Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiana nawykow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiana nawykow. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 sierpnia 2017

Jak zmobilizować się do odchudzania, aktywności fizycznej, zmiany?

Jak zmobilizować się i zacząć ćwiczyć? Nie jest to łatwe zadanie - zwłaszcza gdy jesteś mamą. Nadmiar obowiązków, stres związany z nową rolą i sytuacją życiową, zmęczenie porodem i opieką nad dzieckiem, wieczny niedobór snu, zmienne samopoczucie spowodowane wciąż wahającymi się hormonami. Podejmujesz pierwsze kroki ku zmianie, jednak nic nie idzie w dobrym kierunku. Waga w pewnym momencie się zatrzymuję i nie chcę spadać, bądź też zaczyna znowu iść w górę. Twoje samopoczucie i samoocena jednocześnie lecą w dół. Czemu tak się dzieje, co robię nie tak? Wiele osób z mojego otoczenia ma świadomość tego, co im się w swoim ciele nie podoba. Niektórzy przesadzają, inni faktycznie realnie podchodzą do sprawy. Sama należę do osób krytycznie patrzących na siebie. Myślę, że dostrzeżenie problemu i sama myśl o zmianie to dobry początek. Często gdy rozmawiam z ludźmi słyszę o tym, jak bardzo źle czują się w swoim ciele, jak bardzo wpływa to na ich samopoczucie, że nie wchodzą w spodnie, które kupili w zeszłym miesiącu. Wtedy często zadaje pytanie : czemu w takim razie nic z tym nie zrobisz? W odpowiedzi słyszę milczenie, setki argumentów (wymówek? - nie mnie to oceniać) oraz to, że nie wiedzą od czego zacząć, nie wiedzą co zrobić, jak zrobić, że nie mają motywacji.  Gorzej gdy osoby patrzą na siebie przez krzywe zwierciadło i nie mają zamiaru niczego zrobić ze swoim zdrowiem. Jeśli źle czujesz się z samą sobą możesz wybrać jedną z dwóch dróg - zostać w tym samym miejscu, w którym jesteś teraz - co może mieć różne konsekwencje w przyszłości, bądź też wyrazić chęć zmiany. Pracą nad sobą to ciągłe kształtowanie charakteru, zmiana ku lepszemu, dążenie do czegoś więcej. Niewątpliwie wymaga to od osoby wielu ważnych cech - niektórzy się z nimi rodzą, inni muszą je wypracować - mowa tu o systematyczności, samodyscyplinie, zaangażowaniu, nie odkładaniu wszystkiego na wieczne jutro, otwartości na nowe doświadczenia. Nie jest to prosta droga, ale w życiu nic co jest coś warte nie przychodzi samo z siebie. Wiele rzeczy, które chcemy poprawić wymagają naszego osobistego zaangażowania, nakładu pracy i poświęcenia. 


Jeśli rodziłaś siłami natury, teoretycznie aktywność fizyczną możesz zacząć sześć tygodni po porodzie (gdy zakończy się okres połogu i otrzymasz zielone światło od lekarza prowadzącego). Jak to wygląda w praktyce? Różnie. Jedne kobiety mogą zacząć lekkie ćwiczenia już po tych książkowych sześciu tygodniach, inne mogą wciąż odczuwać różnego rodzaju ból. Nie warto nic robić ponad swoje siły. Cały okres ciąży, poród i połóg są tak same w sobie wycieńczające, że kobiecy organizm potrzebuje czasu by wrócić do równowagi. Nie ma co kierować się podręcznikiem czy koleżanką - każdy organizm reaguje inaczej i adoptuje się w różnych tempie. Warto dać sobie ten czas i odpocząć. Pamiętajmy - w pierwszej kolejności zdrowie, potem dobre samopoczucie - efekt końcowy - poprawa wyglądu. Nie odwracajmy tej kolejności. Po cesarskim cięciu możesz wrócić do aktywności pół roku po porodzie. 

Kolejna rzecz o której warto wspomnieć zanim przejdę do tego, co właściwie Was interesuje. 

