Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 kwietnia 2018

Domowa ciastolina.

Jan uwielbia zabawę ciastoliną. Fascynacja trwa dobre cztery miesiące, co mnie bardzo cieszy, ponieważ nie dość, że jest to zabawa która zajmuje go na dłuższy czas, to jest też mocno rozwijająca. 
Ciastolina dostępna w sklepach jest kolorowa i pachnąca, jednak charakteryzuje się ona jednolitą strukturą. Wykorzystując dołączone w zestawie narzędzia możecie wyczarować ciasteczka, torty, tosty, gofry, kanapki, hamburgery....i to nie wszystkie możliwości. Nasze ciastolinowe wytwory Jan wykorzystuje w zabawie w udawanie/ tematycznej - częstuje nas goframi i głośno krzyczy JEC!!! ;) 


Lepienie, rwanie, kulanie, wałkowanie, rozciąganie, tworzenie z ciastoliny doskonale wpływa na rozwój:

- motoryki małej
- ogólnej sprawności manualnej
- wyobraźni
- kreatywności

Dodatkowo mnie takie ugniatanie doskonale relaksuje, rozładowuje napięcie, wycisza - myślę, że na dziecko może mieć taki sam wpływ.


Ciastolina dostępna w sklepach przeznaczona jest dla dzieci w wieku 3+ - nie tylko ze względu na złożoność zabawy - jednak dwulatek sam nie jest w stanie wykorzystać wszystkich dostępnych narzędzi, ale także występuje ryzyko połknięcia. Podczas zabawy Janowi ZAWSZE towarzyszę Ja albo mąż - nigdy nie wiadomo kiedy zdecyduje się skosztować pysznego gofra z borówkami ;)

Dla młodszych dzieci proponuję stworzenie domowej ciastoliny. Dodatkowo możemy wzbogacić ją o wrażenia sensoryczne - dodając produkty dostępne w domu.

Przepis na domową ciastoliną:

- 400 ml mąki
- 400 ml ciepłej wody
- szklanka soli
- 2 łyżki oleju


Wszystkie składniki dokładnie mieszamy - możecie użyć miksera, jednak nie jest to konieczne. Przygotowaną masę podgrzewamy na wolnym ogniu, cały czas mieszając do momentu aż zgęstnieje i będzie bez problemu odklejać się od rąk. 
Następnie uzyskaną ciastolinę dzielimy na porcję i do każdej dodajemy wybrany przez nas składnik. I tutaj ogranicza Was tylko wyobraźnia. Do dostarczenia doznań sensorycznych możecie wykorzystać kolorowe barwniki, przyprawy w proszku, ziarna, suszone kwiaty, świeże liście, świeże przyprawy, naturalne olejki zapachowe.

Przygotowanie masy, razem z posprzątaniem kuchni zajmuje 40-50 minut. 



NASZA DOMOWA SENSORYCZNA CIASTOLINA



Ciastolina z czarnuszką. Jeśli nie macie czarnuszki, możecie dodać płatki owsiane, ryż czy siemię lniane.


Ciastolina z niebieskim barwnikiem spożywczym i olejkiem lawendowym.


Ciastolina z listkami świeżej bazylii. Super byłaby ze świeżą miętą - ale się nam skończyła.


Ciastolina z cukrowymi serduszkami.


Ciastolina z curry. Jeśli chcecie żeby jakaś przyprawa (kurkuma, papryka słodka) zabarwiła Wam całą porcję - użyjcie całego opakowania. 



Z tego przepisu masa wychodzi idealna !


Mały fotograf :D

To co, przygotujecie taką sami w domu? Zabawa i doznania gwarantowane ;)

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zabawki Melissa & Doug.

Zabawa jest nie tylko dominującą formą aktywności, ale w pewnym sensie stanowi główne źródło rozwoju dzieci, aż do wieku szkolnego.  Zabawa jak wynika z samego słowa ma za zadanie bawić, przynosić radość i przyjemność. Ale dziecko dzięki zabawie również uczy się, nabywa i rozwija wiele ważnych umiejętności. Jak rodzice, którzy chcemy łączyć zabawę z nauką na pewnym etapie rozwoju zaczynamy proponować naszym dzieciom zabawki edukacyjne, które rozwijają różne procesy poznawcze. Wybór zabawek jest olbrzymi – jedne są godne uwagi, inne niekoniecznie. Zabawka która sprawdziła się u Frania, może nie cieszyć się większym zainteresowaniem u Stasia. Kluczem w wyborze odpowiednich zabaw czy też zabawek jest obserwacja i podążanie za dzieckiem – czyli odpowiednie reagowanie na obecne zainteresowanie. 

Od jakiegoś czasu przybywa nam zabawek od Melissy & Doug. Melissa & Doug to małżeństwo Melissa & Dug to firma mająca doświadczenie w tworzeniu zabawek od ponad 25 lat. Powstała w zaciszu garażu, dzisiaj jest jednym z wiodących producentów zabawek ogólnorozwojowych dla dzieci w każdym wieku. Wiele zabawek otrzymało prestiżowe nagrody. Mnie urzekła prostota, jakość wykonana - są estetyczne - funkcjonalność oraz duży wybór zabawek wspierających kreatywność.


NAWLEKANIE KORALI 


Nawlekanie korali jest jednym z rodzajów zabawy motorycznej. Doskonale usprawnia motorykę małą - czyli wszystkie ruchy wykonywane przez dłonie i palce. Rozwój motoryki małej rozpoczyna się w okresie niemowlęcym - pierwszym podstawowym ćwiczeniem jest nauka chwytania. Dalszy rozwój przebiega dynamicznie, ważne jest by regularnie ćwiczyć, zachęcać dziecko i usprawniać paluszki i dłoń dziecka. Nawlekanie wpływa również na procesy uwagi - zdolność skupienia się na wykonywanej czynności, usprawnia koordynację wzrokowo-ruchową, uczy cierpliwości oraz kreatywności. Nasze korale dodatkowo służą nam do nauki kolorów i liczenia. Ważne jest by wybrać korale dużej wielkości (mniejsze mogą zostać połknięte przez dziecko) z dość dużą dziurką. W sieci znajdziecie duży wybór korali dla dziewczynek, te od M&D są neutralne :) Korale wykonane są z drewna lakierowanego, pomalowane sześcioma różnymi kolorami. W zestawie znajduje się 30 korali - w pięciu kształtach oraz dwa sznurki. Cena ok. 40 zł



TABLICA MOTORYCZNA Z ZABEZPIECZENIAMI I ZAMKAMI


Gdy zaobserwowałam, że Jan wykazuje duże zainteresowanie małym zamkiem od domku do kluczy oraz zamkiem w drzwiach zdecydowałam, że to odpowiedni moment na wprowadzenie do naszych codziennych zabaw tablic manipulacyjnej z zamkami. Jaś otrzymał ją w prezencie gwiazdkowym od cioci - początkowo wszyscy myśleli, że nie będzie zainteresowany zabawką, ale okazała się ona wigilijnym hitem. W trakcie zabawy tablicą dziecko również rozwija motorykę małą, koordynację wzrokowo-ruchową, uczy się kolorów, licz, logicznego myślenia, rozpoznawania zwierząt, kreatywnego rozwiązywania problemów. Tablica posiada sześć otwieranych drzwiczek. Każde z nich zabezpieczone są innym rodzajem zamka. Po otwarciu zamka i drzwi ukazują się nam zwierzęta w ilości odpowiadającej cyfrze zapisanej na drzwiach. Chociaż producent zaleca zabawkę dla dzieci powyżej 3 roku życia to my dzięki ćwiczeniom z powodzeniem dajemy sobie radę już z większością zamków. Ładne kolory, solidne wykonanie z drewna. Bardzo lubimy. Cena ok 80-100 zł.



