Dni robią się coraz krótsze i chłodniejsze. Nic więc dziwnego, że sięgam po kominek i woski Yankee Candle. Ogrzewają mnie wspomnienia weekendowego wyjazdu nad polskie morze.
Myślę....
Tęsknię....
Czuję jesień...
Nachodzi mnie melancholia...
Coś znów się skończy...
Coś nowego się zacznie....
Co przyniesie jutro?
Beach wood z drewnem nie wiele ma wspólnego. Nut zapachowych drewna tutaj nie znajdziemy. Ale jednak zaskakuje. Jest to zapach intensywny, męski, silny i duszący - palony zbyt długo tworzy atmosferę dość ciężką. Piasek...piaskową ma konsystencję po lekkim rozgnieceniu wosku między palcami. Jak dla mnie zbyt duszący, zbyt nachalny...
Szkoda,że się nie polubiliśmy bo naklejka na wosku mocno mnie urzekła.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą candle room. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą candle room. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Wiśnie na śniegu Yankee Candle i mix wielkanocny.
Całe Święta spędziłam dość spokojnie. Sobota zleciała na przygotowaniach świątecznych potraw, niedziela minęła bardzo szybko w dużym gronie rodzinnym. Dużo się jadło, jeszcze więcej śmiało. Ruchu było nie dużo. Pogoda nie sprzyja spacerom. Wieje mroźny, porywisty wiatr. Sypie gęsty, oblepiający śnieg. Fajnie się na to wszystko patrzy z okna, nie wyobrażam sobie spędzania w tych warunkach chociażby 20 minut.
Dzisiejszy dzień spędzam na spokojnie, z nadzieją, że czas będzie płynął wolno. Wracam do niesamowicie wciągających Igrzysk Śmierci, zapalam wosk - wiśnie na śniegu. Pasują idealnie...
Zapach soczystych wisienek i słodkich migdałów, otulonych lodową świeżością... by poczuć smak i zapach wisienek nie trzeba długo czekać. Pojawia się niemal natychmiast. Otula swoją świeżością. Początkowo jest to bardzo słodki zapach, podsycony subtelnym migdałem. Tarta kojarzy mi się z... tartą :) Świeże, kruche i delikatne migdałowe ciasto, na którym ułożona jest gruba warstwa soczystych, wisienek. Całość dopełniają drobno zmielone płatki migdałów. W wosku wyczuwam też coś kwaśnego, cierpkiego - ale nie wiśniowego. Nie wiem co to jest. Muszę zgasić kominek, zapach zaczyna mnie dusić. Intensywny. Wychodzę z pokoju, ku zaskoczeniu zapach unosi się w całym mieszkaniu. Mój nos wyczuwa coś nowego, przecież to Black Cherry!
Wisienki na śniegu są nieco cięższe od czarnych wiśni - pewnie przez migdały, które sprawiają, że zapach zaczyna mdlić i oblepiać. Kominek wystarczy zapalić na chwilę i już pachnie w całym mieszkaniu - zdecydowany plus za ekonomiczność ;)
Polubiłam ten zapach mimo wszystko. Nie czuję w nim lodu i chłodu, być może przy kolejnych odpaleniach poczuję coś więcej. Myślę, że mojej drugiej połówce się spodoba :)
Wosk możecie kupić na stronie Candle Room.
Dzisiejszy dzień spędzam na spokojnie, z nadzieją, że czas będzie płynął wolno. Wracam do niesamowicie wciągających Igrzysk Śmierci, zapalam wosk - wiśnie na śniegu. Pasują idealnie...