Jeśli chcesz wyglądać perfekcyjnie jak Anka Lewandowska, to PRZESTAŃ to robić - natychmiast. Nie muszę chyba pisać czemu, ale jeśli jednak muszę to napiszę. Po pierwsze Pani Ania jest z zawodu sportowcem. Trenuje wyczynowo i intensywnie. Wiadomka, że po ciąży będzie wyglądać lepiej niż 90% polskich matek/kobiet. Nie powinno to nikogo dziwić, ale jednak jej brzuch kilka dni po porodzie  wzbudził olbrzymie poruszenie - dlaczego? Dotąd nie wiem.  Po drugie Pani Ania to Pani Ania Lewandowska - osoba publiczna, majętna, mająca pomoc od opiekunek, rodziny, sztabu wielu innych osób o których istnieniu pewnie nawet nie mamy pojęcia, osoby-duchy dbające o perfekcyjny wizerunek. Nie chcę pisać, że to źle, czy to dobrze - bo nie to stanowi punkt mojego wywodu. Musisz zrozumieć, że Ty to Ty - z własnymi możliwościami, kompetencjami, ale również ograniczeniami. Bardzo fajnie, jak ludzie motywują innych do działania. Bardzo nie fajnie, jak wprawiają miliony kobiet w kompleksy. Czemu akurat o tym wspominam? Bo jest mega wielki boom na Panią Anie - i dobrze, motywuje setki kobiet i odwala naprawdę świetną robotę. Jednak zrozum, że motywowanie się kimś,a próba naśladowania kogoś to są dwie różne rzeczy. Nie można mieć wszystkiego, a na pewno nie od razu. Ona na swoje ciało, zdrowie i kondycje pracowała latami, nie możliwe jest osiągnięcie takich efektów po kilkumiesięcznym leżeniu na kanapie. Sama w pewnym momencie miałam poczucie beznadziejności - jednak, gdy uświadomiłam sobie tych kilka prostych prawd, poczułam się lepiej i po prostu zaczęłam robić swoje. 


Co z tą motywacją? Zanim rzucisz się na głęboko wodę zatrzymaj się, nabierz powietrza w płuca i pomyśl jak to rozegrać. Ale przede wszystkim....

1.WIZYTA U LEKARZA

Jako psychodietetyk muszę napisać o tym, że przed każdą redukcją powinno się odwiedzić lekarza rodzinnego i wykonać kilka podstawowych badań.  Morfologia krwi z rozmazem - tutaj warto zwrócić uwagę na poziom hemoglobiny - jej niski poziom, może obniżać wydolność organizmu, wskazywać na problemy zdrowotne, utrudniać proces redukcji tkanki tłuszczowej Hormon tarczycy (TSH) - oceniamy stan metaboliczny organizmu, kondycję tarczycy. Po ciąży warto zbadać również inne hormony - płciowe - mogące mieć wpływ na masę ciała, a także kortyzol. Warto równiez wykonać badanie poziomu ferrytyny, żelaza, elektrolitów, glikemii na czczo, poziom witaminy D, B12 i kwasu foliowego, badania wątrobowe, lipidogram, homocysteinę, badanie ogólne moczu.


2. POZNAJ SWOJE NAWYKI

Musisz zastanowić się nad swoimi nawykami - więcej pisałam o tym tutaj. Poznanie nawyków i zwyczajów żywieniowych jest podstawowym krokiem, który pomoże określić źródło problemu i jego stopniową eliminację. Więcej o nawykach - jak je poznać, nazwać, odróżnić napiszę niebawem.

3. PRZYGOTOWANIE

Kolejnym krokiem jest przygotowanie - zarówno do zmiany nawyków żywieniowych jak i aktywności fizycznej. Skupienie się na przygotowaniach mobilizuje do dalszego działania, ponieważ już samo w sobie wymaga od Ciebie wysiłku i nakładu pracy. Aby przygotować się do ''diety'' musisz zadbać o wyposażenie lodówki, uprzątnięcie szafek z mało wartościowej żywności (nie musisz zjadać czy wyrzucać, możesz oddać potrzebującym), zastanowić się nad menu na najbliższy tydzień. Jeśli pracujesz warto kupić (jeśli nie posiadasz) lunchboxy, czy po prostu pojemniki śniadaniowe, wodę (dobrą opcją jest butelka filtrująca - osobiście takiej nie posiadam, ale planuję zakup). Pojawia się pytanie co z wagą kuchenną - pewnie warto ją mieć, ale ja nie jestem za obsesyjnym ważeniem kawałka papryki...dieta ma być stylem odżywiania, nie restrykcją. Nie chcę by kojarzyło Ci się to z przymusem, wyrzeczeniem - bo to nie o to chodzi.