PRZEBIJANKA Z KULAMI 


Nasz kolejny hit gwiazdkowy - wieża z kulkami do przebijania. Bo stukanie, pukanie, wbijanie, uderzanie to jedna z ulubionych aktywności u Jana. Z wielką radością uderzał przez większość wigilijnego poranka w kulki, skutecznie grając na nerwach sąsiadom ;) Dzięki przebijaniu i układaniu kul dziecko usprawnia koordynacje wzrokowo-ruchową, zdolność koncentracji. Na górze drewnianej wieży umieszczone są cztery kolorowe kule. Gdy dziecko uderza w nie młotkiem zaczynają po kolei spadać w dół po schodkach, wydając dźwięki. Jan bardzo lubi się nią bawić, choć precyzyjne trafianie młotkiem nie stanowi już dla niego problemu. Do przebijania kul obecnie wykorzystuje swoje stopy :) 
Wiek : 2+. Cena ok 75 zł



DREWNIANE PUZZLE 

Wybór puzzli jest bardzo duży, Jan bardzo lubi drewniane układanki. W zasadzie co jakiś czas muszę proponować mu coś innego, dzięki czemu uczy się kolejnych słów. Melissa & Doug mają duży wybór puzzli - w tym dźwiękowe, które niebawem przetestujemy. Puzzle usprawniają zdolności przestrzenne, koordynacje oko-ręka, motorykę małą, uczą rozpoznawania kształtów, nazw przedmiotów, rzeczy, zwierząt. Bardzo lubimy. Cena ok. 30-50 zł



SORTER KSZTAŁTÓW

O, to nasz kolejny hit zajmujący Jana na dłużej. Sorter kształtów i kolorów kupiłam z myślą o nauce kolorów i usprawnianiu motoryki małej. Zabawka daje możliwość bawienia się na wiele sposobów - układanie według wielkości, kształtów, kolorów, ilości. Klocki są duże, nie sprawiają problemu przy chwytaniu, dzięki dość dużej dziurce łatwo je umieścić na palik. Zabawka wykonana oczywiście w całości z drewna, pomalowane żywymi kolorami. Sorter pomaga w nauce liczenia, rozpoznawania i nazywania kształtów, kolorów. Producent podaje wiek 2+, ale myślę, że z powodzeniem można ją proponować młodszym dzieciom. Cena ok. 50 zł


MAGNESY


Jan miał w pewnym momencie rozwoju bardzo interesował się magnesami na lodówce. Chciał je odczepiać i przyczepiać. Idąc za jego zainteresowaniem postanowiłam zakupić magnesy dostosowane do niego - bezpieczne, dziecięce, z walorami edukacyjnymi. Zwierzęta to był strzał w dziesiątkę. Do dzisiaj cieszą się olbrzymim zainteresowaniem. Dzięki magnesom malutka rączka ciągle się usprawnia, uczymy się rozpoznawania i nazywania zwierząt. Jan bawi się nimi w różny sposób. W opakowaniu znajdziemy 20 sztuk różnokolorowych magnesów ze zwierzętami - domowymi i egzotycznymi. My mamy dodatkowo zestaw z farmą. Cena ok. 50 zł.






 Zrobiliśmy kolejne zamówienie, więc niebawem pokażę Wam:

- Puzzle Misiowa Rodzinka
- Puzzle dźwiękowe
- Kolorowanki wodne
- Naklejki wielorazowe

A jakie zabawki tej firmy Wy polecacie?


czwartek, 30 marca 2017

Budowanie odporności dziecka i osób dorosłych.

Dzisiaj miało być o czymś innym - ale moje grube cielsko może poczekać, na rzecz tematu ważniejszego. Okres infekcji w zasadzie nie przemija. O każdej porze roku możemy zachorować i nie powinno to nikogo dziwić. Pamiętam, że jako dziecko bardzo często przechodziłam anginę z wysoką gorączką w okresie letnim. Nad odpornoscia trzeba troche popracować, stąd dzisiejszy wpis. W sytuacji tematów kontrowersyjnych posiłkować się będę licznymi źródłami, aby każdy rodzic miał możliwość zweryfikowania tego o czym piszę. No to przejdźmy do tematu głównego - Jak dbać o odporność dziecka i jego rodziny?

1. NIE przegrzewaj. Z moich obserwacji wynika, że to najczęstszy błąd popełniany przez rodziców. Bo dziecko ma zimne rączki - więc pewnie bluza czy kombinezon na dwie pary body i śpioszki [ w mieszkaniu!] i przykrycie od pasa w dół będzie dobrym rozwiązaniem. NIE. Chłodne rączki o niczym nie świadczą i nie ma znaczenia czy mówimy o noworodku, młodszym niemowlęciu czy o starszym dziecku. Najlepszym sposobem na sprawdzenia czy naszemu dziecku nie jest za zimno bądź też za ciepło jest kark. I uwaga - nie ma on być ciepły, rozgrzany, gorący. Ma być letni. Odczuwane przez dłoń rodzica ciepło oznacza, że dziecko jest za ciepło ubrane. Spocony kark - wiadomo. Gdy jest chłodny - warto ubrać malca w dodatkową warstwę ubrania. Innymi objawami, że dziecku jest za ciepło są wysypka na buzi, wypieki, mokre, posklejane włosy, rozdrażnienie, marudzenie, płacz, problemy z zaśnięciem. Noworodek (do 4 tyg życia) z racji tego, że jest ograniczony ruchowo i nie generuje ciepła potrzebuje o jedną warstwę więcej jak osoba dorosła, więc jeśli chodzisz w domu w bluzce na długi rękaw - body i śpiochy w zupełności wystarczą. Kolejnym często popełnianym błędem jest ta biedna czapeczka zakładana w domu czy też zakładanie czapki gdy na zewnątrz piękna, letnia pogoda. Zawsze zastanawiam się po co. Czemu to ma służyć? Noworodek nie potrzebuje czapki ani w szpitalu ani w domu. Zdejmij też dziecku czapkę w samochodzie. Czapki powodują przegrzanie i nie są potrzebne gdy dziecko ma stały kontakt z opiekunem klik. Gdy na zewnątrz jest ciepło, również zrezygnujmy z czapki. Spokojnie, nic ucha nie zawieje. Zapalenie ucha rozwija się po zaatakowaniu bakterii bądź wirusa. Czapkę zakładajmy by chroniła nasze dziecko przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych i to też taką, która będzie przepuszczała powietrze. klik.

Rodzina bardzo dziwi się, że nasz syn biega z bosymi stopami. Trzydniówkę, którą miesiąc temu przechorowaliśmy przez większą część rodziny zawdzięczamy bosym stopom (hahaha) Małe dziecko nie ma jeszcze w pełni wykształconego układu immunologicznego. Plusem jest to, że od początku to my rodzice możemy wpływać na rozwój jego odporności. Stopy odgrywają ważną rolę w naturalnej termoregulacji organizmu. Część osób - nie wiem dlaczego - nie jest w stanie tego zrozumieć i ciągle się nam dziwią, tak jakbym swoje dziecko wyziębiała czy coś... Często - bardzo mylnie - porównujemy niemowlę do siebie. ''Jak ja mam gołe stopy to zaraz jestem chora" - no właśnie dlatego, że jako dziecko byłaś/eś przegrzany. Najmniejsza różnica temperatur sprawia, że chorujesz. Bose stopy zwiększają odporność dziecka - dzięki zmianie temperatur powierzchni po której porusza się mały człowiek hartujemy jego organizm. Naczynia krwionośne przystosowują się do zmian temperatury i lepiej reagują na nagłe zmiany pogodowe klik klik. Warto do spania zakładać dziecku pidżamy z odkrytą stopą.