Zapach soczystych wisienek i słodkich migdałów, otulonych lodową świeżością... by poczuć smak i zapach wisienek nie trzeba długo czekać. Pojawia się niemal natychmiast. Otula swoją świeżością. Początkowo jest to bardzo słodki zapach, podsycony subtelnym migdałem. Tarta kojarzy mi się z... tartą :) Świeże, kruche i delikatne migdałowe ciasto, na którym ułożona jest gruba warstwa soczystych, wisienek. Całość dopełniają drobno zmielone płatki migdałów. W wosku wyczuwam też coś kwaśnego, cierpkiego - ale nie wiśniowego. Nie wiem co to jest. Muszę zgasić kominek, zapach zaczyna mnie dusić. Intensywny. Wychodzę z pokoju, ku zaskoczeniu zapach unosi się w całym mieszkaniu. Mój nos wyczuwa coś nowego, przecież to Black Cherry!
Wisienki na śniegu są nieco cięższe od czarnych wiśni - pewnie przez migdały, które sprawiają, że zapach zaczyna mdlić i oblepiać. Kominek wystarczy zapalić na chwilę i już pachnie w całym mieszkaniu - zdecydowany plus za ekonomiczność ;)
Polubiłam ten zapach mimo wszystko. Nie czuję w nim lodu i chłodu, być może przy kolejnych odpaleniach poczuję coś więcej. Myślę, że mojej drugiej połówce się spodoba :)
Wosk możecie kupić na stronie Candle Room.
Mix weekendowy.
sobota, 30 marca 2013
Troszkę o wczoraj, troszkę o dziś / Soft Blanket od Candle Room.
Dla od miany, wczoraj przyjaciółka, z którą nie widziałam się od Bożegonarodzenia, powiedziała, że mocno schudłam i wyglądam dużo lepiej. Bo dzisiaj jest już znacznie lepiej. Wypiłam wczoraj 3 litry wody - nie licząc herbayty i kawy. Zdecydowanie czuję się inaczej, lepiej, aczkolwiek to nie do końca to. Nadal jest obrzęknięta, brzuszek fatalnie odstaje w obścisłej sukience.
Z Waszych komentarzy dowiedziałam się, że:
- mogą to być problemy hormonalne
- może to być skutek odstawienia tabletek antykoncepcycjnych, co wiąże się z punktem pierwszym
- mogą to być problemy z jelitami
- zaparcia spowodowane małą dawką ruchu - w taką pogodę nie biegam
- zbyt małe spożywanie wody
Co należy zmienić?
- spróbować pić pokrzywę - jak często?
- włączyć do jadłospisu siemię lniane
- więcej się ruszać
- im więcej błonnika w diecie tym więcej wody
- iść do lekarza
- zbadać hormony
- nie panikować
Dlatego też, postanawiam zastosować wszystkie Wasze rady i mam nadzieję, że za miesiąc będą tego rezultaty.
Dzisiejszy dzień jest dniem, który w całości poświęcam na domowe kucharzenie i relaksowanie się przy tym. W planach jajka faszerowane na dwa sposoby, sałatka warstwowa, pieczona kaczka, sernik z rosą - mało dietetyczny, ale rodzina sobie zażyczyła, więc będzie konsumować ;) Zapowiada się pracowicie i smacznie. A wieczorem zasłużony odpoczynek, z ksiązką w ręku przy zapalonym, zapachowym kominku.
Wczoraj po powrocie ze spotkania i wieczornym półkilometrowym biegu z psem - moja suczka jest spragniona aktywności fizycznej. Któregoś dnia robiąc wchodzenie z ciężarkami na kanapę, wskakiwała i zeskakiwała razem ze mną. Wyglądało to dosyć komicznie, ale chyba podobają jej się niektóre rzeczy które wyczyniam. Robiąć bridge, Sara wchodzi pode mnie i kładzie się :D Czasami przeszkadza, ale jest taka rozkoszna, że postanowiłam zabierać ją na takie przebieżki. Także po powrocie, położyłam się wygodnie w łóżku, wzięłam książkę do ręki i zapaliłam kominek...
Tajemniczy, świeży zapach z bardzo delikatną nutką cytrusów, wanilii i ciepłego bursztynu...Czy na pewno?