Przygotowanie do aktywności fizycznej - warto zacząć od zastanowienia się nad wyborem danej aktywności. Zastanów się co lubisz robić, co w chwili obecnej będzie dla Ciebie możliwe - zarówno pod względem organizacji czasu, finansowym jak i odpowiednim do możliwości organizmu. Jeśli zdecydujesz się biegać - zakup odpowiednie obuwie, jeśli chcesz ćwiczyć w domu - zakup karimatę. Nie musisz od razu wykupywać całego sklepu sportowego - hantle początkowo zastąpią butelki z wodą. Określ co chcesz robić, oceń czy sprzęt którym dysponujesz Ci wystarcza.

4. PROWADŹ NOTATKI

Gdy ja zaczęłam moją metamorfozę, bardzo pomocne okazało się założenie bloga. Początkowo pisałam dla siebie, później pojawiło się kilka osób, które mi kibicowały, po pewnym czasie liczba obserwatorów wciąż szła w górę. Było to bardzo motywujące. Dodatkowo prowadziłam prywatne zapiski - odnotowywałam swoje małe sukcesy, ale również potknięcia - co pomogło mi zrozumieć, gdzie popełniam błąd. Z czasem olbrzymią radość sprawiało mi samo planowanie treningów, tras biegowych czy ustalanie menu na nadchodzące dni. 

5. NIE MUSZĘ - CHCĘ

Wyzbądź się myślenia, że coś musisz. Nic nie musisz. Dieta to nie ma być restrykcja, lista zakazów co możesz jeść, a czego nie. Wiele badań psychologicznych jasno wskazuje, że gdy odczuwamy przymus z zewnątrz nie wpływa to dobrze na naszą motywację, zwiększa natomiast szansę na niepowodzenie. Porzuć również myślenie, że z czymś walczysz - wagą, kilogramami, nawykami. Ty nie walczysz z samym sobą, Ty się zmieniasz. 

6. MOTYWACJI SZUKAJ W SOBIE

Jak wspomniałam na początku - porównywanie się z innymi nie ma najmniejszego sensu. Zgoda - niektórym osobom pomaga patrzenie na szczupłe, wysportowane kobiety na tumblr czy instagramie. Myślą sobie - ja też będę tak wyglądać.  Ale niektóre osoby na przeglądaniu motywacyjnych zdjęć kończą, nieświadomie wpędzając się w coraz większe kompleksy. Motywacji musisz szukać w sobie - w swoich myślach, celach, planach. Zadaj sobie pytaie po co chcesz się zmienić, co to może Ci dać, co to dla Ciebie oznacza? Warto to wszystko nazwać, spisać, powiesić w widocznym miejscu i każdego dnia - krok po kroku dążyć ku nim. Pamiętaj również o tym, że nic nie dzieje się od razu - skoro nie przytyłaś od jednej tabliczki czekolady, to też po jednym treningu nie schudniesz. Na pierwsze efekty trzeba czasami trochę poczekać - i to moim zdaniem jest newralgiczny moment - gdy już pewne postępy zauważysz, sama siebie będziesz nakręcać do dalszego działania, poczujesz ogromną satysfakcję, wdzięczność dla samej siebie, szczęście, że jednak się udało. 

7. POKOCHAJ I ZAAKCEPTUJ SIEBIE

Wydaje mi się, że wiele z nas ocenia siebie zbyt surowo. Był taki program Majki Sablewskiej - nieco inaczej my patrzymy na siebie niż ma to rzeczywiście miejsce. Każda zmiana, każdy kryzys, każdy koniec i każdy początek wymagają AKCEPTACJI. "W porządku - mam te 20 kg nadwagi, nie ma co płakać, bo na nic się to zda. Mój brzuch wygląda jak flak, gdy się poruszam, czuję się jak ameba - każda część ciała żyje swoim życiem - akceptuję". Żebyśmy się dobrze zrozumieli - to, że akceptujesz nie oznacza to tego, że masz spocząć na laurach i pozostać tu gdzie jesteś. Akceptacja nie oznacza tego, że nie możesz w swoim życiu czegoś ulepszać, zmieniać, dążyć do czegoś więcej. W tym momencie możesz podjąć dojrzałą, świadomą decyzję, czy zostajesz tu gdzie jesteś, czy podejmujesz pracę nad sobą. Akceptacja może Cię wyzwolić, zdjąć z Ciebie kajdany wiecznego smutku i niezadowolenia z siebie, paradoksalnie sama akceptacja już może być zmianą. 

