myślę nad dołączeniem tego planu treningowego do biegania. Choć bieganie przyczynia się do ogromnych zmian w moim ciele, ciągle mi mało, szukam czegoś nowego. Jest tam plan dla początkujących, więc myślę, że dam sobie radę. Jedyny problem to brak hantli, o których muszę koniecznie pomyśleć. FitRuda dodała gifki i filmik z ćwiczeniami na nogi i pupę. Planuję zrobić go jutro, tuż po wstaniu.
W ogóle podobają mi się treningi tej Pani, dzisiaj będę wyszukiwać jakiś ciekawych ćwiczeń i filmików.
A jeśli chodzi o nową pasję ...
Pewnie zauważyłyście, że ostatnio mam małą fiksację na kosmetyki naturalne. Dzisiaj jak tylko zobaczyłam, że na allegro pojawił się Angels on bare skin, niezwłocznie go zamówiłam. Później trafiłam na bloga dziewczyny - mam go w blogrollu, która zrobiła DIY, niemal identyczny jak zamówiona przeze mnie pasta do twarzy. Zaczęłam po cichutku zastanawiać się nad samodzielną produkcją kosmetyków. Gdy trafiłam tutaj wpadłam po całości. Pragnę tworzyć sama takie cudeńka. Z czego chcę, do czego potrzebuję. Sklepów z półproduktami w sieci jest bardzo dużo, można wyprodukować co tylko się chce. Kremy, serum, maseczki, peelingi, szampony,odżywki kostki do masażu, balsamy, balsamy do ust, mydła, maski czyszczące do twarzy, kosmetyki zwalczające cellulit, rozstępy ... a nawet kolorówkę ! Koszt wyprodukowania kosmetyku jest niewielki, półprodukty starczają na długi czas. Jeszcze nie wiem od czego zacząć, jakie podstawowe półprodukty powinnam zamówić, muszę wszystko ogarnąć, bo póki co mam otwartych dziesięć stron w przeglądarce i cały czas się czymś zachwycam. Nigdy nie sądziłam, że zacznę praktykować biochemię kosmetyczną.Nikt z mojego otoczenia, nie podziela chyba mojego zapału,a narzeczony do chemicznych rewelacji podchodzi z lekkim dystansem, delikatnie mówiąc ;)
Oczywiście nadal będę testować gotowe kosmetyki naturalne.
Wiecie coś więcej na temat naturalnych kosmetyków? Może polecicie jakieś blogi z recepturami, pomysłami ? A może ktoś z Was bawi się w kosmetykochemika ? :)
Dzisiaj mija 10 dni odkąd ostatni raz się mierzyłam. Byłam ciekawa jak zmieniło się moje ciało po tygodniowej wpadce. Przyznam,że byłam oszołomiona tym co zobaczyłam.
Było Jest
Ramię 27 27
Udo 58 58
Łydka 35 35
Pas 94 91
Biodra 99 99
Talia 78 77
Biust 90 89
Niezmiernie cieszy mnie spadek w pasie. Każdy centymetr mniej jest dla mnie potężną dawką radości. Kolejne pomiary za równiutki tydzień. Martwi mnie moje udo, chociaż ostatnio mój R. powiedział, że chociaż nie ma różnicy w centymetrze, udo wygląda znacznie lepiej. Poprawia się wewnętrzna strona ud, i widać zarys mięśni. Najbardziej chyba jestem zadowolona z moich łydek. Bieganie czyni cuda jeśli chodzi o tę partię ciała. Jak napinam łydkę, to widzę pięknie zarysowany mięsień, który jeszcze miesiąc temu nie był dostrzegalny.
Niestety czwartkowy zabieg spowoduje, że przez przynajmniej trzy dni moją jedyną formą ruchu będą spacery. 4 sierpnia idę na wesele kuzynki, chcę uniknąć przykrych niespodzianek, rozchodzących się szwów, stanów zapalnych itp. Wydaje mi się,że taka krótka przerwa dobrze mi zrobi. Może znajdę w końcu czas na poprawienie pracy magisterskiej. Bo choć czasu mam jeszcze dużo, to z doświadczenia wiem, że znów będę robić wszystko na ostatnią chwilę. U Tygryska na blogu poczytałam o Body Revolution. Myślę nad dołączeniem tego planu treningowego do biegania. Choć bieganie przyczynia się do ogromnych zmian w moim ciele, ciągle mi mało, szukam czegoś nowego. Jest tam plan dla początkujących, więc myślę, że dam sobie radę. Jedyny problem to brak hantli, o których muszę koniecznie pomyśleć. FitRuda dodała gifki i filmik z ćwiczeniami na nogi i pupę. Planuję zrobić go jutro, tuż po wstaniu.
W ogóle podobają mi się treningi tej Pani, dzisiaj będę wyszukiwać jakiś ciekawych ćwiczeń i filmików.
A jeśli chodzi o nową pasję ...
Pewnie zauważyłyście, że ostatnio mam małą fiksację na kosmetyki naturalne. Dzisiaj jak tylko zobaczyłam, że na allegro pojawił się Angels on bare skin, niezwłocznie go zamówiłam. Później trafiłam na bloga dziewczyny - mam go w blogrollu, która zrobiła DIY, niemal identyczny jak zamówiona przeze mnie pasta do twarzy. Zaczęłam po cichutku zastanawiać się nad samodzielną produkcją kosmetyków. Gdy trafiłam tutaj wpadłam po całości. Pragnę tworzyć sama takie cudeńka. Z czego chcę, do czego potrzebuję. Sklepów z półproduktami w sieci jest bardzo dużo, można wyprodukować co tylko się chce. Kremy, serum, maseczki, peelingi, szampony,odżywki kostki do masażu, balsamy, balsamy do ust, mydła, maski czyszczące do twarzy, kosmetyki zwalczające cellulit, rozstępy ... a nawet kolorówkę ! Koszt wyprodukowania kosmetyku jest niewielki, półprodukty starczają na długi czas. Jeszcze nie wiem od czego zacząć, jakie podstawowe półprodukty powinnam zamówić, muszę wszystko ogarnąć, bo póki co mam otwartych dziesięć stron w przeglądarce i cały czas się czymś zachwycam. Nigdy nie sądziłam, że zacznę praktykować biochemię kosmetyczną.Nikt z mojego otoczenia, nie podziela chyba mojego zapału,a narzeczony do chemicznych rewelacji podchodzi z lekkim dystansem, delikatnie mówiąc ;)
Oczywiście nadal będę testować gotowe kosmetyki naturalne.
Wiecie coś więcej na temat naturalnych kosmetyków? Może polecicie jakieś blogi z recepturami, pomysłami ? A może ktoś z Was bawi się w kosmetykochemika ? :)
Etykiety:
bieganie,
biochemia kosmetyczna,
kosmetyki,
kosmetyki naturalne,
LUSH,
pasja,
pomiary,
punkt widzenia,
rest,
uroda,
życie
Subskrybuj:
Posty (Atom)