Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój dziecka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 kwietnia 2018

Plac zabaw i jego wpływ na rozwój dziecka.

Gdy na zewnątrz robi się ciepło spędzamy dużo czasu na świeżym powietrzu. Obserwuję wiele mam czy par spacerujących z dziećmi w wózku, lub siedzących na ławkach, podczas gdy dzieci biegają po ''starówce''. Każda forma ruchu na świeżym powietrzu jest dobra, jednak zabawa na placu zabaw jest mocno rozwijająca dla dzieci - i to również tych najmłodszych. Całe poprzednie lato spędziliśmy z Janem w piaskownicy. Jeszcze wtedy nie wiele się bawił w sposób przyczynowo-skutkowy, ale już wykazywał zainteresowanie łopatką, przesypywaniem piasku do wiaderka. Chętnie zjeżdżał z niskiej zjeżdżalni, bujał się na konikach - podpierany za plecy i huśtawce.

Od tamtej pory na plac zabaw zachodziliśmy podczas codziennych spacerów. I nie miała znaczenia pogoda - czy w deszczu, śniegu, przy wietrze, czy też w słońcu - Jan zawsze musiał chociaż przez 20 minut pobujać się na huśtawce. Huśtawka jest też tradycją podczas pobytu u teściów - fajnie się w niej zasypia :)

Nie wszystkie dzieci chętnie się bujają, nie wszystkie mają łatwość zabawy w piasku - przeszkadza im struktura, to, że rączki są oblepione, a buty brudne. Czasami jest to naturalne w rozwoju dziecka, czasami stanowi podstawę do dalszych obserwacji - ale o tym powiem Wam więcej gdy już skończę odpowiednie przeszkolenie.

Ale przejdźmy do głównego tematu - rozwijającego wpływu placu zabaw.

Na nowoczesnych placach zabaw znajdziemy różne, atrakcyjne dla dziecka obiekty. Jednak skupmy się może na tych tradycyjnych, będących na placach zabaw od zawsze.


ZJEŻDŻALNIE


Dzieci uwielbiają zjeżdżalnie! 
Podczas zjeżdżania na zjeżdżalni dziecko rozwija równowagę i koordynacje. Uczy się jak balansować ciałem, jaką przyjąć pozycje podczas zjeżdżania, ale również tego jak upadać. Dziecko oswaja się z szybkością, trenuje precyzyjność ruchów. Na placach zabaw możemy spotkać się z różnymi zjeżdżalniami - atrakcyjnymi również dla starszych dzieci. Gdy wybierzecie się z dzieckiem do parku zabaw możecie zjeżdżać w ciemnej rurze, czy z długiej zjeżdżalni, na której miejscami unosisz się do góry :) Młodsze dzieci na początku warto asekurować, nie rzadko wykazują one postawę lękową i boją się pierwszego zjazdu. Pamiętajmy, że warto zachęcić, ale nie zmuszajmy dziecka do tego, czego robić ochoty nie ma.

HUŚTAWKA

Dziecko spokojne kołysanie zna już z życia płodowego. Podczas gdy mama się porusza, dziecko ukojone zasypia. Huśtanie sprawia przyjemność - zarówno mniejszym jak i większym dzieciom. Podczas bujania na huśtawce czy też konikach dziecko rozwija równowagę, koordynacje, wycisza się, uspokaja. Czy zdarzyło się Wam, że Wasze dzieci po prostu zasnęły w trakcie huśtania? Bo nam nie raz :) Huśtawka ma działanie wyciszające, działa antystresowo - pomaga w sytuacji silnie stresującej. Zabawy na huśtawce mają również działanie terapeutyczne - zalecane są w terapii dzieci autystycznych, z nadpobudliwością ruchową czy ze zdiagnozowanymi innymi zaburzeniami psychicznymi. Jeśli macie swój dom i dużo miejsca wokół niego to fajną opcją jest rodzinna, duża huśtawka. Huśtawki można też zamówić w sklepach w różnej formie - montowane do sufitu, do futryny. W związku z tym, że u nas Jan nie ma problemu z bujaniem nawet zimą nie inwestowaliśmy w domową. Teraz gdy spodziewamy się drugiego bobasa, planuję zakupić multisensoryczną kołysko-huśtawkę.