2. Spaceruj, ale....

Godzina dziennie na świeżym powietrzu to minimum. Czy można wyjść z noworodkiem? Nawet trzeba, zaraz po powrocie do domu. O zaletach spacerów pisać nie będę, ale na jedną rzecz chcę zwrócić uwagę. W okresie gdy jest dużo infekcji unikajmy tłocznych miejsc. Zdaje sobie sprawę, że może być z tym ciężko w większych miastach, ale myślę, że się da.  Wycieczki do centrum handlowego, restauracji, szpitali, marketów itd ograniczmy bądź też w ogóle z nich zrezygnujmy. To nie są miejsca dobre dla młodszych dzieci. Zdaję sobie sprawę z licznych ograniczeń, które się z tym wiążą i zaraz ktoś zarzuci wychowywanie dziecka w kloszu, że dziecko powinno właśnie się immunizować. Zgoda. Ale uważam, że będzie miało na to czas, nie mówię, że ma siedzieć tylko w domu. Immunizuje się również podczas spaceru, ale gdy pójdziemy w otoczenie osób, które mają początki np grypy żołądkowej - nasze dziecko może sobie z nią nie poradzić, a ryzyko odwodnienia u niemowalak jest zbyt duże według mnie by ryzykować. Im później dziecko nam zachoruje tym lepiej, starsze dzieci lepiej znoszą nawet gila. Już nie wspomnę o tych zalewających, strasznych i nie zrozumiałych bodźcach. Nikogo nie namawiam, ale zachęcam do zgłębienia tematu klik


3. Sterylne środowisko

To kolejny z błędów często popełniany przez młodych rodziców. Mycie rączek dziecka co 15 minut, nie pozwalanie wkładania ich do buzi [ nawet krępowanie ich - o zgrozo!] codzienne mycie podłogi - bo na niej żyje największe siedlisko bakterii. Albo nie pozwalanie dziecku przebywać na podłodze - hamując przez to jego rozwój. Codzienne sprzątanie, wycieranie gila co 3 sekundy... Masakra. Nie piszę o tym by żyć w brudzie i syfie, ale sterylne warunki mieszkalne mogą być bardzo niebezpieczne dla zdrowia - przyczyniają się do problemów alergicznych, mogą być przyczyną astmy. Jeśli organizm nie spotyka na swojej drodze patogenów, nie uczy się jak z nimi walczyć, przez co układ immunologiczny nie ma szans na rozwój, na rozpoznawanie drobnoustrojów. Znam mamy, które przez każdym podejściem do dziecka dezynfekują dłonie żelem antybakteryjnym. U nas odkąd syn zaczął chodzić baza wirusów dość często jest aktualizowana, a syn nie choruje.

3. Mleko mamy

Nie będę szerzyć laktoterroru, ale karmienie piersią wzmacnia układ odpornościowy. Żadne mm tego nie zrobi (a wręcz może przyczyniać się do osłabienia odporności]. Dlatego zanim sięgniemy po butelkę mm rozważmy to kilka razy. Tutaj postawię kropkę. Wciąż boję się otwarcie wziąć temat kp na klatę, myślę, że z czasem się do tego odniosę.

4. Nawilżaj powietrze

Suche powietrze jest szkodliwe dla zdrowia i warto zaopatrzyć się w nawilżacz powietrza - będzie to z korzyścią dla całej rodziny. Warto pamiętać, że jeśli mamy w domu zwierzaka zrezygnujmy z nawilżacza ultradźwiękowe. Należy pamiętać również o tym, by zmieniać filtr. Suche powietrze odpowiedzialne jest za nawracające infekcje układu oddechowego, katar, bóle głowy, gorszą jakość snu, problemy z koncentracją, wpływa na ogóle samopoczucie. Gdy mieszkałam z rodzicami często miałam chrypę, zatkany nos i nawracające problemy z gardłem. Myślałam, że to pokłosie palenia papierosów. Prawdopodobnie papierosy przyczyniły się do wzmocnienia wyżej opisanych dolegliwości, jednak dzisiaj wiem, że odpowiedzialne za to było suche powietrze.

5. Probiotyki

Wzmacniają organizm i odporność. Warto by były stałym elementem diety zarówno osób dorosłych jak i dzieci. Dzieci karmione piersią nie muszą mieć dodatkowo suplementowanych probiotyków [ale mogą]. Probiotyk należy jednak koniecznie włączyć w momencie rozszerzania diety. Na rynku mamy kilka szczepów bakterii probiotycznych, który wybrać? Myślę, że poniższa grafika pomoże Wam odnaleźć się w temacie. My suplementowaliśmy Biogaje, obecnie Dicoflor. Warto poszukać również tańszych odpowiedników. Pamiętajmy również o przyjmowaniu probiotyków po antybiotykoterapii, infekcjach pokarmowych. Nie wierzcie w cud reklamy mówiące o tym, że popularny jogurt owocowy dla dzieci zawiera żywe kultury bakterii - jest ich tam jak na lekarstwo, za to naszprycowany jest po samo wieczko cukrem. W ogóle temat probiotyków jest tematem dość obszernym i ciekawym dlatego z czasem przygotuję oddzielny wpis.

Bakterie probiotyczne mają zdolność wpływania na funkcje immunologiczne, indukując wydzielanie cytokin przez komórki epitelialne jelita. W jednym z badań wykazano, że podawanie jogurtu otrzymanego z mleka poddanego fermentacji szczepamiLactobacillus bulgaricus i Streptococcus thermophilus spitalizowanym z powodu niedożywienia dzieciom spowodowało wzrost stężenia INF-γ, zmniejszając tym samym ryzyko zakażeń bakteryjnych i wirusowych.

Doskonałym źródłem naturalnych bakterii probiotycznych są kiszonki (pamiętajcie by z ogórków nie spłukiwać białego osadu - to właśnie nasze dobroczynne bakterie). Warto zadbać o to by były to produkty na stałe wpisane w nasz codzienny jadłospis. Warto podawać sok z kiszonej kapusty niemowlakom - my kisimy się bardzo chętnie ;) Warto w tym miejscu również wspomnieć o prebiotykach - składnikach pokarmowych pochodzenia roślinnego, które nie ulegają procesom trawiennym. Działają one odżywczo na bakterie dobroczynne i utrzymują florę jelitową w równowadze.

6. Dobrze zbilansowana dieta

I zaczyna się temat rzeka. Prawdą jest, że jesteś tym co jesz. Wiele badań jasno wskazuje na to, że sposób w jaki się odżywiamy wpływa na nasze zdrowie. Zmiana w diecie może uchronić nas przed sięganiem po leki. Zmiana nawyków żywieniowych to podstawa zdrowego stylu życia. A nawyki żywieniowe naszych dzieci kształtują już od 6 miesiąca życia. Pamiętajmy - dietę rozszerzamy PO 6 MIESIĄCU ŻYCIA [wg najnowszych zaleceń WHO). Zalecenia zostały ujednolicone dla dzieci kp jak i mm. My dorośli musimy wziąć na siebie tę odpowiedzialność i liczyć się z tym, że wybory, których dokonujemy dzisiaj zaowocują w najbliższej przyszłości. Pamiętajmy by dieta była dobrze zbilansowana, różnorodna. Sięgajmy po produkty sezonowe, róbmy przetwory.

Po jakie produkty warto sięgać by wzmacniać odporność?


sobota, 19 listopada 2016

Co-Sleeping - czyli o współspaniu z dzieckiem.