8. NIE BÓJ SIĘ PROSIĆ O POMOC

Jeśli jesteś mamą Twoimi głównymi problemami może być "brak czasu", zmęczenie i brak opieki do dziecka. Ja osobiście nie przyjmuję czegoś takiego jak nagminny brak czasu - owszem, zdarzają się dni, że mam tyle pracy, że nie wygospodaruję nawet 15 minut na trening. Uważam, że wszystko jest kwestią dobrej organizacji, ale także zaangażowania otoczenia. Warto prosić o pomoc - męża, rodzinę. Wyjaśnić dlaczego, jak często i w jakich godzinach potrzebna będzie pomoc. Innym rozwiązaniem, jest ćwiczenie w trakcie drzemek dziecka, gdy pójdzie spać na noc, bądź też w trakcie jego zabawy. Warto popróbować i zobaczyć co sprawdza się w Waszym przypadku. Jeśli masz problem ze zmianą nawyków - poszukaj odpowiedzi na forach, blogach, instagramie. Nie bój się także sięgać po pomoc specjalisty - psychodietetyk pomoże Ci ogarnąć temat, poukładać myśli, udzieli psychoedukacji. W dzisiejszych czasach mamy możliwość korzystania z wielu źródeł jednocześnie. 

Wypisałam OGÓLNE czynniki, każdy z nich warto omówić w sposób szczegółowy. Sposobów na zwiększenie motywacji może być więcej, ale najpierw po porostu zacznij. W razie pytań - piszcie śmiało i jak zawsze zapraszam do dyskusji. 

CO WAM POMAGA SIĘ ZMOBILIZOWAĆ? 


wtorek, 15 sierpnia 2017

Dlaczego nie mogę schudnąć? KROK 1 - Poznaj przeciwnika. O sile nawyków.

Witam Was serdecznie! 
Ostatnio zrobiło się dość aktywnie i w skrzynce odbiorczej zalega wiele odpowiedzi - pozwoliłam sobie na to, że odpowiedzi na te powtarzające się pytania udzielę tutaj - na blogu. Tak na prawdę nie wiem czemu tak późno podejmuję się tego wątku - myślę, że pomoże każdemu z nas. 
Mianowicie: jak przestać jeść słodycze? czemu nie mogę schudnąć mimo licznych diet? co z tymi nawykami żywieniowymi? Po kolei. Zaczniemy od nawyków, bo to otworzy nam drogę do dalszych rozważań.

NAWYK - CO TO TAKIEGO?

Arystoteles mawiał, że jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Nasze nawyki mogą poprowadzić nas albo do sukcesu albo do porażki. Kojarzycie taką grafikę krążącą w sieci porównującą ludzi sukcesu i porażki? Nawyki i automatyzmy to my. Jest to nasza druga natura. Nasz mózg nie zastanawia się co zrobić tuż po wstaniu - wstajesz, wstawiasz wodę na kawę,ale przede tym wypijasz szklankę wody - nawyk, przyzwyczajenie, zachowanie automatyczne. Niewątpliwie ma to swoje zalety, ponieważ w naszym otoczeniu równocześnie dzieje się tyle rzeczy, dociera do nas tyle bodźców, że mózg musi ratować się schematami i automatyzmami. 

Niektóre nawyki nam służą inne nie - celowo nie chcę pisać, że niektóre są dobre, a inne złe - każdy ma prawo do subiektywnego odbierania świata, a określenie dobry/zły w moim przekonaniu nadaje czasem błędny kierunek myślenia. Dla jednego dobrym nawykiem będzie bieganie na czczo, dla kogoś innego bardzo złym - ponieważ zawsze trzeba pamiętać o śniadaniu itd. Część wyrobionych nawyków nam służy - dzięki nim jesteśmy w stanie  sprawnie funkcjonować, stale się rozwijać, kształtować swoją osobowość, nadawać jej barw, dbać o swoją kondycję fizyczną i psychiczną. Jednak znajdą się też takie, które uniemożliwiają nam żyć w pełni, szczęśliwie, podkopują nasze cele, marzenia, plany i oczekiwania. Ponadto wpływają na spadek samooceny, niskie poczucie własnej wartości, tworzą przekonanie, że nie mamy kontroli nad swoim życiem. Nawyki często kształtują się w sposób mało świadomy, swoje początki mają daleko w dzieciństwie czy w latach wczesnej młodości. Aby zmienić nawyk trzeba nie tylko go wyodrębnić, nazwać - a więc uświadomić sobie jego istnienie, ale także świadomie podjąć decyzję co dalej. 