Ja czuję przede wszystkim wanilię. Wanilia zdecydowanie dominuje, jest troszkę nachalna.. Czuję wanioliową babeczkę z cytrynowym lukrem. Zapach aksamitny, słodki, nieco zbyt intensywny. Na usta cisną mi się włowa - to już chyba bylo. Kojarzy mi się z Cupcake Christmas.
Zapach jest przyjemny, ale nie powolił mnie na kolana. Mam nadzieję, że dzisiejsza wieczorna tarta będzie dla mnie nowością :)
Życzę Wam Wszystkim, zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt. Spędźcie je w gronie bliskich, cieszcie się tym czasem. Niech wszystkie troski znikną. Rozkoszuj się tym dniem.
Kama.
Z Waszych komentarzy dowiedziałam się, że:
- mogą to być problemy hormonalne
- może to być skutek odstawienia tabletek antykoncepcycjnych, co wiąże się z punktem pierwszym
- mogą to być problemy z jelitami
- zaparcia spowodowane małą dawką ruchu - w taką pogodę nie biegam
- zbyt małe spożywanie wody
Co należy zmienić?
- spróbować pić pokrzywę - jak często?
- włączyć do jadłospisu siemię lniane
- więcej się ruszać
- im więcej błonnika w diecie tym więcej wody
- iść do lekarza
- zbadać hormony
- nie panikować
Dlatego też, postanawiam zastosować wszystkie Wasze rady i mam nadzieję, że za miesiąc będą tego rezultaty.
Dzisiejszy dzień jest dniem, który w całości poświęcam na domowe kucharzenie i relaksowanie się przy tym. W planach jajka faszerowane na dwa sposoby, sałatka warstwowa, pieczona kaczka, sernik z rosą - mało dietetyczny, ale rodzina sobie zażyczyła, więc będzie konsumować ;) Zapowiada się pracowicie i smacznie. A wieczorem zasłużony odpoczynek, z ksiązką w ręku przy zapalonym, zapachowym kominku.
Wczoraj po powrocie ze spotkania i wieczornym półkilometrowym biegu z psem - moja suczka jest spragniona aktywności fizycznej. Któregoś dnia robiąc wchodzenie z ciężarkami na kanapę, wskakiwała i zeskakiwała razem ze mną. Wyglądało to dosyć komicznie, ale chyba podobają jej się niektóre rzeczy które wyczyniam. Robiąć bridge, Sara wchodzi pode mnie i kładzie się :D Czasami przeszkadza, ale jest taka rozkoszna, że postanowiłam zabierać ją na takie przebieżki. Także po powrocie, położyłam się wygodnie w łóżku, wzięłam książkę do ręki i zapaliłam kominek...
Tajemniczy, świeży zapach z bardzo delikatną nutką cytrusów, wanilii i ciepłego bursztynu...Czy na pewno?
Ja czuję przede wszystkim wanilię. Wanilia zdecydowanie dominuje, jest troszkę nachalna.. Czuję wanioliową babeczkę z cytrynowym lukrem. Zapach aksamitny, słodki, nieco zbyt intensywny. Na usta cisną mi się włowa - to już chyba bylo. Kojarzy mi się z Cupcake Christmas.
Zapach jest przyjemny, ale nie powolił mnie na kolana. Mam nadzieję, że dzisiejsza wieczorna tarta będzie dla mnie nowością :)
Życzę Wam Wszystkim, zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt. Spędźcie je w gronie bliskich, cieszcie się tym czasem. Niech wszystkie troski znikną. Rozkoszuj się tym dniem.
Kama.
poniedziałek, 4 marca 2013
Christmas Rose - wosk Yankee Candle.
Niedziela od zawsze jest dla mnie dniem spokoju, wyciszenia, relaksu. Zawsze wstaję dość późno, jem na śniadanie jajecznicę i popijam kawą. Później odwiedzam dziadków, kuzynkę, zabieram psa na długi spacer. Wczorajsza pogoda była wprost stworzona do spacerowania, oddychania świeżym powietrzem. Nałapałam ciepłych promyków słońca i naładowałam akumulatory na cały tydzień. Wieczorem, pod ciepłym kocem poświęciłam czas na czytanie książki. Dla rozkoszy zmysłów stworzyłam nastrój. Cudowny nastrój.