DRABINKI I WSPINACZKI

Podczas wspinania na drabinkach dziecko uczy się oceny ryzyka, oceny własnych umiejętności, następuje współpraca różnych części ciała, rozwijają i wzmacniają się mięśnie, współdziałają obie półkule mózgowe (naprzemienne ruchy rąk i nóg). Dziecko ma możliwość usprawniania motoryki dużej. Podczas zabawy na drabinkach ważna jest asekuracja dorosłego. Coraz częściej na placach zabaw widzę również mini ścianki wspinaczkowe - doskonały pomysł :) 


URZĄDZENIA BALANSUJĄCE

Występują w postaci bujanych, podwieszanych mostów czy też równoważni. W naszej okolicy chyba jeszcze nie widziałam placów zabaw wyposażonych w te elementy. Jednak Jan ma mnóstwo frajdy z podjazdów dla rowerów i wózków, które znajdują się przy klatkach schodowych. Uwielbia pod nie podbiegać i zbiegać z nich. Podczas biegu z tych bardziej stromych niejednokrotnie poczuł jak wygląda upadek, ale nie zraził się i kontynuuje biegi, przez co rozwija równowagę, uczy się kontroli nad swoim ciałem.


PIASKOWNICA

Jan jest obecnie w fazie wrażliwej na rozwój ruchowy - wszelkie zabawy z piłką, wspinaczki, bieganie, skakanie to coś co sprawia mu olbrzymią radość. Ostatnio nieco mniej bawi się w sposób statyczny. Usiądzie w piaskownicy, pobawi się kilka minut, po czym rzuca gadżetami i biegnie na zjeżdżalnie. Jednak piaskownica na placu zabaw jest miejscem, w którym zawsze są dzieci. Młodsze jedzą piach i przesypują piasek z łopatki do wiaderka :) starsze robią konstrukcje - budują zamki, kopią rowy, tworzą rozmaite babki, które później przyozdabiają liśćmi, kwiatami - znacie to prawda?
Jeśli chodzi o funkcję rozwojową, to zabawa piaskownicy nie tylko wspiera rozwój motoryki małej i kreatywności, ale także - a może zwłaszcza - wspiera rozwój społeczny dziecka. Uczy dawać, brać, dzielić się, współpracować i podporządkowywać się grupie. Uczy czym jest praca i poszanowania dla niej. W ogóle zabawa sama w sobie jest funkcją społeczną. Piasek dostarcza również doznań sensorycznych - dotyk jest bardzo ważnym zmysłem, który bardzo wcześnie rozwija się u dziecka, współgra z innymi zmysłami i wpływa na harmonijny rozwój. Podczas chodzenia boso po piasku angażujemy wiele zmysłów, które wpływają na pobudzenie wielu komórek i  tworzenie nowych połączeń w mózgu oraz wzmacnianie już tych istniejących. 



Nasze zabawy na placu zabaw znajdziesz na moim instagramie - KLIK



wtorek, 3 kwietnia 2018

Domowa ciastolina.

Jan uwielbia zabawę ciastoliną. Fascynacja trwa dobre cztery miesiące, co mnie bardzo cieszy, ponieważ nie dość, że jest to zabawa która zajmuje go na dłuższy czas, to jest też mocno rozwijająca. 
Ciastolina dostępna w sklepach jest kolorowa i pachnąca, jednak charakteryzuje się ona jednolitą strukturą. Wykorzystując dołączone w zestawie narzędzia możecie wyczarować ciasteczka, torty, tosty, gofry, kanapki, hamburgery....i to nie wszystkie możliwości. Nasze ciastolinowe wytwory Jan wykorzystuje w zabawie w udawanie/ tematycznej - częstuje nas goframi i głośno krzyczy JEC!!! ;) 


Lepienie, rwanie, kulanie, wałkowanie, rozciąganie, tworzenie z ciastoliny doskonale wpływa na rozwój:

- motoryki małej
- ogólnej sprawności manualnej
- wyobraźni
- kreatywności

Dodatkowo mnie takie ugniatanie doskonale relaksuje, rozładowuje napięcie, wycisza - myślę, że na dziecko może mieć taki sam wpływ.


Ciastolina dostępna w sklepach przeznaczona jest dla dzieci w wieku 3+ - nie tylko ze względu na złożoność zabawy - jednak dwulatek sam nie jest w stanie wykorzystać wszystkich dostępnych narzędzi, ale także występuje ryzyko połknięcia. Podczas zabawy Janowi ZAWSZE towarzyszę Ja albo mąż - nigdy nie wiadomo kiedy zdecyduje się skosztować pysznego gofra z borówkami ;)

Dla młodszych dzieci proponuję stworzenie domowej ciastoliny. Dodatkowo możemy wzbogacić ją o wrażenia sensoryczne - dodając produkty dostępne w domu.