Co jeszcze charakteryzuje nawyk? Można go zmieniać, kształtować, pracować nad nim. Nie jest dany raz na zawsze. Gdy nie ma nagrody, zachowanie wygasza się.  Nie jest tak, że każdy nasz dzień jest z góry zaplanowany - często gdy jeden dzień nie różni się niczym od drugiego mówimy o tym, że żyjemy na automacie, posługujemy się dość powszechnie występującymi sformułowaniami - '' u mnie stara bieda'' , czy ''po staremu''.  Nie zastanawiamy się nad kolejnością działań, przychodzi to po prostu - suma nawyków. Nawyki decydują o tym, o której wstaniemy z łóżka, jak się odżywiamy, ile czasu poświęcamy na książkę, a ile na telewizję. Decydują o czasie spędzonym na świeżym powietrzu, stosunku do pieniądza, jakie mamy relacje z innymi ludźmi. Decydują o tym, że odkładamy wszystko na wieczne jutro i myślimy, że przecież zdążymy z tym projektem - w konsekwencji wyrabiamy w sobie nawyk robienia wszystkiego na ostatnią chwilę. Od tej jednej czekoladki nie przytyję - w końcu miałam taki stresujący dzień w pracy - w konsekwencji gdy czujemy się źle sięgamy po słodkości - a centymetrów przybywa. Może mieć to różne konsekwencje


Najpierw my kształtujemy pewne nawyki, następnie one przejmują kontrolę nad nami, wpływając i kształtując nasze zachowanie, myśli, emocje. Mogą być pomocne ale i podstępne. Należy pamiętać również o tym, że nawyk nawykowi nie równy - dlatego też nie piszę o nawykach w kategorii dobry/zły - to, że sprawdza się w domu, w innym miejscu może być źle odbierany. Ja np. mam nawyk siadania z podkulonymi nogami na kanapie. Podczas odwiedzin u znajomych, gdy czuję się swobodnie również łapię się na tym, że tak robię - nie zastanawiając się czy takie zachowanie wypada czy nie. Zmieniają się okoliczności, nawyk może nie być pożądanym. Jest to oczywiście dość banalny przykład. Warto wspomnieć również o tym, że nawykowe może być nie tylko zachowanie, ale również myślenie, na skutek wielokrotnego powtarzania określonej myśli. A to może mieć wręcz bardzo niebezpieczne konsekwencje. Błędne przekonania na temat nas samych czy innych ludzi mogą tkwić w nas bardzo długo, pielęgnując wiele negatywnych emocji, co z kolei może doprowadzić nas do zaburzeń psychicznych. Jest to skrajna sytuacja, jednak należy mieć świadomość, że warto w życiu się zatrzymać i zastanowić. Uważność - ostatnimi czasy bardzo modna, ale nie bez powodu. 

JAK POWSTAJE NAWYK?

Aby powstał nawyk potrzebne są trzy zmienne - sytuacja - zachowanie - konsekwencje.  
Przykład: Konsekwencje zachowania (np. jedzenie słodyczy) po sytuacji stresowej (sytuacja) są pożądane (poprawa nastroju, rozładowanie napięcia) to niemal na pewno w przyszłości, gdy pojawi się podobna sytuacja, nastąpi podobne zachowanie. Rozumiecie o co chodzi?  Co zrobić by to zmienić? Tym konkretnym przykładem chciałabym się zająć w następnym poście - bo jak się okazuje, porzucenie słodyczy to na prawdę olbrzymi problem dla wielu osób. 

JAK ZMIENIAĆ NAWYKI ?

Zawsze powtarzam ( sobie i innym ), że zmiana wymaga od nas wykroczenia poza strefę komfortu. Nie zawsze musi kojarzyć się z czymś nie przyjemnym, ale jednak przełamanie schematu, czy też potocznie mówiąc przyzwyczajenia wymaga od nas włożenia wysiłku.

Dlaczego tak ciężki zmienić przyzwyczajenie? Ponieważ jak się okazuje sama chęć zmiany nie jest wystarczająca. Podtrzymujemy nie służące nam nawyki głównie dlatego, że trwanie w nich, mimo negatywnych konsekwencji jest łatwiejsze i wygodniejsze niż próba ich zmiany czy odrzucenia. Ponadto w bardzo krótkiej chwili, sprawiają, że czujemy się lepiej. Strega komfortu to nic innego jak przestrzeń, w której czujemy się bezpiecznie. Musimy przekroczyć jej granicę, by działy się rzeczy magiczne, by zacząć działać i dostrzegać zmianę. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ wymaga ono od nas poświecenia - spokoju, stabilizacji, tego co znane. Poza strefą komfortu czekają na nas rzeczy nowe, nie rzadko budzące niepokój i lęk. Czego się obawiamy? Porażki. Obawiamy się tego, że zmiana się nie uda, że coś pójdzie nie tak mimo naszego poświęcenia.