Christmas Rose to zapach wyjątkowy. I choć Święta dawno już za nami,ten zapach jest dobry na każdą okazję. Otula słodyczą i ciepłem. Zapach jest aksamitny, kremowy i słodki. Pierwsza nutka zapachowa skojarzyła mi się z różanym hydrolatem, druga z pączkami z nadzieniem różanym od Blikle'go.
W zapachu unosi się olejek różany i bukiet walentynkowych kwiatów. Koi, uspokaja i cieszy zmysły.
Zapach jest niesamowicie intensywny. Kilka minut palenia wystarcza by zapach rozprzestrzenił się po całym mieszkaniu. Jest to najintensywniejszy wosk Yankee Candle jaki do tej pory miałam. Dzięki Candle Room!
Christmas Rose to zapach wyjątkowy. I choć Święta dawno już za nami,ten zapach jest dobry na każdą okazję. Otula słodyczą i ciepłem. Zapach jest aksamitny, kremowy i słodki. Pierwsza nutka zapachowa skojarzyła mi się z różanym hydrolatem, druga z pączkami z nadzieniem różanym od Blikle'go.
W zapachu unosi się olejek różany i bukiet walentynkowych kwiatów. Koi, uspokaja i cieszy zmysły.
Zapach jest niesamowicie intensywny. Kilka minut palenia wystarcza by zapach rozprzestrzenił się po całym mieszkaniu. Jest to najintensywniejszy wosk Yankee Candle jaki do tej pory miałam. Dzięki Candle Room!
czwartek, 14 lutego 2013
Walentynki z Candle Room.
Kochani!
Dzisiaj Walentynki. Część z Was je celebruje, dla innych to zwykły dzień. Bo przecież walentynki powinny trwać cały rok ;)
Ale jest to idealna okazja by obdarować kogoś bliskiego niesamowitym prezentem.
Dzięki Candle Room możecie zrobić niezapomniany prezent!
Zapraszam! Candle Room.
Dzisiaj Walentynki. Część z Was je celebruje, dla innych to zwykły dzień. Bo przecież walentynki powinny trwać cały rok ;)
Ale jest to idealna okazja by obdarować kogoś bliskiego niesamowitym prezentem.
Dzięki Candle Room możecie zrobić niezapomniany prezent!
Zapraszam! Candle Room.
sobota, 8 grudnia 2012
Cudowne trio - woski Yankee Candle od Candle Room - odsłona trzecia.
Wczoraj wieczorem przyjechałam do Olsztyna, by naładować akumulatory. Co prawda wieczorem ledwie kontaktowałam, mała filiżanka kawy wydłużyła mi wieczór o godzinę. W planach mieliśmy nadrobienie seriali, film, a ja miałam jeszcze napisać obserwację. Skończyło się na wspólnej kolacji, jabłkowym piwie i na kompletnym relaksie. Wieczór umiliły nam woski zapachowe Yankee Candle, oczywiście od Candle Room.
Naszym, niekwestionowanym numerem jeden jest Spiced Orange.
Gdy go odpalam od razu na myśl przychodzi mi grudzień, zeszłego roku. Wtedy też postanowiliśmy z Rafałem zrobić wspólnie dekoracje świąteczne. Zaczęliśmy od pomarańczy, w które wtykaliśmy aromatyczne goździki. Ja bardzo lubię korzenne, intensywne zapachy. Taki też jest spiced orange. Kojarzy mi się właśnie z goździkowymi pomarańczami. Ale jest jedna różnica - to nie goździki są tutaj dominujące. Zdecydowanie najbardziej wyczuwalny jest pomarańcz w towarzystwie czegoś ostrego - chilli, a może alkoholu? Również kolor wosku jest niesamowity - soczysta pomarańcz - cudeńko :) I wystarczy chwila by się palił, zapach niemal natychmiast unosi się w mieszkaniu. Zdecydowanie mój ulubiony.