Przepis na domową ciastoliną:

- 400 ml mąki
- 400 ml ciepłej wody
- szklanka soli
- 2 łyżki oleju


Wszystkie składniki dokładnie mieszamy - możecie użyć miksera, jednak nie jest to konieczne. Przygotowaną masę podgrzewamy na wolnym ogniu, cały czas mieszając do momentu aż zgęstnieje i będzie bez problemu odklejać się od rąk. 
Następnie uzyskaną ciastolinę dzielimy na porcję i do każdej dodajemy wybrany przez nas składnik. I tutaj ogranicza Was tylko wyobraźnia. Do dostarczenia doznań sensorycznych możecie wykorzystać kolorowe barwniki, przyprawy w proszku, ziarna, suszone kwiaty, świeże liście, świeże przyprawy, naturalne olejki zapachowe.

Przygotowanie masy, razem z posprzątaniem kuchni zajmuje 40-50 minut. 



NASZA DOMOWA SENSORYCZNA CIASTOLINA



Ciastolina z czarnuszką. Jeśli nie macie czarnuszki, możecie dodać płatki owsiane, ryż czy siemię lniane.


Ciastolina z niebieskim barwnikiem spożywczym i olejkiem lawendowym.


Ciastolina z listkami świeżej bazylii. Super byłaby ze świeżą miętą - ale się nam skończyła.


Ciastolina z cukrowymi serduszkami.


Ciastolina z curry. Jeśli chcecie żeby jakaś przyprawa (kurkuma, papryka słodka) zabarwiła Wam całą porcję - użyjcie całego opakowania. 



Z tego przepisu masa wychodzi idealna !


Mały fotograf :D

To co, przygotujecie taką sami w domu? Zabawa i doznania gwarantowane ;)

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zabawki Melissa & Doug.

Zabawa jest nie tylko dominującą formą aktywności, ale w pewnym sensie stanowi główne źródło rozwoju dzieci, aż do wieku szkolnego.  Zabawa jak wynika z samego słowa ma za zadanie bawić, przynosić radość i przyjemność. Ale dziecko dzięki zabawie również uczy się, nabywa i rozwija wiele ważnych umiejętności. Jak rodzice, którzy chcemy łączyć zabawę z nauką na pewnym etapie rozwoju zaczynamy proponować naszym dzieciom zabawki edukacyjne, które rozwijają różne procesy poznawcze. Wybór zabawek jest olbrzymi – jedne są godne uwagi, inne niekoniecznie. Zabawka która sprawdziła się u Frania, może nie cieszyć się większym zainteresowaniem u Stasia. Kluczem w wyborze odpowiednich zabaw czy też zabawek jest obserwacja i podążanie za dzieckiem – czyli odpowiednie reagowanie na obecne zainteresowanie. 

Od jakiegoś czasu przybywa nam zabawek od Melissy & Doug. Melissa & Doug to małżeństwo Melissa & Dug to firma mająca doświadczenie w tworzeniu zabawek od ponad 25 lat. Powstała w zaciszu garażu, dzisiaj jest jednym z wiodących producentów zabawek ogólnorozwojowych dla dzieci w każdym wieku. Wiele zabawek otrzymało prestiżowe nagrody. Mnie urzekła prostota, jakość wykonana - są estetyczne - funkcjonalność oraz duży wybór zabawek wspierających kreatywność.


NAWLEKANIE KORALI 


Nawlekanie korali jest jednym z rodzajów zabawy motorycznej. Doskonale usprawnia motorykę małą - czyli wszystkie ruchy wykonywane przez dłonie i palce. Rozwój motoryki małej rozpoczyna się w okresie niemowlęcym - pierwszym podstawowym ćwiczeniem jest nauka chwytania. Dalszy rozwój przebiega dynamicznie, ważne jest by regularnie ćwiczyć, zachęcać dziecko i usprawniać paluszki i dłoń dziecka. Nawlekanie wpływa również na procesy uwagi - zdolność skupienia się na wykonywanej czynności, usprawnia koordynację wzrokowo-ruchową, uczy cierpliwości oraz kreatywności. Nasze korale dodatkowo służą nam do nauki kolorów i liczenia. Ważne jest by wybrać korale dużej wielkości (mniejsze mogą zostać połknięte przez dziecko) z dość dużą dziurką. W sieci znajdziecie duży wybór korali dla dziewczynek, te od M&D są neutralne :) Korale wykonane są z drewna lakierowanego, pomalowane sześcioma różnymi kolorami. W zestawie znajduje się 30 korali - w pięciu kształtach oraz dwa sznurki. Cena ok. 40 zł



