Gdy przebudziłam się dzisiaj o 6.00 rano i spojrzałam w okno odczułam ulgę, że nie muszę wstawać i wychodzić na zewnątrz. Jednocześnie poczułam lekki niepokój, bo już za miesiąc skończą się wygody i wstawanie o której się chce. Nie ważne będą zawieje, ulewy, śnieżyce. Na szczęście jeszcze nie muszę się tym przejmować, za oknem mokro już od rana, a dzień jest niesamowicie senny. Już tęsknie za latem. Bieganie i jazda na rowerze na zewnątrz nie są w tej chwili możliwe. Ograniczam się do mini wyzwań słoiczkowych - wczoraj zrobiłam sto przysiadów :D Dzisiaj cierpię zębowe katusze - nie sądziłam, że tak dotkliwie odczuję piaskowanie.
Na umilenie sobie dnia zrobiłam maskę z alg i białej glinki. Przez mamę nazwana zostałam kosmitką, przez kuzynkę kobietą wodorostem. A mnie się wydaje, że najbliżej mi do Shreka ;)
Do wykonania maski algowej z białą glinką wykorzystałam:
- 2 płaskie łyżeczki spiruliny
- 1,5 płaskiej łyżeczki białej glinki
- szczyptę niacynamidu
- szczyptę arbutyny
- wodę przegotowaną zmieszaną z hydrolatem różanym
Wszystkie sypkie substancje łączymy ze sobą, powoli dolewamy wodę z hydrolatem, często mieszamy do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
I otrzymaną papkę nakładamy na umytą i osuszoną twarz. Maseczkę trzymamy na twarzy do dwudziestu minut. Skóra jest miękka, gładka i wygląda na świeżą. Maskę taką nakładać będę raz w tygodniu. Jednak zostało mi trochę jej z dzisiaj bo wyszła mi zbyt rzadka, więc jutro także ją zastosuję.
Jak spędzacie mokre, szare,bure i leniwe dni ?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półprodukty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półprodukty. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 września 2012
niedziela, 2 września 2012
Peeling kawowy - handmade.
Prawdopodobnie teraz szykuję się na koncert Dody w jej i moim rodzinnym mieście a blogger publikuje mój wpis- szaleństwo :)
Jakiś czas temu
skończyły mi się wszystkie peelingi pod prysznic o działaniu antycellulitowym.
Nie chciałam kupować
kolejnego, postanowiłam zrobić go samodzielnie. Czytałam na kilku blogach, że
dziewczyny robiły i bardzo sobie chwalą peeling kawowy. Właśnie na taki się
zdecydowałam. Ja jednak go zrobiłam trochę inaczej.
Czego użyłam?
2 łyżki kawy
Łyżka cynamonu
3 łyżki cukru - ja dałam
biały
Olejek bursztynowy
Żel kawowy pod prysznic
Wczoraj dodałam szczyptę
witaminy B3
Wszystkie
suche substancje wrzucamy do pustego pojemnika. Następnie dodajemy żel pod
prysznic i dokładnie mieszamy. Dodajemy kilka kropel olejku - może być też
oliwa z oliwek. Po zrobienie peeling wygląda tak
Obecnie wygląda tak
Delikatnie
peelinguje - ale ścieranie jest odczuwalne. Skóra jest gładka, miękka i delikatnie
natłuszczona. Do domowego SPA idealny - oczywiście jeśli lubicie taką
kompozycję zapachową. Nie
wiem na ile peeling z takich proporcji wystarczy - ja
go używam 3 razy w tygodniu.Jestem z niego zadowolona, w przyszłości wypróbuję innych mieszanek :)
A
Wy jakich peelingów używacie? Robicie same czy wolicie te sklepowe?
Etykiety:
homemade,
kosmetyki,
kosmetyki naturalne,
peeling,
półprodukty
piątek, 31 sierpnia 2012
Paczka z mazideł i moja walka z trądzikiem.
Miałam dzisiaj problem ze wstaniem z łóżka. Przyczyną tego są obolałe mięśnie :) Dwójki ciągną strasznie, plecki bolą, a brzuszek piecze. Jedynie pośladki i czwórki nie dają się we znaki.
Dzisiejszy poranny wpis dotyczyć będzie pielęgnacji :)
Pisałam wczoraj, że doczekałam się paczki z mazideł.
Dzisiejszy poranny wpis dotyczyć będzie pielęgnacji :)
Pisałam wczoraj, że doczekałam się paczki z mazideł.
Etykiety:
dermokosmetyki,
kosmetyki naturalne,
mazidła,
półprodukty,
trądzik
Subskrybuj:
Posty (Atom)