Zapach soczystych i słodkich pomarańczy przyprawionych aromatycznym imbirem* i korzennymi goździkami.
Z woskiem Country Lemonade mam mały problem. Zapach nie jest mocno cytrusowy - a takiego właśnie się spodziewałam. Tutaj dominuje słodycz. To tak jakby do bardzo słodkiej wody wcisnąć kilka kropelek cytryny. Posmak jest, ale tylko posmak. Zapach jest lekki, delikatny, słabo wyczuwalny. Musi palić się długo, by zyskał na wartości. Może gdyby dodać troszkę mięty? Myślę,że wtedy byłby ciekawszy. A tak to troszkę pachnie jak cytrynowe środki czystości :)
No i Christmas Cupcake. Szczerze mówiąc, nigdy na Święta nie robię babeczek. Głównie ze słodkości na świątecznym stole pojawia się makowiec, ciasteczka migdałowe, pierniki, sernik. O babeczkach jakoś nigdy nie pomyślałam (: Zapach wosku jest słodki i bardzo, bardzo maślany. Zanim przeczytałam opis na Candle Room, postanowiłam sama wychwycić nuty zapachowe - zdecydowanie wanilia - dominuje i otula słodyczą. Wyczuwam lukier i polewę - również wanilia a w środku tego wszystkiego puszysta, mięciutka, rozpływająca się w ustach maślana babeczka. Zapach bardzo przypomina ten który unosi się w trakcie pieczenia. Zbyt długo palony staje się ciut nachalny - ale mnie to nie przeszkadza. Uwielbiam przy nim zasypiać :)
Kuszący aromat bogatych w wanilię, puszystych babeczek, oblanych maślaną polewą, która pachnie prawdziwą lodową słodyczą.
* ta ostrość to imbir! Nie wyczułam, ale myślę, że może pasować :)
Na taki okres jak teraz - woski są niezastąpione!
wtorek, 6 listopada 2012
Honey and Spice od Candle Room i zbzikowana kawa ;)
Wczorajszy dzień nie zaczął się zbyt optymistycznie - głównie ze względów osobistych.
Chciałabym się dalej uczyć, robić kursy, jeździć na warsztaty i szkolenia, ale w tej chwili jest to nie możliwe, głównie ze względów finansowych. Studia podyplomowe są tak drogie, że jak patrzę to przecieram oczy ze zdumienia. Wyszukałam masę kursów - we Wrocławiu ! :D Ale ich cena też mnie zabiła, niemniej jednak chyba się na nie zdecyduję. Zawsze próbowałam zaplanować wszystko w moim życiu. A teraz panuje w nim chaos, brak planu, brak perspektyw i znów te same pytania - co chcę dalej robić ?
Miałam zamułkę z tego tytułu, kilka dni przesiedziałam i spędziłam na myśleniu, a raczej na zamartwianiu się. Koleżanki poszły na studia podyplomowe, drugie zaczynają w następnym roku. Ograniczenia finansowe są straszne, chyba czas zacząć oszczędzać z głową i na dalszy plan odstawić rzeczy, które mogą poczekać.
Z miną osoby cierpiącej przyjechałam do Rafała. Wysłuchał, nakrzyczał i naprzytulał. A potem zrobił kawę. Która zmieniła wszystko ... :))
Jak się patrzę na te zdjęcie, to zanoszę się śmiechem jak opętana. Zwariowana kawa :D
Zaczęłam myśleć o przyszłości z większą wiarą i nadzieją.
Jest sukces! Ograniczyłam spożycie kawy do jednej dziennie! Już dwa tygodnie daję radę i nawet mnie nie kusi by zaparzać kolejną. Oczywiście może się to zmienić bo dojechała przesyłka z Włoch - z pyszną, włoską kawą.