TABLICA MOTORYCZNA Z ZABEZPIECZENIAMI I ZAMKAMI


Gdy zaobserwowałam, że Jan wykazuje duże zainteresowanie małym zamkiem od domku do kluczy oraz zamkiem w drzwiach zdecydowałam, że to odpowiedni moment na wprowadzenie do naszych codziennych zabaw tablic manipulacyjnej z zamkami. Jaś otrzymał ją w prezencie gwiazdkowym od cioci - początkowo wszyscy myśleli, że nie będzie zainteresowany zabawką, ale okazała się ona wigilijnym hitem. W trakcie zabawy tablicą dziecko również rozwija motorykę małą, koordynację wzrokowo-ruchową, uczy się kolorów, licz, logicznego myślenia, rozpoznawania zwierząt, kreatywnego rozwiązywania problemów. Tablica posiada sześć otwieranych drzwiczek. Każde z nich zabezpieczone są innym rodzajem zamka. Po otwarciu zamka i drzwi ukazują się nam zwierzęta w ilości odpowiadającej cyfrze zapisanej na drzwiach. Chociaż producent zaleca zabawkę dla dzieci powyżej 3 roku życia to my dzięki ćwiczeniom z powodzeniem dajemy sobie radę już z większością zamków. Ładne kolory, solidne wykonanie z drewna. Bardzo lubimy. Cena ok 80-100 zł.



PRZEBIJANKA Z KULAMI 


Nasz kolejny hit gwiazdkowy - wieża z kulkami do przebijania. Bo stukanie, pukanie, wbijanie, uderzanie to jedna z ulubionych aktywności u Jana. Z wielką radością uderzał przez większość wigilijnego poranka w kulki, skutecznie grając na nerwach sąsiadom ;) Dzięki przebijaniu i układaniu kul dziecko usprawnia koordynacje wzrokowo-ruchową, zdolność koncentracji. Na górze drewnianej wieży umieszczone są cztery kolorowe kule. Gdy dziecko uderza w nie młotkiem zaczynają po kolei spadać w dół po schodkach, wydając dźwięki. Jan bardzo lubi się nią bawić, choć precyzyjne trafianie młotkiem nie stanowi już dla niego problemu. Do przebijania kul obecnie wykorzystuje swoje stopy :) 
Wiek : 2+. Cena ok 75 zł



DREWNIANE PUZZLE 

Wybór puzzli jest bardzo duży, Jan bardzo lubi drewniane układanki. W zasadzie co jakiś czas muszę proponować mu coś innego, dzięki czemu uczy się kolejnych słów. Melissa & Doug mają duży wybór puzzli - w tym dźwiękowe, które niebawem przetestujemy. Puzzle usprawniają zdolności przestrzenne, koordynacje oko-ręka, motorykę małą, uczą rozpoznawania kształtów, nazw przedmiotów, rzeczy, zwierząt. Bardzo lubimy. Cena ok. 30-50 zł



SORTER KSZTAŁTÓW

O, to nasz kolejny hit zajmujący Jana na dłużej. Sorter kształtów i kolorów kupiłam z myślą o nauce kolorów i usprawnianiu motoryki małej. Zabawka daje możliwość bawienia się na wiele sposobów - układanie według wielkości, kształtów, kolorów, ilości. Klocki są duże, nie sprawiają problemu przy chwytaniu, dzięki dość dużej dziurce łatwo je umieścić na palik. Zabawka wykonana oczywiście w całości z drewna, pomalowane żywymi kolorami. Sorter pomaga w nauce liczenia, rozpoznawania i nazywania kształtów, kolorów. Producent podaje wiek 2+, ale myślę, że z powodzeniem można ją proponować młodszym dzieciom. Cena ok. 50 zł


MAGNESY


Jan miał w pewnym momencie rozwoju bardzo interesował się magnesami na lodówce. Chciał je odczepiać i przyczepiać. Idąc za jego zainteresowaniem postanowiłam zakupić magnesy dostosowane do niego - bezpieczne, dziecięce, z walorami edukacyjnymi. Zwierzęta to był strzał w dziesiątkę. Do dzisiaj cieszą się olbrzymim zainteresowaniem. Dzięki magnesom malutka rączka ciągle się usprawnia, uczymy się rozpoznawania i nazywania zwierząt. Jan bawi się nimi w różny sposób. W opakowaniu znajdziemy 20 sztuk różnokolorowych magnesów ze zwierzętami - domowymi i egzotycznymi. My mamy dodatkowo zestaw z farmą. Cena ok. 50 zł.