Jednak to właśnie mierzenie się z tym co nie znane jest dla jednostki najbardziej rozwojowe. Nie zawsze zmiana musi wiązać się z lękiem, a wyjście poza strefę komfortu z ciągłym dyskomfortem. Błędem byłoby oczekiwanie, że za pomocą myślenia życzeniowego nasze życie się zmieni, nie podejmując żadnych prób zmiany. Nasze życie - w naszych rękach, c'nie? Gdy oczekujemy czegoś nowego, musimy zdać sobie sprawę z tego, że mało co w życiu przychodzi od tak sobie. Prawie zawsze jest to efekt naszej pracy, włożonego wysiłku, nasze osobistego zaangażowania w sprawę. To wszystko wiąże się ze zmianą nawykowego myślenia - o rzeczywistości, o sobie, o innych. Aby dany nawyk wystąpił potrzebna jest sytuacja. To ona jest punktem wyjścia i dostarcza informacji, jakie były konsekwencje danego zachowania.

OD CZEGO ZACZĄĆ ZMIANĘ?

Na pewno nie uda się zmienić wszystkiego od razu. Wiem, że tak by było najlepiej, najszybciej i najprościej, ale tutaj nie ma drogi na skróty. Łatwo nie będzie. Chcąc zacząć zmianę powinniśmy zastanowić się nad tym, jakie konsekwencje utrzymują nawyk i starać się je wyeliminować. Co daje mi takie ,a nie inne zachowanie? Jak się czuję? Co to mówi o mnie?  Aby zerwać z danym nawykiem, warto również wyrobić sobie inny - pożądany - który ten stary wymaże. "Podstawową metodą zmiany nawyku jest manipulowanie jego konsekwencjami - nie dopuszczajmy do wystąpienia pożądanych konsekwencji zachowania, sprawiając jednocześnie, by owe konsekwencje pojawiły się po innym zachowaniu"(dr Przemysław Bąbel). Zmieniając jeden nawyk, możemy sprawić, że za nim zmienią się kolejne. Warto zmianę zacząć powoli, od tego co wywołuje w nas jak najmniej stresu czy dyskomfortu. Chcesz rzucić palenie, zacząć biegać, zdrowo się odżywiać, przestać jeść słodycze i poświęcać mniej czasu na facebooka? Zastanów się, jakie małe kroki możesz podjąć ku zmianie - ale nie we wszystkich sytuacjach jednocześnie, bo to zdecydowanie za dużo. Takie rzucanie się na głęboko wodę jest bez sensu. Rodzi niepotrzebną presję i zmniejsza szanse na powodzenie. Warto jest na tym etapie porozmawiać z kimś zaufanym - może być to ktoś z rodziny czy przyjaciół - jak i ktoś profesjonalny - zajmujący się wsparciem psychologicznym. Taka rozmowa pomoże Ci wszystko uporządkować, sprawi, że będziesz bardziej refleksyjny, pozwoli Ci dostrzec Twoje wewnętrzne możliwości, zasoby, ale też ograniczenia. Gdy chcemy zmienić jakiś nawyk musimy być świadomi, przygotowani, działać racjonalnie i rozsądnie. 

Mam dla Ciebie zadanie!

Pomyśl dzisiaj o swoich nawykach. Zastanów się które Ci służą, a które nie. Nazwij je. Pomyśl, jak wpływają na Twoje życie. Czy jesteś z tego zadowolony\a? Co byś zmienił. Nie myśl na razie jak, tylko co - o tym JAK jeszcze porozmawiamy. Zapisz na kartce, schowaj - jeśli chcesz dzisiaj stworzę specjalną tabelę i podeślę Ci na pocztę. Mnie zawsze to pomaga. Zapytaj jak to widzą inni. Zbierz jak najwięcej danych, informacji. To KROK 1. Myślę, że najważniejszy. No to jak?


Źródło:  Charaktery, luty 2017.
Psychologia-spoleczna.pl 

Chcesz być na bieżąco? Kliknij LUBIĘ TO