W odstresowaniu pomógł mi także nowy zapach od Candle Room
Honey and Spice to połączenie złotego miodu, brązowego cukru, lasek cynamonowych oraz aromatycznego kakao, przyjemnie otula i rozgrzewa, tworząc przy tym ciepłą aurę w Twoim domu.
Zapach pokochałam z miejsca i szybko wysunął się na czoło listy moich ulubionych wosków. Spójrzcie na jego kolor. Ja wkładając kawałek wosku do kominka od razu skojarzyłam go z brązowym cukrem zlepionym miodem. Gdy podpaliłam podgrzewacz bardzo szybko zaczął unosić się słodki zapach, który mnie utulił swoim ciepłem.
Ja cynamonu tutaj nie czuję. Głównie zapach przypomina mi karmelizowany cukier, z dodatkiem miodu i przyprawy korzennej. Jak bym miała porównać do jakiejś potrawy to byłyby to pierniki - ale takie subtelne, z niewielką ilością przyprawy korzennej. W tych piernikach zdecydowanie dominuje słodki miód i karmel.
Zapach jest słodki, dla mojego Rafała jest za ciężki. On woli soczystą Black Cherry, która kojarzy mu się z latem. Jednak moim zdaniem Honey and Spice na jesienne wieczory jest jak znalazł.
Jutro ruszam z Jillian. A na blogu przeczytać będziecie mogli o tym, jak na nowo zaakceptowałam i pokochałam siebie :)
Odpalacie woski?
Chciałabym się dalej uczyć, robić kursy, jeździć na warsztaty i szkolenia, ale w tej chwili jest to nie możliwe, głównie ze względów finansowych. Studia podyplomowe są tak drogie, że jak patrzę to przecieram oczy ze zdumienia. Wyszukałam masę kursów - we Wrocławiu ! :D Ale ich cena też mnie zabiła, niemniej jednak chyba się na nie zdecyduję. Zawsze próbowałam zaplanować wszystko w moim życiu. A teraz panuje w nim chaos, brak planu, brak perspektyw i znów te same pytania - co chcę dalej robić ?
Miałam zamułkę z tego tytułu, kilka dni przesiedziałam i spędziłam na myśleniu, a raczej na zamartwianiu się. Koleżanki poszły na studia podyplomowe, drugie zaczynają w następnym roku. Ograniczenia finansowe są straszne, chyba czas zacząć oszczędzać z głową i na dalszy plan odstawić rzeczy, które mogą poczekać.
Z miną osoby cierpiącej przyjechałam do Rafała. Wysłuchał, nakrzyczał i naprzytulał. A potem zrobił kawę. Która zmieniła wszystko ... :))
Jak się patrzę na te zdjęcie, to zanoszę się śmiechem jak opętana. Zwariowana kawa :D
Zaczęłam myśleć o przyszłości z większą wiarą i nadzieją.
Jest sukces! Ograniczyłam spożycie kawy do jednej dziennie! Już dwa tygodnie daję radę i nawet mnie nie kusi by zaparzać kolejną. Oczywiście może się to zmienić bo dojechała przesyłka z Włoch - z pyszną, włoską kawą.
W odstresowaniu pomógł mi także nowy zapach od Candle Room
Honey and Spice to połączenie złotego miodu, brązowego cukru, lasek cynamonowych oraz aromatycznego kakao, przyjemnie otula i rozgrzewa, tworząc przy tym ciepłą aurę w Twoim domu.
Zapach pokochałam z miejsca i szybko wysunął się na czoło listy moich ulubionych wosków. Spójrzcie na jego kolor. Ja wkładając kawałek wosku do kominka od razu skojarzyłam go z brązowym cukrem zlepionym miodem. Gdy podpaliłam podgrzewacz bardzo szybko zaczął unosić się słodki zapach, który mnie utulił swoim ciepłem.