 Zrobiliśmy kolejne zamówienie, więc niebawem pokażę Wam:

- Puzzle Misiowa Rodzinka
- Puzzle dźwiękowe
- Kolorowanki wodne
- Naklejki wielorazowe

A jakie zabawki tej firmy Wy polecacie?


piątek, 11 sierpnia 2017

W biblioteczce Jana - ''Pucio uczy się mówić", "Pucio mówi pierwsze słowa"

O tym, że czytanie jest bardzo ważne wie teoretycznie każdy z nas. Niestety statystyki i wyniki badań wciąż szokują - czytelnictwo w Polsce jest na prawdę na niskim poziomie. Nie chcę w tym poście zastanawiać się nad tym, dlaczego tak jest, chociaż mam swoje przemyślenia. Nie rzadko też, rodzice nie widzą potrzeby czytania młodszym dzieciom, argumentując to tym, że przecież one i tak nie wiele z tego są w stanie zrozumieć. Kochani nic bardziej mylnego - według badań czytanie dzieciom na głos buduje późniejsze umiejętności językowe już od 6 miesiąca życia. Nawet jeśli masz wrażenie, że Twoje dziecko nie jest do końca zainteresowane tym co czytasz, nie zniechęcaj się. Jest to bardzo istotne dla jego rozwoju. Warto czytanie osadzić w codzienności - tworząc rytuał - tak jak poranny spacer czy kąpiel przed snem. 

Pomyślałam sobie, że fajnie będzie wprowadzić na blogu cykl poświęcony temu, po jakie książeczki dla najmłodszych warto sięgnąć i dlaczego. Prywatnie zadajecie mi pytania jakie książki polecam, także wychodząc Wam na przeciw dzisiaj dwie propozycje, które bardzo podobają się mojemu synowi i uważam, że jest to pozycja po którą warto sięgnąć.

Pucio opanował internety. Jest jedną z najczęstszych polecanych książek dla najmłodszych dzieci, które przygodę z nauką mówienia mają jeszcze przed sobą, albo ją właśnie zaczynają. Nie jest to pierwsza książka, po którą sięgnęłam jeśli chodzi o czytanie Janowi, jednak obecnie jest to jedna z pozycji, najchętniej ''czytana'' - słuchana przez mojego syna. Jaś sam bierze Pucia pod pachę, a nawet Puciów dwóch i chce by mu opowiadano. Czerpie z tego ogrom radości, nauka przez zabawę :)



Co jest takiego niezwykłego w Puciu?

Pierwsza część - "Pucio uczy się mówić" składa się głównie z wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Zanim dziecko zacznie używać słów, posługuje się właśnie wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi. Są to krótkie, zrozumiałe i łatwe do powtórzenia i zapamiętania sylaby. I własnie cała zabawa tkwi w powtarzaniu. Fabuła książki jest bardzo prosta, dostosowana do umiejętności i możliwości poznawczych dziecka. W przypadku stymulowania mowy nie chodzi o to by czytać teksty długie, skomplikowane, ale o wspólne pole uwagi i opowiadanie prostymi zdaniami o tym co się dzieje na obrazku. Dodatkowo książka daje bardzo dużo możliwości zaangażowania dziecka w aktywną zabawę. Możemy nie tylko zachęcać dziecko by samo próbowało powtórzyć po nas, ale także prosić o wskazanie konkretnej rzeczy. Jan jest bardzo zainteresowany książką - pokazuje poszczególne elementy, podjął próby powtarzania, chociaż kot to na razie ko, a pies to ał. Ulubioną postacią jest najmłodszy członek rodziny - brat Pucia - Bobo.