Ile matek tyle pomysłów na wychowanie dziecka. Ja lubię stwierdzenie - jaki poziom samoświadomości rodzica, taki sposób wychowywania. Sposoby mogą być różne - mądre i głupie, zdrowe i niezdrowe, korzystne dla rozwoju i hamujące go, świadome i te wynikające z nieświadomości. Mogą być sposoby dążące za dzieckiem, za jego potrzebami oraz takie, które nie wymagają od rodzica porzucenia strefy komfortu. Mogą być dobre i złe - kropka. Życie dzieje się tu i teraz - prawda. Nasze działania, wybory których dokonujemy efekty przyniosą w przyszłości - bliższej lub dalszej - prawda.

Kontrowersyjnych tematów i sporów dotyczących macierzyństwa i całej jego otoczki jest mnóstwo. Dopóki nie zostałam matką, nie wiedziałam, że aż tyle. Karmienie piersią, mlekiem modyfikowanym, podawanie smoka, niepodawanie smoka, ale karmienie z butli, nie karmienie butlą, moment rozszerzania diety, sadzanie, noszenie, pielęgnowanie, za mało zabawek nie dobrze, za dużo zabawek też źle, podcieranie dupy....serio - temat rzeka. Generalnie przyjmuję zasadę, że głośno nie krytykuję czegoś, co robi dana mama.  Mogę się z tym zgadzać, albo nie. Nie jestem ekspertem od wychowywania dzieci, do perfekcyjnej matki i pani domu też mi daleko. Raczej próbuję delikatnie doradzić - mając wiedzę na jakiś temat- wskazać drogę do dalszych poszukiwań. Nie oceniam i również nie chcę być ocenianą - zasada prosta, ale jakże trudna do wcielenia w życie. Dopóki nie zostałam matką, nie wiedziałam, że można tyle rzeczy robić źle ;D I najgłupszy tekst jaki słyszę: "każda mama wie co jest dobre dla jej dziecka".

Nie wiem czy wiesz, ale złe jest spanie z dzieckiem. Nie wiedziałaś? Ja do pewnego momentu też nie. Wychowasz maminsynka - seriously!? ten tekst zaczyna już być nudny :D Wychowasz człowieka w zupełności zależnego od Ciebie - badania pokazują coś zupełnie innego. Psycholodzy twierdzą że dzieci sypiające we wczesnym dzieciństwie razem z rodzicami mają rozwinięte poczucie bezpieczeństwa, są bardziej samodzielne i silniejsze psychicznie od rówieśników pozbawionych równie czułej opieki dorosłych.  Później będzie ciężko odzwyczaić - tak jak od wszystkiego, od srania w pampersa, od ssania smoka, od ssania piersi, od picia z butli, od płakania w byle gówna.

Najgorsze jest stosowanie ocen, wyciąganie wniosków nie mając wystarczającej wiedzy. Ktoś, gdzieś zasłyszał i powiela mity, mitologia macierzyństwa - jest taka książka? Jak nie, to chyba zastanowię się nad stworzeniem takiej pozycji.



Czy śpię z moim synem? TAK. Dlaczego? Czytaj niżej.



sobota, 15 października 2016

Zbyt wiele matczynej bliskości?

Gdy zostajesz mamą gwałtownie wzrasta ilość ekspertów w Twoim otoczeniu. Jedni powiedzą Ci jak karmić, drudzy jak ubierać, inni jak wychowywać, czego brońboże nie robić. Znajdą się też tacy, co będą krytykować Twój sposób opieki nad dzieckiem. Że ja to nie dam smoczka, że jak ona mogła nie okryć śpiącego dziecka,  ja tak nie zrobię, moja mama nie da mi tak robić mojemu dziecku. I mówią to osoby, które doświadczenie w wychowywaniu dzieci mają zerowe. 

NIE NOŚ - bo przyzwyczaisz.
NIE DAJ SPAĆ NA SOBIE, ODKŁADAJ  - bo przyzwyczaisz
NIE REAGUJ TAK SZYBKO JAK PŁACZE - dziecko musi troche popłakać
NAUCZ JE JEŚĆ CO 3 GODZINY - bo nic przy nim nie zrobisz 
WISI NA TOBIE, NIE KARM TYLE - bo gu upasiesz
NIE LICZ SIĘ Z JEGO POTRZEBAMI - bo go od siebie uzależnisz i wychowasz maminsynka

To co mam do cholery robić? Niech moje głodne dziecko leży samo, płacze w łóżeczku a ja w tym czasie obejrzę serial w telewizji? Urodziłam dziecko, a nie układ pokarmowy, który mam zapchać mlekiem, najlepiej w określonym odstępie czasu. Wciąż zdaje się, że ludzie sądzą, że kobieca pierś ma za zadanie jedno - nakarmić. 

Dziecko CHCE być przy mamie w pierwszych miesiącach życia. CHCE być karmione piersią. CHCE w nocy się do piersi przytulić (bo do pewnego momentu mama jest piersią a pierś jest mamą) i spokojnie, ponownie zasnąć. Ma taką POTRZEBĘ. Niestety jak się okazuje noszenie na rękach, karmienie piersią na żądanie, nocne tulenie, wspólne spanie dziecka a matką/rodzicami to według społeczeństwa prosta droga do uzależnienia dziecka od matki. 

wtorek, 6 września 2016

DIETA MATKI KARMIĄCEJ - BZDURA!

Pamiętam pierwszy poranek w szpitalu po narodzinach Jana. Rozmawiałam z doradcą laktacyjnym, pełna obaw czy laktacja rozbuja się na dobre. Pamiętam śniadanie, które dostałam - jajo ugotowane na twardo z 7 kromkami bułki, kostką masła i małym pojemnikiem dżemu. Nie spodziewałam się łososia z brokułami w sosie cytrynowym, ale te jajko mnie zastanowiło. Czy pani od mleka w cyckach nie mówiła właśnie, że jajo to dopiero później? No właśnie...

Druga doba w domu. Mama i babcia wiedzą najlepiej co jeść - w końcu wychowały już swoje dzieci, trzeba czerpać z ich doświadczenia. I tu mamy doskonały przykład na to, że doświadczenie czyjeś nie zawsze jest odpowiednie do naśladowania. Kiedy ja się urodziłam? 28 lat temu? Prehistoria jeśli chodzi o postęp nauk o zdrowiu. Zjadłam gotowaną pierś z kurczaka, pół torebki kaszy gryczanej i ogórka. Jasiek wył pod sufit. Ten kto kazał zjeść kaszę mówił, że to wina ogórka, ten kto kazał pierś z kurczaka, że to wina kaszy... wina była niczyja. Bo ja lubię eksperymenty. Kolejnego dnia powtórzyłam swoje jakże bogate menu dnia....cisza. Nie dzieje się nic. Dziecko nawet puszcza bąka bez prężenia. Czary. Mary.

