Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 grudnia 2014

Czerwony jak buuuuuurak!

Drugi dzień spania do godziny 11.00 ;) Jedenaście godzin snu potrzebował mój chory organizm na regenerację i zebranie sił. Dzisiaj czuję się już znacznie lepiej, mimo dalej utrzymujących się dolegliwości somatycznych. Faszeruję się witaminą C, lekami łagodzącymi odczuwanie bólu. Nawet byłam dzisiaj w stanie wyjść z domu i zrobić małe zakupy na obiad. Mimo ogólnego obniżenia nastroju staram się myśleć pozytywnie i być aktywna na tyle na ile pozwala mi mój obecny stan zdrowia. Papierosów nie palę i nawet rano pokusiłam się o stwierdzenie, że moja skóra na twarzy jest jakaś taka mniej szara, a sińce pod oczami mniej widoczne.

Dzisiejszy dzień jest dniem buraka :) Okrągłe warzywo bogate w wartości odżywcze, które dodatkowo ma właściwości lecznicze. Leżąc i poruszając się ruchem amebowato-pełzakowatym w obrębie łóżka moje zapotrzebowanie kaloryczne nie jest duże. Dodatkowo pojawił się brak apetytu na przemian z dziwnymi zachciankami.





środa, 7 listopada 2012

Mieszanka na chorobę i podsumowanie drugiego tygodnia.

Dzisiaj miał pojawić się ciekawy post dotyczący samoakceptacji i zakochaniu się w sobie na nowo - na podstawie własnych doświadczeń, ale będzie musiał zaczekać do jutra. Dzisiaj nie byłam w stanie...

Wczoraj odwiedzili nas przyjaciele, z okazji mojej obrony wypiliśmy kilka drinków. Jeśli kiedyś traficie na tego bloga, to wiedzcie, że strasznie Wam dziękuję za wczorajszy wieczór. Znaczycie dla mnie więcej, niż myślicie.

Przed ich przybyciem do ładu musiałam doprowadzić mieszkanie, chociaż w jakimś stopniu. Odkurzanie, układanie, ścieranie kurzy i mycie podłóg. Żaden trening nie był mi wczoraj potrzebny. Szaleństwo z odkurzaczem i skakanie z pokoju do łazienki, poszukiwanie zaginionych rzeczy kosztowało mnie dużo energii. Ze względu na to, że jestem uczulona na kurz i roztocza, sprzątam zawsze w rękawiczkach lateksowych i otwieram okno. Tak się zgrzałam w połowie porządków, że nie wiele myśląc zdjęłam bluzę i szalałam w samym topie. Teraz wiem, że nie było to zbyt mądre...