Pokazywanie postów oznaczonych etykietą operacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą operacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 września 2012

Pain is temporary ... ale co dalej!?

Bez zbędnych otoczek, dramatów i upiększania. Mam nawrotową niestabilność przednią kolana prawego ( przewlekła niestabilność kolana)  i ósmego listopada będę mieć operację. Wiele to komplikuje jeśli chodzi o moje plany na przyszłość zarówno te związane z pracą, szkołą jak i życiem w ogóle. Przede mną wiele dylematów, które muszę rozwiązać i wybrać to co najlepsze. Tutaj stawką jest zdrowie. Czuję się strasznie rozgoryczona, bezradna i bezsilna. Miałam tyle planów, tyle marzeń, tyle wiary, nadziei i motywacji. Tyle pomysłów zarówno na siebie jak i na bloga. Miałam wystartować w półmaratonie, miałam zacząć regularnie chodzić na siłownię, regularnie biegać i robić ze swoim ciałem rzeczy o których kilka lat temu nawet bałam się pomyśleć. I wszystko szlak trafił. Cała praca którą włożyłam pójdzie na marne. Bo znów będę musiała wszystko zaczynać od nowa. Ile jeszcze razy będę wracać do punktu wyjścia?

Druga operacja jest trudniejsza, ciężko by była lepsza od pierwszej. Każda operacja wiąże się z ryzykiem, każdy uraz może się odnowić. Operacja będzie musiała być na otwartym kolanie, przeszczep zrobimy z więzadła rzepki, wyczyścimy kolano,m potem usuniemy śruby. Operacja nie może trwać dłużej jak trzy godziny. Jeśli będą komplikacje konieczne będą dwie operacje. Operacja jest niezbędna. Pani kolano jest w gorszym stanie niż przed pierwszą operacją.

Nie dziwcie się, że po takiej lawinie informacji czuję się przerażona. Ja już przez to przechodziłam i wiem z czym to się wiąże. Wiem jak to boli. Wiem jak długa i ciężka jest rehabilitacja. A tu będzie operacja na otwartym kolanie i bardzo duża blizna ... No i wiem jak koszmarne jest szpitalne żarcie :)

Póki co mam wzmacniać mięśnie nóg. Jaką wybiorę formę to zależy ode mnie. Lekarz zabronił skakać, biegać mam w rozsądnych ilościach, wskazany również basen i siłownia.

Powoli schodzą ze mnie emocje i rozum zaczyna przejmować władzę nad moim ciałem.

Nie chce na razie myśleć co dalej z blogiem, jak i czy się on zmieni. Staram się myśleć pozytywnie i wierzyć, że to jeszcze nie koniec. Moja historia nie dobiegła końca, przecież mam jeszcze tak wiele do zrobienia...





Założyłam bransoletkę, której dawno nie nosiłam...