Ja cynamonu tutaj nie czuję. Głównie zapach przypomina mi karmelizowany cukier, z dodatkiem miodu i przyprawy korzennej. Jak bym miała porównać do jakiejś potrawy to byłyby to pierniki - ale takie subtelne, z niewielką ilością przyprawy korzennej. W tych piernikach zdecydowanie dominuje słodki miód i karmel.
Zapach jest słodki, dla mojego Rafała jest za ciężki. On woli soczystą Black Cherry, która kojarzy mu się z latem. Jednak moim zdaniem Honey and Spice na jesienne wieczory jest jak znalazł.
Jutro ruszam z Jillian. A na blogu przeczytać będziecie mogli o tym, jak na nowo zaakceptowałam i pokochałam siebie :)
Odpalacie woski?
Etykiety:
candle room,
kawa,
szkoła,
świeczki,
woski,
Yankee Candle,
życie
środa, 10 października 2012
O negatywnych zjawiskach w moim życiu i nowych współpracach.
Hejka!
Mam drobne, techniczne problemy z internetem. Walczymy z nim od momentu wprowadzenia się do nowego mieszkania. Początkowo internet miałam tylko ja - mając modem z WiFi i trzy routery w domu. Dzisiaj połączyć się z siecią nie może nikt - ratuje mnie jedynie dostęp do bezprzewodowego Play'a.
Druga sprawa, dowiedziałam się co mi jest. I wiedza jest jedyną pozytywną rzeczą.
Mam toksoplazmozę -_- . Prawdopodobnie załapałam ją od rudego kociaka mojej babci - Dolara, jakiś czas temu. Nie wiem co z operacją w związku z tym. Pewnie nie będzie ona możliwa dopóki nie wyleczę choroby. Nie miałam pojęcia skąd zmęczenie, skąd pogarszanie się wzroku, skąd bóle mięśniowe a to wszystko może być spowodowane chorobą. Powstała nawet teoria czemu tak przytyłam - jadłam za dwoje :D Nie ma co, trzeba z tego żartować bo inaczej idzie oszaleć. Dużo negatywnych rzeczy zwala mi się ostatnio na głowę.
Trzecia sprawa niezbyt optymistyczna - nie biegam. Po pierwsze miałam problem ze stopą - nie zbyt poważny, aczkolwiek dość dokuczliwy i nie mogłam biegać. Teraz gdy już mogę pogoda jest fatalna! Ciągle pada i wieje. Postanowiłam zmobilizować się do jakiegoś treningu domowego i padło na Jillian. O Jillian i treningu jaki wybrałam napiszę wkrótce.
No ale są też pewne pozytywy. Nawiązałam kilka ciekawych współprac, a także mogę się poświęcić pasji jaką jest literatura. Sprawy na uczelni mam już załatwione, niebawem obrona. Także plusy wyrównują minusy.
Byłam bardzo zaskoczona, gdy dostałam wiadomość od Pani Magdy z wydawnictwa Edgard.
Dzisiaj otrzymałam przesyłkę i z wielką radością przystąpię do lektury. Tematyka jest interesująca, a treści zawarte w książkach niewątpliwie pomogą mi w życiu codziennym.
Samo Sedno to seria nowoczesnych poradników. Myślę, że warto kliknąć może znajdziecie coś dla siebie?
Niebawem na blogu ukaże się recenzja książek. Ja po ich przekartkowaniu jestem pełna optymizmu i żądna wiedzy. Mnemotechniki, mapy myśli, koncentracja? Szkoda,że tak późno trafiam na tego typu książkę, na pewno znajdują się w niej treści, które ułatwiłyby mi studiowanie.
Dzisiaj także w ramach współpracy z firmą Candle Room otrzymałam dwa woski zapachowe z Yankee Candle.
Już nie mogę się doczekać zapachu unoszącego się z mojego kominka. Aromaterapia to jedna z moich metod na zmęczenie i stres! Może któraś z Was odpalała już te zapachy u siebie w kominku? Ja na punkcie wosków zapachowych oszalałam - zresztą już pisałam, że to moje odkrycie roku 2012.
