Strasznie się cieszyłam, bo pierwszy raz wygrałam konkurs zorganizowany z blogosferze. Kiedyś, gdy byłam jeszcze dzieckiem, udało mi się wygrać lalkę Barbie w truskawkowej sukience, czy też zestaw śniadaniowy do szkoły ze Scooby Doo. Zestaw był fajny. Z bidonem, z pojemnikiem na kanapki. Niestety, teraz słuch o nim zaginął.
Ucieszyłam się ponownie gdy listonosz zapukał do drzwi. Początkowo w ogóle wypadło mi z głowy, że niedługo przyjdzie paczuszka z wygraną i zastanawiałam się, kto coś do mnie wysłał. Ale po rozdarciu koperty już wiedziałam :)
UWAGA: zdjęcia są fatalnej jakości - robione telefonem komórkowym.
Nagrodą są trzy zestawy kosmetyków...
próbka perfum, 10 tabletek CelluOff ( już mam 20 :D ), naklejki na paznokcie...
chusteczki z motywem Marilyn Monroe <3 i prezencik w ślicznym pudełeczku...
a w pudełeczku ... piękne, ręcznie robione kolczyki.
Całość
Jeszcze raz bardzo dziękuję!