Nie jedz tego, nie jedz tamtego. Od tego będą kolki ( przypominam: kolka by nazwana mogła być kolką ma trwać 3 razy w tygodniu i pojawiać się mniej więcej o tej samej porze i trwać określony czas. W przeciwnym razie mamy do czynienia z bólem brzuszka noworodka/niemowlaka co jest NATURALNĄ sprawą. Ale o brzuszkowych problemach innym razem, bo o tych kolkach, brzuszkach i mleku matki to temat tak obszerny a ja mam tyle do powiedzenia....ale czasu nie wiele...Jasiek nie zaczeka wiecie o co cho), od tego dostanie wysypki, od tego będą zaparcia, a jeszcze od czegoś innego sraczka. Masakra. Doszło do tego, że przez trzy pierwsze dni żyłam o wodzie i chlebie - dosłownie. Ryż, kurczak, marchewka. Jakby ten kurczaczek taki zdrowiuśki był. I syn mój dostał wścieczki bez względu na ''czyste'' jedzenie. Bóle brzucha spowodowane są niedojrzałym układem pokarmowym i na to wpływu nie mamy, możemy jedynie starać się pomóc jak najlepiej maluchowi w tym trudnym czasie.  Ja zmęczona z Janem przy jednym cycku, z laktatorem przy drugim (bo laktacja tak się rozbujała, że porobiły się zastoje) próbowałam odciąć się od tego wszystkiego i posłuchać intuicji. A ta mówiła mi, że jeśli będę jadła jak pustelnik, to odwalę kitę. Niedostarczenie w diecie potrzebnych składników odżywczych z pewnością zaszkodzi kobiecie, która odżywia się niezdrowo (niedożywienie i odwodnienie mogą nawet hamować laktację), do mleka przenikną jednak wszystkie zgromadzone w jej organizmie zapasy (a tych w żywym ciele jest praktycznie nieskończenie wiele). Mleko jest zawsze doskonałe. I TO SOBIE ZAPAMIĘTAJMY. DO-SKO-NA-ŁE.

Zaczęłam jeść wszystko i obserwowałam. Drogie mamy : nie ma znaczenia co jecie. DIETA MATKI KARMIĄCEJ NIE ISTNIEJE. To bujda na kółkach powtarzana z pokolenia na pokolenie. DIETA ELIMINACYJNA nie ma najmniejszego sensu, jeśli nie wiecie co ewentualnie może szkodzić Waszym dzieciom. A jak się dowiedzieć? JEŚĆ I OBSERWOWAĆ. Od samego początku karmienia piersią jem orzechy, czekoladę, maliny, pomidory, miód, sezam - produkty które są silnie alergizujące i zgadnijcie ma Jasiek alergie? Jasne, że nie. Bo alergia dotyczy zaledwie 5-10 % dzieci jeśli ich rodzice nie są alergikami. Inaczej przedstawiają się statystyki, gdy alergia w rodzinie występuje. Ale też nie jest w 100% powiedziane, że dziecko będzie ją miało. Odcinając swoje dzieci od potencjalnych alergenów tylko im szkodzimy, bo nie przyzwyczajamy do nich od małego. To właśnie unikanie alergenów może przyczynić się do wystąpienia alergii w późniejszym okresie życia. Zaraz ktoś zarzuci, że każde dziecko jest inne. Oczywiście, że tak. Ale prawdą jest też, że każde dziecko przychodzące na świat ma niedojrzały układ pokarmowy, który w większości przypadków jest odpowiedzialny za ''kolki''. Skoro moje mleko nie jest gazowane po wypiciu wody gazowanej to Twoje raczej też nie będzie ;) 

Najbardziej śmieszą mnie teksty, żeby nie jeść grochu, kapusty czy fasoli bo są wzdymające. Zastanawiam się, jak mogą one wzdymać brzuszek mojego dziecka, skoro mleko produkowane jest z krwi,  a nie treści pokarmowych? Czy jak wypijesz colę to Twoje mleko będzie gazowane? Warto w tym miejscu napisać kilka słów na temat tego jak w ogóle powstaje mleko mamy. W trakcie trawienia tego co zje mama pokarm ulega rozpadowi na rózne czynniki : aminokwasy, tłuszcze, węglowodany, wytrąceniu ulegają również witaminy i mikroelementy.  W wątrobie są one metabolizowane i trafiają do tkanek, krwi, gruczołów mlecznych. I zatrzymajmy się. Groch czy fasola zawierają substancję, która jest odpowiedzialna za wzdęcia - prawda. ALE ! Jest to za duża cząsteczka by mogła trafić do mleka matki, to samo gazy - błagam, niech ktoś nie myśli, że te bąbelki przenikają do krwi i potem słychać je w brzuszku dziecka, bo upadnę i nie wstanę.NIE MA NAWET TAKIEJ OPCJI. Co znowu magia się wkrada? 



Robiłam szereg prób i nie miało znaczenia co jadłam. Jednego dnia Jan miał męczące bąki i kiepskie dni, kolejnego nic takiego nie obserwowałam. Nie ma ŻADNEJ zależności.

Jedzmy zdrowo, regularnie, posiłki pełnowartościowe, ZRÓŻNICOWANE. Dla samych siebie. I myślmy samodzielnie.


czwartek, 25 sierpnia 2016

Zabawki dla niemowlaka wspierające jego rozwój.

Gdy ja byłam dzieckiem nie było w sklepach tylu dostępnych zabawek i gadżetów. A jakieś super ekstra zabawki tata przywoził od zachodnich sąsiadów. W dobie dnia dzisiejszego półki sklepowe aż pękają od wyłożonego towaru. Wchodzisz do sklepu z zabawkami dla dzieci można dostać kręciołka, zewsząd atakują kolory, kształty, dźwięki. Jak wiecie z zawodu jestem psychologiem i świeżo upieczonym pedagogiem, mającym w planach iść w kierunku wspierania rozwoju dzieci, niwelowania zachowań trudnych itd itd. Temat rzeka, nie ma sensu go rozwlekać, ale właśnie dzięki moim zainteresowaniom zawodowym, codziennie wzbogacam swoją wiedzę w dziedzinie psychologii rozwoju dziecka, czytam artykuły, książki, wypowiedzi ekspertów, problemy rodziców na forach itd. Mając dziecko zagłębiasz się w temacie jeszcze bardziej - no bo wiadomo - każdy chce dla swojego dziecka jak najlepiej, od nas - rodziców - w pierwszych latach życia dziecka należy obowiązek kształtowania kierunku w którym ten rozwój pójdzie. I nie chodzi tu o terror, czy kształtowanie pewnych nawyków, umiejętności na siłę. Rodzic jest cieniem. Jest obserwatorem. Jest osobą, która dyskretnie nadaje kierunek, pozwalając jednocześnie dziecku samodzielnie odkrywać świat, uczyć się nowych umiejętności, cieszyć się nimi.

Nie muszę pisać, że nastąpił milowy krok w rozwoju mojego syna. Już nie jest drącym się, srającym i wiecznie wiszącym na cycku noworodkiem. Potrafi świadomie chwytać zabawki - nawet leżąc na brzuszku - wyciąga rączki po zabawki, które go interesują, ignoruje te, które go nie ciekawią. Obraca się z pleców na brzuch, wszystko wkłada do buzi, przekłada zabawki z rąk do rąk, bacznie obserwując swoje poczyniania. Chwyta mamę za włosy, ściąga okulary, ściska nos, bawi się piłką. A nawet nie ma jeszcze 4 miesięcy.... Przed nami jeszcze długa droga :)

We wspieraniu rozwoju dziecka obowiązkowe są trzy elementy - dziecko, osoba wspierająca i metody. Metody to nic innego jak na samym początku zabawa. A żeby się bawić, trzeba mieć czym ;) 

1. Książeczki. Kontrastowe, kolorowe, bajki krótkie, bajki rymowanki - wybór jest olbrzymi. Ja dość szybko zaczęłam Jasiowi pokazywać kontrasty, ale takie świadome zainteresowanie wykazał w 5 tygodniu życia - pierwszy skok rozwojowy - trądzik na buzi :D Dzisiaj baaaardzo chętnie gapi się w książeczkę, próbuje ją samodzielnie utrzymać, co udaje mu się na kilka sekund ;) Książeczki kontrastowe, karty kontrastowe- niezbędne. 