Druga część - ''Pucio mówi pierwsze słowa" - jest przeznaczona zarówno dla dzieci młodszych, jak i starszych, oraz tych z opóźnioną mową. Tym razem mamy okazję z wesołą rodzinką spędzić bardzo długi dzień. Druga część bazuje na pierwszych słowach, które pojawiają się w słowniku dziecka. Znajdziemy wiele słów z życia codziennego. Fabuła drugiej części również jest prosta, dostosowana do potrzeb dziecka. Doskonale wpływa na kompetencje językowe i rozwój mowy. Książka w dalszym ciągu aktywizuje do wspólnej zabawy - obserwowania, wskazywania, doświadczania i powtarzania. Dziecko uczy się rozpoznawać i zapamiętywać słowa. Starsze dzieci mogą ćwiczyć umiejętność czytania. My póki co, jesteśmy na etapie przeglądania książki. 

czwartek, 25 sierpnia 2016

Zabawki dla niemowlaka wspierające jego rozwój.

Gdy ja byłam dzieckiem nie było w sklepach tylu dostępnych zabawek i gadżetów. A jakieś super ekstra zabawki tata przywoził od zachodnich sąsiadów. W dobie dnia dzisiejszego półki sklepowe aż pękają od wyłożonego towaru. Wchodzisz do sklepu z zabawkami dla dzieci można dostać kręciołka, zewsząd atakują kolory, kształty, dźwięki. Jak wiecie z zawodu jestem psychologiem i świeżo upieczonym pedagogiem, mającym w planach iść w kierunku wspierania rozwoju dzieci, niwelowania zachowań trudnych itd itd. Temat rzeka, nie ma sensu go rozwlekać, ale właśnie dzięki moim zainteresowaniom zawodowym, codziennie wzbogacam swoją wiedzę w dziedzinie psychologii rozwoju dziecka, czytam artykuły, książki, wypowiedzi ekspertów, problemy rodziców na forach itd. Mając dziecko zagłębiasz się w temacie jeszcze bardziej - no bo wiadomo - każdy chce dla swojego dziecka jak najlepiej, od nas - rodziców - w pierwszych latach życia dziecka należy obowiązek kształtowania kierunku w którym ten rozwój pójdzie. I nie chodzi tu o terror, czy kształtowanie pewnych nawyków, umiejętności na siłę. Rodzic jest cieniem. Jest obserwatorem. Jest osobą, która dyskretnie nadaje kierunek, pozwalając jednocześnie dziecku samodzielnie odkrywać świat, uczyć się nowych umiejętności, cieszyć się nimi.

Nie muszę pisać, że nastąpił milowy krok w rozwoju mojego syna. Już nie jest drącym się, srającym i wiecznie wiszącym na cycku noworodkiem. Potrafi świadomie chwytać zabawki - nawet leżąc na brzuszku - wyciąga rączki po zabawki, które go interesują, ignoruje te, które go nie ciekawią. Obraca się z pleców na brzuch, wszystko wkłada do buzi, przekłada zabawki z rąk do rąk, bacznie obserwując swoje poczyniania. Chwyta mamę za włosy, ściąga okulary, ściska nos, bawi się piłką. A nawet nie ma jeszcze 4 miesięcy.... Przed nami jeszcze długa droga :)

We wspieraniu rozwoju dziecka obowiązkowe są trzy elementy - dziecko, osoba wspierająca i metody. Metody to nic innego jak na samym początku zabawa. A żeby się bawić, trzeba mieć czym ;) 

1. Książeczki. Kontrastowe, kolorowe, bajki krótkie, bajki rymowanki - wybór jest olbrzymi. Ja dość szybko zaczęłam Jasiowi pokazywać kontrasty, ale takie świadome zainteresowanie wykazał w 5 tygodniu życia - pierwszy skok rozwojowy - trądzik na buzi :D Dzisiaj baaaardzo chętnie gapi się w książeczkę, próbuje ją samodzielnie utrzymać, co udaje mu się na kilka sekund ;) Książeczki kontrastowe, karty kontrastowe- niezbędne. 