Muszę nadrabiać zaległości blogowe, zaległości w książkach (kupiłam już kolejną książkę o Sookie), zaległości serialowe - jedynie z Chirurgami jestem na bieżąco. Na sobotę zaplanowaliśmy parapetówkę, więc nadrobię zaległości w życiu towarzyskim.
Mam drobne, techniczne problemy z internetem. Walczymy z nim od momentu wprowadzenia się do nowego mieszkania. Początkowo internet miałam tylko ja - mając modem z WiFi i trzy routery w domu. Dzisiaj połączyć się z siecią nie może nikt - ratuje mnie jedynie dostęp do bezprzewodowego Play'a.
Druga sprawa, dowiedziałam się co mi jest. I wiedza jest jedyną pozytywną rzeczą.
Mam toksoplazmozę -_- . Prawdopodobnie załapałam ją od rudego kociaka mojej babci - Dolara, jakiś czas temu. Nie wiem co z operacją w związku z tym. Pewnie nie będzie ona możliwa dopóki nie wyleczę choroby. Nie miałam pojęcia skąd zmęczenie, skąd pogarszanie się wzroku, skąd bóle mięśniowe a to wszystko może być spowodowane chorobą. Powstała nawet teoria czemu tak przytyłam - jadłam za dwoje :D Nie ma co, trzeba z tego żartować bo inaczej idzie oszaleć. Dużo negatywnych rzeczy zwala mi się ostatnio na głowę.
Trzecia sprawa niezbyt optymistyczna - nie biegam. Po pierwsze miałam problem ze stopą - nie zbyt poważny, aczkolwiek dość dokuczliwy i nie mogłam biegać. Teraz gdy już mogę pogoda jest fatalna! Ciągle pada i wieje. Postanowiłam zmobilizować się do jakiegoś treningu domowego i padło na Jillian. O Jillian i treningu jaki wybrałam napiszę wkrótce.
No ale są też pewne pozytywy. Nawiązałam kilka ciekawych współprac, a także mogę się poświęcić pasji jaką jest literatura. Sprawy na uczelni mam już załatwione, niebawem obrona. Także plusy wyrównują minusy.
Byłam bardzo zaskoczona, gdy dostałam wiadomość od Pani Magdy z wydawnictwa Edgard.
Dzisiaj otrzymałam przesyłkę i z wielką radością przystąpię do lektury. Tematyka jest interesująca, a treści zawarte w książkach niewątpliwie pomogą mi w życiu codziennym.
Samo Sedno to seria nowoczesnych poradników. Myślę, że warto kliknąć może znajdziecie coś dla siebie?
Niebawem na blogu ukaże się recenzja książek. Ja po ich przekartkowaniu jestem pełna optymizmu i żądna wiedzy. Mnemotechniki, mapy myśli, koncentracja? Szkoda,że tak późno trafiam na tego typu książkę, na pewno znajdują się w niej treści, które ułatwiłyby mi studiowanie.
Dzisiaj także w ramach współpracy z firmą Candle Room otrzymałam dwa woski zapachowe z Yankee Candle.
Już nie mogę się doczekać zapachu unoszącego się z mojego kominka. Aromaterapia to jedna z moich metod na zmęczenie i stres! Może któraś z Was odpalała już te zapachy u siebie w kominku? Ja na punkcie wosków zapachowych oszalałam - zresztą już pisałam, że to moje odkrycie roku 2012.
Muszę nadrabiać zaległości blogowe, zaległości w książkach (kupiłam już kolejną książkę o Sookie), zaległości serialowe - jedynie z Chirurgami jestem na bieżąco. Na sobotę zaplanowaliśmy parapetówkę, więc nadrobię zaległości w życiu towarzyskim.
Etykiety:
candle room,
edgard,
literatura,
współpraca,
Yankee Candle
Subskrybuj:
Posty (Atom)