2. Zabawki kontrastowe. Ubolewam, że nadal jest ich tak mało w sklepach. Zebrożyrafa była pierwszą zabawkę, za którą Jan zaczął wodzić wzrokiem. A gdy dostał w prezencie kotka, nie ruszaliśmy się bez niego na krok. Fajna forma zaczepu sprawiła, że towarzyszył nam na każdym spacerze. Minie kilka miesięcy aż wzrok niemowlaka się w pełni ukształtuje. Tuż po urodzeniu malec nie rozróżnia jeszcze kolorów – dziecko widzi jedynie kontrastowe zestawienia bieli i czerni, pod warunkiem jednak, że są one duże i wyraźne. Z biegiem dni to się zmienia, bo niemowlę zaczyna powoli odróżniać inne barwy. Dziecko w wieku niespełna miesiąca umie już zatrzymać na chwilę wzrok na jaskrawoczerwonej zabawce, którą rodzic przesuwa mu przed oczami. Dwumiesięczny maluszek potrafi odróżnić czerwień i zieleń, w wieku trzech miesięcy rozpoznaje kolor żółty, miesiąc później – niebieski. Ale tylko pod warunkiem, że są one intensywne, a przedmioty w tych kolorach są duże. Niby dziecko dopiero po ukończeniu trzeciego miesiąca widzi wiszące, poruszające się zabawki. Ale wiadomo - każde dziecko rozwija się swoim tempem, ale warto ten rozwój wspomagać. Jasiek naparzał w małpy w bujakoleżaku już w 2 miesiącu!




3. Bujakoleżaczek. Gdy skończył 2 miesiące dostał go w prezencie. Początkowo nie kumał czaczy, dopiero gdy siedziałam obok niego i pokazywałam jak bawić się wiszącą małpą, to załapał. Dziecku wszystko trzeba pokazać, a zobaczycie, że nauczy się moment!


4. Zabawki przywieszki. Wiszą sobie, dotknięte się poruszają - wow, fascynujące - dla takiego malucha owszem. Ogromna frajda z uderzania - początkowo nieświadomego, po kilku dniach skupianie się na rączce i próby uderzenia. Bo dziecko jeszcze musi odkryć, że ma ręce :D Gdy już je odkryje, co generalnie dzieje się w trzecim miesiącu życia, zaczyna się prawdziwa zabawa. Dziecko rączkami i ustami poznaje świat, ale jednocześnie szybko się nudzi, więc należy dostarczać bodźców różnych, z jednoczesnym opamiętaniem. Bardzo szybko można przestymulować takiego malca i nocka z bańki. Zabawki przywieszki wieszałam niemalże wszędzie - do łóżeczka, wóżka, fotelika samochodowego, leżaka, dawałam w rączkę. Jasiek swoje pierwsze próby chwytu trenowałam na pomarańczowych łapkach żabek.



5. Grzechotki. Jeśli jesteśmy przy nauce chwytania to niezbędne są grzechotki, koniecznie o wąskim uchwycie, żeby mała łapka mogła sobie z nimi poradzić. Wkładam je Janowi w ręke, a on wesoło sobie nimi majta....ostatnio po głowie. Dlatego zakupiliśmy grzechotki z Fisher Price - z jedną miękką końcówką, którą Jan chętnie wkłada sobie do paszczy. Póki co bawimy się głównie żółtą i tym takim zakrętasem. Jan uwielbia obracać go w dwóch łapkach, wkładać do buzi i sięgać w jego kierunku na brzuchu.





6. Oball - absolutny hit. Jan bawiąc się tą piłeczką nauczył się chwytać. Nie ma co się dziwić - jest ona idealne zaprojektowana. Gumowa, lekka grzechocząca piłka, a zabawy po pachy. 







7. Zabawki sensoryczne. O sensoryce ostatnio dużo. 
Mamy dwie zawieszki z popularnej serii Lamaze  lwa i dinozaura. Różne faktury, żywe, jaskrawe kolory, coś grzechocze, coś szeleści. Janek pokochał lwa do tego stopnia, że z uporem próbuje go zjeść. W ogóle o zabawkach sensorycznych napiszę niebawem ;) No i książeczki. 





8. Gryzaki - idą zęby - wiadomo. 


9. Żyrafa Sophie - absolutny hit. O żyrafie, którą wszyscy mają napiszę troszkę więcej. Zośka to nowa ulubienica Jaśka. Czemu jest taka fajna? Rozwija wszystkie zmysły dziecka. Dzięki kolorom wpływa na rózwój percepcji - kontrasty, cętki. Wydaje dźwięk, uczy myślenia przyczynowo skutkowego - nacisnę to mi zapiszczy. Długa szyja - łatwość chwytu. Nogi - idealnie wpasowują się w dziąsła malucha. Poza tym jest śmieszna :P



10. Szmaciana metka. 


11. Mata edukacyjna - o macie więcej innym razem.




Oficjalnie mogę otwierać sklep z zabawkami ;D 

czwartek, 11 sierpnia 2016

Lekcja numer 1 - nie planuj następnego dnia, jeśli nie wiesz jaka czeka cię noc.

Dzisiaj jest TEN dzień. 
Wczoraj miałaś mnóstwo planów: zrobisz obiad - nawet pamiętałaś by wyjąć mięso z zamrażalnika, ogarniesz mieszkanie, bo istnieje wysokie ryzyko złamania nogi, tudzież zaliczenia gleby, ( najgorszy scenariusz z dzieckiem na rękach) bo wszędzie leżą zabawki, grzechotki, książeczki. Chwila konsternacji - przecież on jeszcze nie chodzi, więc jak te zabawki mogą być dosłownie WSZĘDZIE... no tak...

Jeszcze przydałoby się dzisiaj zrobić trening - mąż też chce dzisiaj wieczorem mieć czas dla siebie, więc najlepiej gdybym zrobiła go do południa. Tak w ogóle to wstanę przed 7.00 - wtedy na pewno zrobię wszystko i jeszcze zostanie mi trochę czasu - może jakieś domowe SPA? 

WAŻNA LEKCJA : NIE PLANUJ NASTĘPNEGO DNIA, JEŚLI NIE WIESZ JAKA CZEKA CIĘ NOC.

Jasiek nie chciał spać. Po prostu. Szczęśliwa, że go uśpiłam - bez smoka, bez noszenia, tylko się tuliliśmy na pleckach, a on zasnął. No nie wierze, nie może być! No nie mogło. 40 minut mija a on leży już na brzuchu ( dość szybko posiadł umiejętność przekręcania się przez bok - dobrze, że narazie tylko prawy) i gada do przekaźnika niani - której zapomniałaś włączyć, może gdybym włączyła i usłyszała pierwsze oznaki wybudzania mogłabym zapobiec katastrofie? OjgupiaojgupiaTY! 
Masz wyobrażenie, że o tej 21.00 będzie chociaż troszkę senny. Gdzie tam! Twarzyczka wypoczęta, radosna, uśmiech przyklejony 24/24 - zapowiada się ciekawie. O 22.30 padł, żeby o 24.00 znów powstać....i tak CAŁĄ NOC. Co godzinę, co pół godziny, co 15 minut. Jakimś cudem zasypia nad ranem. Mamę zombie z łóżka wyciąga potrzeba kofeiny. Patrzysz na mieszkanie, zerkasz w kalendarz na listę TO DO IT - którą sama stworzyłaś, nikt Cię nie zmuszał, otwierasz lodówkę...przeciąg, zamykasz lodówkę. I uświadamiasz sobie, że poród przy tym wszystkim to był pikuś. Chce mi się płakać, bo wiem, że po południu będę musiała jeszcze wyjść z domu, a to jest ten dzień kiedy nie chce Ci się wyjść z domu. Dobra nie ma co! Koniec marudzenia, koniec narzekania! Szybka kawa i do boju matkopolko! 