2. Zabawki kontrastowe. Ubolewam, że nadal jest ich tak mało w sklepach. Zebrożyrafa była pierwszą zabawkę, za którą Jan zaczął wodzić wzrokiem. A gdy dostał w prezencie kotka, nie ruszaliśmy się bez niego na krok. Fajna forma zaczepu sprawiła, że towarzyszył nam na każdym spacerze. Minie kilka miesięcy aż wzrok niemowlaka się w pełni ukształtuje. Tuż po urodzeniu malec nie rozróżnia jeszcze kolorów – dziecko widzi jedynie kontrastowe zestawienia bieli i czerni, pod warunkiem jednak, że są one duże i wyraźne. Z biegiem dni to się zmienia, bo niemowlę zaczyna powoli odróżniać inne barwy. Dziecko w wieku niespełna miesiąca umie już zatrzymać na chwilę wzrok na jaskrawoczerwonej zabawce, którą rodzic przesuwa mu przed oczami. Dwumiesięczny maluszek potrafi odróżnić czerwień i zieleń, w wieku trzech miesięcy rozpoznaje kolor żółty, miesiąc później – niebieski. Ale tylko pod warunkiem, że są one intensywne, a przedmioty w tych kolorach są duże. Niby dziecko dopiero po ukończeniu trzeciego miesiąca widzi wiszące, poruszające się zabawki. Ale wiadomo - każde dziecko rozwija się swoim tempem, ale warto ten rozwój wspomagać. Jasiek naparzał w małpy w bujakoleżaku już w 2 miesiącu!




3. Bujakoleżaczek. Gdy skończył 2 miesiące dostał go w prezencie. Początkowo nie kumał czaczy, dopiero gdy siedziałam obok niego i pokazywałam jak bawić się wiszącą małpą, to załapał. Dziecku wszystko trzeba pokazać, a zobaczycie, że nauczy się moment!


4. Zabawki przywieszki. Wiszą sobie, dotknięte się poruszają - wow, fascynujące - dla takiego malucha owszem. Ogromna frajda z uderzania - początkowo nieświadomego, po kilku dniach skupianie się na rączce i próby uderzenia. Bo dziecko jeszcze musi odkryć, że ma ręce :D Gdy już je odkryje, co generalnie dzieje się w trzecim miesiącu życia, zaczyna się prawdziwa zabawa. Dziecko rączkami i ustami poznaje świat, ale jednocześnie szybko się nudzi, więc należy dostarczać bodźców różnych, z jednoczesnym opamiętaniem. Bardzo szybko można przestymulować takiego malca i nocka z bańki. Zabawki przywieszki wieszałam niemalże wszędzie - do łóżeczka, wóżka, fotelika samochodowego, leżaka, dawałam w rączkę. Jasiek swoje pierwsze próby chwytu trenowałam na pomarańczowych łapkach żabek.



5. Grzechotki. Jeśli jesteśmy przy nauce chwytania to niezbędne są grzechotki, koniecznie o wąskim uchwycie, żeby mała łapka mogła sobie z nimi poradzić. Wkładam je Janowi w ręke, a on wesoło sobie nimi majta....ostatnio po głowie. Dlatego zakupiliśmy grzechotki z Fisher Price - z jedną miękką końcówką, którą Jan chętnie wkłada sobie do paszczy. Póki co bawimy się głównie żółtą i tym takim zakrętasem. Jan uwielbia obracać go w dwóch łapkach, wkładać do buzi i sięgać w jego kierunku na brzuchu.





6. Oball - absolutny hit. Jan bawiąc się tą piłeczką nauczył się chwytać. Nie ma co się dziwić - jest ona idealne zaprojektowana. Gumowa, lekka grzechocząca piłka, a zabawy po pachy. 







7. Zabawki sensoryczne. O sensoryce ostatnio dużo. 
Mamy dwie zawieszki z popularnej serii Lamaze  lwa i dinozaura. Różne faktury, żywe, jaskrawe kolory, coś grzechocze, coś szeleści. Janek pokochał lwa do tego stopnia, że z uporem próbuje go zjeść. W ogóle o zabawkach sensorycznych napiszę niebawem ;) No i książeczki. 





8. Gryzaki - idą zęby - wiadomo. 


9. Żyrafa Sophie - absolutny hit. O żyrafie, którą wszyscy mają napiszę troszkę więcej. Zośka to nowa ulubienica Jaśka. Czemu jest taka fajna? Rozwija wszystkie zmysły dziecka. Dzięki kolorom wpływa na rózwój percepcji - kontrasty, cętki. Wydaje dźwięk, uczy myślenia przyczynowo skutkowego - nacisnę to mi zapiszczy. Długa szyja - łatwość chwytu. Nogi - idealnie wpasowują się w dziąsła malucha. Poza tym jest śmieszna :P



10. Szmaciana metka. 


11. Mata edukacyjna - o macie więcej innym razem.




Oficjalnie mogę otwierać sklep z zabawkami ;D