Trach - niania się uaktywnia...oj dobra, może to tylko fałszywy alarm, więc czekasz,,,,jednak odgłosy z sypialni przybierają na sile. Wchodzisz a on już oczy otwarte, uśmiech na twarzy, obśliniony z ręką w dziobie próbuje przeturlać się przez lewy bok, nie może być! Ale Ty jesteś mądry chłopiec, a jaki silny! I znikam. Czasoprzestrzeń szaleje. Turlamy się razem, gugugamy, przytulamy, on się przekręca, a ja ze stoickim spokojem próbuje zmienić mu pieluchę. Gdzie to zmęczenie? Nie ma. To lepsze jak kofeina, to lepsze jak najlepszy pobudzacz neuronów! UŚMIECH DZIECKA. 

Mam szczęście mieć na prawdę pogodne i uśmiechnięte dziecko. Rodzina mówi, że on nawet jak płacze to się uśmiecha. Niektóre z mam pytają mnie - jak to zrobiłaś, że on jest taki radosny? No nie wiem, może się już z tym urodził? Taki temperament? A może to zasługa tego, że ON jest NAJWAŻNIEJSZY? Może dlatego jest taki pogodny, bo od pierwszej godziny życia był przy rodzicach, zapewniany o miłości, czuł się bezpiecznie i wie, że jego potrzeby zostaną zaspokojone? Może to dlatego, że najważniejsze było dla mnie to, by wyspał się na mamiemateracu, gdy miał gorsze chwile? Może to dlatego, że wstawaliśmy do niego zanim wpadł w czarną rozpacz? Może, może, może. Wiem, że nie ochronię syna przed całym złem świata, że musi doświadczać różnych bodźców - również tych nieprzyjemnych, by rozwijać się harmonijnie. Więc nie jest tak, że on wcale nie płacze. Oj drze się - uwierzcie mi, drze się prawie jak jego mama. A w dniu dzisiejszym stękadło level hard. Znacie to? Chcę jeść, ale nie będę jadł. Chcę spać, ale nie będę spał. Chcę kopę, ale się nie zesram. A u nas jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o gówno. Więc lejemy hektolitry espumisanu i dajemy probiotyki ( w dawce zaleconej na opakowaniu!), masujemy brzuszek, robimy wygibasy. A gówno wyjdzie kiedy? NA SPACERZE.

Dzisiaj na spacer idzie tata - sasasasasasasa! 





środa, 10 sierpnia 2016

50 twarzy macierzyństwa.

Gratulacje - zostaniesz mamą. Euforia do sufitu. Radujesz się z mężem, rodzicami, przyjaciółmi. Zaczynasz sobie wyobrażać jak to będzie. Kupka mojego dziecka będzie pachnieć fiołkami, rzygać będzie, ale tęczą, jego płacz będzie sposobem komunikacji, więc będziemy rozmawiać ze stoickim spokojem. A nieprzespane noce....po co marnować czas na sen! A tak w ogóle to moje dziecko będzie oazą spokoju, aniołkiem przesypiającym całe noce, płaczem w jasny sposób sygnalizującym swoje potrzeby...sratatattata srały muchy będzie wiosna.

Na początku nie odczuwasz zmęczenia. Jesteś superbohaterką, która śpi kilka godzin. Nie dlatego, że bobas nie pozwala zmrużyć oka. Patrzysz na niego, napawasz się szczęściem, przepełniasz się miłością, rozczulasz, wzruszasz, szepczesz mu cichutko do ucha, że pokażesz cały świat, że nauczysz, że kochasz. A Twoje dziecko nieświadomie zerknie na Ciebie, bo jeszcze wzrokiem Cię nie ogarnia, czuje Twój zapach, słyszy kojące bicie serca.Ty i on stanowicie jedność. Magiczne, szpitalne chwile.

Wracacie do domu. Pierwsza podróż za Wami. W podróży płacz. Szybko próbujesz ogarnąć o co chodzi. Głodny?Szczyle?Kopa?Sen? BÓL BRZUCHA!?  Było mu za gorąco, cała buzia w potówkach - fuck yeah.

Płacze. Chce jeść, ale boli go brzuch. Jak te nogi śmiesznie lewitują... Więc karmisz i nosisz i tulisz i karmisz i nosisz i tulisz i rzygi i płacz i tulisz i..... zasypia. A Ty długo nie. W głowie miliard myśli - czy teraz każdy wieczór i noc będą wyglądać podobnie? W ciągu dnia odsypia, a Ty musisz podjąć decyzje. Bo bycie mamą składa się z dokonywania wyborów. Wziąć prysznic czy iść spać, ugotować obiad czy iść spać, sprzątnąć mieszkanie czy iść spać. Idziesz spać.

Są dni gdy nie masz siły. Pojawiają się myśli : to tak ma wyglądać macierzyństwo ? I brońciepanieboże głośno narzekać. Nie znajdziesz zrozumienia. Zostaniesz uznana za złą matkę i słabą kobietę. Inne matki tak nie mają, inne sobie lepiej radzą, innych dzieci tak nie płaczą. Pamiętaj, nie możesz być słaba, bo musisz dać siłę swojemu dziecku, które przeraża wszystko - dosłownie, a najbardziej te dziwne, fruwające ręce. Ale możesz sobie pozwolić na chwile słabości. Ja płakałam, pfu - wyłam do księżyca siedząc na kibelku, z tymi rzygami we włosach, gruba, brzydka, zmęczona...opłukałam twarz zimną wodą, związałam włosy w kucyk i przyjęłam znów postawę wojowniczki. Pozwól sobie na te negatywne emocje, inaczej wybuchniesz - prędzej czy później. Nie musisz być zawsze twarda, nie rób nic na pokaz. Urodziłaś dziecko - co może uczynić Cię jeszcze większą twardzielką? I nie bój się prosić o pomoc, tylko wiedz gdzie jej szukać.

I jesteś w tym domu, sama z dzieckiem. Opieka nad nim weszła Ci w krew, jesteś panią sytuacji, lepiej bądź gorzej, ale zaczynasz sobie radzić. Bach! Mąż wraca do domu - masz szczęście gdy wraca, mój idzie do pracy i znika na dobę, albo dwie. Mnie wciąż myli się dzień z nocą, a on chce obiadu. Jesteś żoną, też masz jakieś obowiązki w domu! Przecież cały dzień NIC nie robisz, SIEDZISZ w domu i TYLKO opiekujesz się dzieckiem, które większość dnia NA PEWNO śpi - najchętniej na Tobie. MASZ URLOP a on tak ciężko pracuje...

I Ci wszyscy wspaniali doradcy! Załóż czapeczkę, bo go zawieje. 30 stopni w cieniu weź se sam załóż czapeczkę, w bonusie dorzuć skarpety, bo pewnie masz chłodne stopki, ojojojojoj. Płacze? To na pewno ból brzuszka - mamuuuuusiuuuu - NA PEWNO COŚ ZJADŁAŚ! No co Tyyy....żyję powietrzem....mam magiczne moce i nie jem, za to napiłam się coli...moje mleko będzie gazowane. Nadal płacze? Pewnie jest głodny! Daj mu cycka! Jak to nie chce? Wciśnij mu wielką brodawę, niech zassie, rzyga - jak mogłaś go przekarmić....Nosisz na rękach? Zobaczysz - przyzwyczaisz i dopiero wtedy będzie problem. Nie bierz, połóż na podłodze, może zaśnie. DAJESZ SMOCZKA? JAK MOŻESZ TO ROBIĆ SWOJEMU DZIECKU ! Ja na pewno nie dam - gówno mnie obchodzi co zrobisz. Wynosiłam Jaśka przez dwa miesiące, dzisiaj zasnął spokojnie przy cycku, trzymając mój palec w swojej malutkiej dłoni. Nie wymaga godzinnego noszenia, chociaż i takie dni się zdarzają.No i co z tego? 

Po trzech miesiącach jest lepiej. Kończą się kolki, zaczynają ząbki, skończą się ząbki zacznie się coś innego, spokojnie, atrakcji nie zabraknie! 

STOP. 

Budzi Cię w środku nocy ciche pomrukiwanie Twojego dziecka. Otwierasz oczy a ono patrzy na Ciebie szeroko otwartymi oczami, zamierasz....ile czasu on już nie śpi? Uśmiecha się i Ty się uśmiechasz i wtedy on uśmiecha się jeszcze szerzej. Serce rozpada się na milion kawałków, nogi miękką i w dupie masz, że to 3.00 w nocy. Tulisz, całujesz, głaszczesz, karmisz, przytulasz, odkładasz, okrywasz, patrzysz i zasypiasz z najcudowniejszym widokiem - śpiącego dziecka ;)

Patrzysz jak rośnie, uczestniczysz w jego rozwoju, cieszysz się każdym sukcesem, każdym dniem. 
Na nikogo nie będzie patrzyło tak jak na CIEBIE.
Do nikogo nie będzie się śmiać tak jak do CIEBIE.
Tylko w TWOICH ramionach spokojnie zaśnie.

Jesteś MAMĄ. Nie ma w  życiu nic piękniejszego.






poniedziałek, 21 grudnia 2015

Odżywianie kobiet w ciąży.

Dużo się mówi o odżywianiu kobiet w ciąży. Gdy spojrzymy na temat możemy od razy wysunąć oczywiste wnioski. Żywienie kobiet w ciąży to żywienie zbilansowane, zróżnicowane, bogate w substancje odżywcze. To rezygnacja z tego, co organizmowi nie służy i kierowanie się rozsądnym, zdrowym wyborem w komponowaniu posiłków. Najważniejsze elementy prawidłowego żywienia ciężarnej to pełne pokrycie zapotrzebowania na energię, białko, witaminy, składniki mineralne i NNKT oraz unikanie nadmiarów pokarmowych. Nieprawidłowe odżywianie przyszłej mamy może być przyczyną niskiej masy urodzeniowej dziecka ( <2500g ). To z kolei stwarza ryzyko zgonu okołoporodowego, zgonu w okresie niemowlęcym, infekcji dróg oddechowych w dzieciństwie,deficytów w zakresie funkcjonowania poznawczego.  
Odżywianie przyszłej mamy jest niesamowicie ważne. 
Jeśli chodzi o zalecany przyrost masy ciała podczas ciąży ( pojedynczej) to jest on zależy od BMI wyjściowego kobiety w ciąży. 

wtorek, 20 października 2015

Suplementacja ciężarówek.

Jesień jest taką porą roku, podczas której najczęściej chwyta mnie przeziębienie. W tym roku na szczęście trzymam się dzielnie i czuję się doskonale. A jak u Was ze zdrowiem?

Dostałam kilka pytań dotyczących suplementacji kobiet w ciąży. Jestem zwolenniczką dostarczania witamin i minerałów drogą naturalną - z pożywienia - owoców, warzyw, jednak są sytuacje gdy należy wspomóc się suplementacją. O żywieniu kobiet w ciąży i ewentualnych niedoborach i konsekwencjach przygotuje osobny wpis.

Dla kogo i po co suplementacja?

Dzieciom i kobietom w ciąży zalecana jest suplementacja. Rolą suplementów diety jest wprowadzanie składników odżywczych - witamin i minerałów - w zakresie wartości zalecanego dziennego spożycia. Wprowadzają również składniki występujące w diecie, na które na ma określonej normy zapotrzebowania (np. flawonoidy). Wreszcie wprowadzają niektóre z substancji roślinnych, które zawarte są w ziołach, rzadko spożywane w codziennej diecie.

O jakich niedoborach mówimy?

Polacy powinni uzupełniać głównie niedobory: jodu, selenu, magnezu, witaminy D3, B6, kwasu foliowego, wapnia - wszystkie te wartości odżywcze potrzebne są mamie i jej rozwijającemu się dziecku. Wyniki badań mogą wskazywać również na konieczność suplementacji żelaza.

Co ja suplementuję?



piątek, 16 października 2015

Aktywność w ciąży - po pierwsze spacery!

Na prośbę czytelników postanowiłam już teraz zacząć pisać o byciu mamą.
Początki ciąży bywają różne. Pierwsze trzy miesiące od momentu zapłodnienia są bardzo istotne zarówno dla małego, rozwijającego się dzieciątka, jak i dla jego mamy. To właśnie początki ciąży są najważniejsze. W tym okresie kształtują się wszystkie organy małego dziecka, jest ono najbardziej podatne na czynniki zewnętrzne. To także okres implantacji zarodka w macicy. Ciąża może przebiegać pomyślnie, lecz czasami mogą pojawić się pewne trudności i trzeba pomóc w zagnieżdżeniu się zarodka. Tutaj sięgamy po hormony – progesteron – który ułatwia całość procesu. Czasami zdarzają się krwawienia, pojawiają się silne bóle podbrzusza i niepokój. Lekarze w takim wypadku często zalecają rozwagę, dbanie o siebie, nie przemęczanie się. Nie rzadko też kobieta musi leżeć.
Nasze pierwsze tygodnie były nieco nerwowe, więc musiałam więcej wypoczywać, niż być kobietą aktywną. Zmuszona też byłam leżeć.

Gdy ciąża przebiega prawidłowo, kobieta nie musi rezygnować z aktywności fizycznej. Może robić to, co robiła do tej pory, aczkolwiek zaleca się unikanie aktywności wymagającej wzmożonego wysiłku, bardzo obciążającej organizm. Biegać, ćwiczyć, chodzić na siłownię? Pewnie można powiedzieć, że to wszystko zależy. Zależy od tego na ile aktywna była kobieta sprzed ciąży, jak ciąża przebiega,  jak się przyszła mama w danej chwili czuje, czy nie ma przeciwskazań lekarskich. Oczywiście wszystko należy robić z ostrożnością, unikać urazów mechanicznych.  Do sportów zakazanych należy jazda na nartach, wspinaczki górskie, sporty ekstremalne.
Aktywność fizyczna w ciąży jest bardzo ważna. Poprawia ona ogólną kondycję fizyczną i zapobiega wielu dolegliwościom okresu ciąży. Najczęściej podejmowaną aktywnością fizyczną w trakcie ciąży jest spacer. 

Najkorzystniejszą formą aktywności dla ciężarnej są:
- gimnastyka
- spacery
- pływanie
- joga

Jak to wygląda u mnie?
Obecnie do 12 tygodnia spacerujemy. Minimum 30 minut dziennie. Całkowicie zrezygnowałam z auta, korzystam z niego tylko wtedy, kiedy muszę. W ciągu dnia nie muszę się jakoś wybitnie śpieszyć, jeśli wiem, że spacer będzie trwał np. 2 h, wstaję i wyruszam wcześnie z domu. Spaceruję zarówno sama, jak i z mężem. To niezwykłe jak zmienia się organizm kobiety. Czasami ciężko złapać oddech, coś zakuje w dole brzucha, trzeba się zatrzymać, odpocząć. A im dalej w las, tym będzie ciężej – dlatego tak ważne jest, by od samego początku przyzwyczajać się do lekkiego, ale codziennego wysiłku.